Kariera Tej granicy na Facebooku przekroczyć nie można, stawką kariera

Tej granicy na Facebooku przekroczyć nie można, stawką kariera

Tej granicy na Facebooku przekroczyć nie można, stawką kariera [fot: Holis]

Media społecznościowe mogą być znakomitą reklamą działalności biznesowej. W pewnych przypadkach mogę być też jednak dla niej bardzo niebezpieczne. Jak kreować swój wizerunek w sieci, żeby nie naruszać podstawowych zasad etyki biznesowej i nie przekraczać groźnych granic, radzi psycholog biznesu Robert Milczarek.

Jak świadomie zarządzać swoim wizerunkiem w serwisach społecznościowych? Gdzie jest granica pomiędzy prywatnością, a wizerunkiem profesjonalnym? Jakie znaczenie ma rodzaj naszej aktywności w internecie dla funkcji, które pełnimy w świecie realnym? Rozważmy trzy sytuacje.

Jowita jest terapeutką. Prowadzi gabinet terapeutyczny i pracuje z pacjentami w zakresie m.in. uzależnień, problemów w relacjach, budowania pewności siebie, podnoszenia jakości życia. Pół roku temu założyła profil w serwisie społecznościowym. Dzięki temu odnowiła kontakty ze znajomymi sprzed lat.

Korzysta z serwisu regularnie, komentuje wydarzenia zachodzące w jej życiu, dzieli się opiniami z innymi znajomymi. 3 miesiące temu zaczęła otrzymywać zaproszenia od pacjentów.

Krzysztof to ceniony doradca finansowy. Zajmuje się zarządzaniem kapitałem inwestorskim. Odnosi coraz większe sukcesy. 2 lata temu założył profil w serwisie społecznościowym. Ponieważ jest towarzyski i otwarty, dzieli się informacjami na swój temat, pisze, komentuje, zamieszcza zdjęcia z prywatnego życia. Komunikacja w serwisach, to jego świat równoległy, który jest dla niego ważny, bo daje mu szybki dostęp do ciekawych informacji.

Ostatnio zaczął zastanawiać się nad treściami, które publikuje, ponieważ coraz częściej otrzymuje zaproszenia od ważnych inwestorów, dla których zaufanie i wiarygodność, to podstawowy warunek współpracy.

Monika jest lekarzem pediatrą. Od kilku lat prowadzi prywatną praktykę i pracuje przede wszystkim w oparciu o rekomendacje zadowolonych rodziców. Jest singlem, bo 10 lat temu postawiła na karierę, ale od jakiegoś czasu myśli o związku. Od roku jest użytkownikiem kilku serwisów randkowych oraz coraz aktywniej korzysta z serwisu społecznościowego, odnawiając stare znajomości damsko – męskie. Komputery i technika nigdy nie były jej mocną stroną – loguje się i po prostu korzysta.

Jest aktywna, wymienia informacje, chce się pokazać innym. Zwłaszcza, że odnowiła kontakt z przyjacielem z czasów studenckich, po którym wiele sobie obiecuje. Od początku roku również rodzicie jej małych pacjentów są bardziej aktywni w mediach społecznościowych. W zasadzie każdego dnia dostaje nowe zaproszenie do kontaktów.

In google non est, ergo non est – jeśli czegoś nie ma w googlach, to znaczy, że to nie istnieje. Odwracając tę myśl, jeśli publikujemy treści w internecie, to one pozostają tam na zawsze. Dlatego może warto się zastanowić jaką funkcję społeczną pełnimy i jakie konsekwencje realnie płyną z naszej aktywności w internecie?

ZOBACZ TAKŻE


Rozmowa kwalifikacyjna - z tym nie radzą sobie kobiety
Etyka zawodowa i zasady profesjonalne

Jeżeli nasza rola zawodowa (np. terapeuta, sędzia, nauczyciel) opiera się o jednoznaczne rozdzielenie sfery życia zawodowego od prywatnego, powinniśmy mieć świadomość, że w świecie wirtualnym powinny obowiązywać nas takie same zasady, jak w rzeczywistości.

Czy terapeuta powinien utrzymywać pozazawodowe relacje z pacjentem, np. umawiać się na spotkania przy kawie? Raczej nie. Czy przyjęcie zaproszenia do kontaktów w serwisie społecznościowym przeznaczonym dla prywatnych kontaktów jest zachowaniem profesjonalnym? Tu powstają wątpliwości.

Jeśli nie powinniśmy utrzymywać relacji pozazawodowych w świecie rzeczywistym, bo to podważa naszą transparentność zawodową, to świat wirtualny i tzw. komunikacja web 2.0 tworzy zagrożenia dla przejrzystości w relacji pacjent czy klient – profesjonalista. Popularny like pacjenta w profilu np. terapeuty, to już przekroczenie tej delikatnej granicy profesjonalizmu zawodowego.

Pacjent lub klient staje się przecież równoprawnym użytkownikiem informacji, które publikujemy wśród znajomych na swoim profilu społecznościowym. Warto więc przemyśleć czyje zaproszenia akceptujemy, jaki jest charakter publikowanych przez nas treści i poziom ich prywatności, a wreszcie jakie w związku z tym konsekwencje dostęp do tych informacji i komunikacja poza relacją profesjonalną może wywołać?

Spójność przekazu i zawodowa wiarygodność

Liczba użytkowników Facebooka w Polsce - jak podaje serwis interaktywnie.com - przekroczyła 7,8 miliona co oznacza, że prawdopodobnie co trzeci dorosły Polak ma tam profil (w 2010 roku wg danych GUS, było 24 miliony Polaków w wieku produkcyjnym). W związku z tym rośnie prawdopodobieństwo, że osoba, z którą funkcjonujemy w relacji zawodowej (klient, pacjent, partner biznesowy, dostawca, szef, podwładny, etc.) będzie chciała wejść w naszą sieć kontaktów. Czy mamy ignorować takie potrzeby, aby zachować swoją prywatność? Czy otworzyć się na przenoszenie znajomości z osobami ze sfery zawodowej w nasz prywatny świat kontaktów społecznościowych?

Sposobów jest kilka:

  • Zaprojektuj swój profil społecznościowy tak, aby służył Twoim kontaktom prywatnym i zawodowym jednocześnie.

Zarządź ustawieniami prywatności, ale przede wszystkim pamiętaj co publikujesz. Jeśli decydujesz się na akceptację osób ze sfery publicznej swojego życia, to pamiętaj, że to jest tak jakby zostały wpuszczone do prywatnego mieszkania. Czy wszystko i zawsze chcesz pokazać? To jakie komentarze publikujesz, zamieszczasz zdjęcia, dodajesz materiały – świadczy już o Tobie nie tylko na polu prywatnym. Zadbaj więc o kontrolę i konsekwencje we własnym działaniu.

Na drugiej stronie znajdziesz więcej sposobów tworzenia profesjonalnego wizerunku w sieci.

Treść pochodzi z:

Tagi:

internet,

kariera,

facebook

Komentarze

  • 12.03.12, 09:19:13

    ~dramaturg napisał(a):
    Jak widzę jak ludzie nieraz bezmyślnie wypowiadają się negatywnie o swojej pracy albo współpracownika na FB to nabieram przekonania, że większość tam zarejestrowanych to rzeczywiście debile, którzy myślą, że siedzą na kawce u cioci i przy stole mogą posuwać takie pierdoły. A tak naprawdę to wszystko widać. Nawet jeśli jest się na tyle rozgarniętym, żeby zablokować swoją tablicę to to i tak dotrze do pracodawcy. A potem płaczą, że awansować nie mogą, niską pensję dostaja lub ich zwalniają.
  • zagubionaWświecie

    12.03.12, 14:54:57

    zagubionaW… napisał(a):
    teraz, kiedy już inwigilują każdego na FB przred przyjęciem do pracy, to nie czaję ludzi, którzy swobodnie wypisują swoje zdanie o współpracownikach czy byłych pracodawcach
  • SUMICZEK.3

    12.03.12, 17:12:49

    SUMICZEK.3 napisał(a):
    Bez względu na rozwój technologii i postęp techniczny stara prawda była, jest i będzie aktualna: JAK CIĘ WIDZĄ TAK CIĘ PISZĄ......