[fot: nyul/iStockphoto]
Niezależnie od tego, czy siedzimy w sali konferencyjnej czekając na rozmowę kwalifikacyjną, czy w kawiarni na randce, mowa ciała wyraża wiele, zanim zdążymy coś powiedzieć. Jak szeroko można gestykulować i gdzie patrzeć, żeby zdobyć wymarzoną posadę?
Przed wejściem na rozmowę kwalifikacyjną spróbujmy się choć troszeczkę zrelaksować. Wyobraźmy sobie siebie jako pewną siebie i odnoszącą sukcesy osobę. Jeżeli my uwierzymy, rozmówca również tak nas odbierze. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Na rozmowę powinniśmy wejść pewnym krokiem i przywitać się wystarczająco mocnym uściskiem dłoni.
Kłopotliwe dłonie
ZOBACZ TAKŻE

10 błędów w mowie ciała Dłonie, najlepiej jeśli położymy na oparciu krzesła, ewentualnie na udach. Stanowczo unikajmy bawienia się długopisem, teczką, paskiem od torebki czy szklanką. Tego typu zachowanie, mimo, że pozwala lepiej się skupić, niemal zawsze jest sygnałem niepewności. Jeśli np. złamiemy długopis, na pewno spowoduje to dodatkowy stres, a rekruter zapamięta nas jako osobę niezwykle nerwową i niespokojną.
Wsparcie wypowiedzi szeroką gestykulacją może wzbudzić entuzjazm u rozmówcy, jednak często przynosi odwrotny skutek. - Powinniśmy zdecydowanie ograniczyć gesty – radzi Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl. - Jeżeli wykraczają one poza długość naszych ramion możemy zostać odebrani jako osoby mające problem z samokontrolą – dodaje. Gesty dłońmi powinny być dopasowane do sytuacji. Szeroka gestykulacja jest dopuszczalna przy prezentacji przed większą grupą osób.
Siła oczu
Jedną z kluczowych niewerbalnych form komunikacji jest kontakt wzrokowy. Jego brak oznacza zdenerwowanie u rozmówcy, ale często także wskazuje na ukrywanie czegoś ważnego, brak otwartości i uczciwości.
Jeżeli unikamy kontaktu wzrokowego podczas naszych odpowiedzi wpatrując się w podłogę lub sufit, możemy zostać uznani za osobę bardzo nieśmiałą. Jest to szczególnie niebezpieczne, gdy opowiadamy o naszych osiągnięciach, nieświadomie je w ten sposób pomniejszając.
23.05.11, 09:18:52