[fot: g_studio/iStockphoto]
Hasło seks egzotyczny wśród amatorów cielesnych uciech wywołuje spore zainteresowanie, a niekiedy także pewną ekscytację. Możliwe, że wynika to z faktu, iż bardzo niewiele osób go praktykowało.
Powiedzcie sami – czy znana wam jest osoba, która tego próbowała? Jesteśmy przede wszystkim zbyt leniwi, by poświęcać zbliżeniu aż tyle czasu, ile wymagane jest w tantryzmie (hinduska sztuka miłości). Boimy się też, czy nasze ciała sprostają wymagającym ćwiczeniom, które mają przygotować je do wymyślnych akrobacji. W końcu – zniechęca nas długotrwałe oczekiwanie na efekty naszych wysiłków, pierwsza faza egzotycznej przygody jest bowiem długą, mozolną pracą. Czy jednak powinniśmy przez to zaniechać prób opanowania hinduskiego wynalazku? Oczywiście, że nie!
Wedle relacji, wschodnia sztuka miłości pozwala na bardzo długi stosunek, przy okazji wyzwalając – zwłaszcza w kobiecie – ukryty potencjał seksualny. Podobno kochankowie w trakcie współżycia czują, jak energia przepływa między ich ciałami. No i zawsze to coś nowego w sypialni. Gra wstępna jest podstawą seksu tantrycznego. Co ciekawe, może ona się rozciągnąć nawet na kilka dni.
Ale taką wersję proponuję tylko dla wyjątkowo wytrzymałych i cierpliwych kochanków. Zwykłym śmiertelnikom zdecydowanie wystarczy kilka godzin (co i tak jest bardzo długim czasem współżycia, wziąwszy pod uwagę fakt, że na seks poświęcamy średnio zaledwie kilkadziesiąt minut).
Zaczynamy od tego, że siadamy naprzeciwko siebie nadzy i dotykamy się – gładzimy, pocieramy i muskamy skórę partnera na całym ciele, omijając jedynie okolice intymne. Szczególną uwagę należy poświęcić twarzy i skórze głowy oraz ramionom. Ta pierwsza faza powinna trwać przynajmniej pół godziny – dzięki temu rozluźnimy się, zbliżymy z partnerem emocjonalnie i nabierzemy ochoty na dalsze miłosne zabiegi.
21.01.11, 15:33:20
31.01.11, 14:16:58
6.03.11, 00:38:01