iWoman.pl Na serio Ludzie Eko-hostel, czyli jak zarobić na occie i meblach ze śmietnika

Eko-hostel, czyli jak zarobić na occie i meblach ze śmietnika

[fot: -ilkeryuksel-/iStockphoto]

Nie miały wcześniej doświadczenia, z nikim się nie konsultowały. Mimo, że pieniądze unijne okazały się kroplą w morzu potrzeb, pomysł chwycił. Na czym polega pomysł eko-hostelu.

Właścicielki eko-hostelu Flower Power we Wrocławiu, Ewa Pękalska i Agnieszka Piwko tłumaczą w rozmowie z iWoman.pl, jak przebiegła droga od pomysłu do jego realizacji, kim są goście eko-hostelu i dlaczego niektórzy szukają tam żony.

iWoman.pl: Czyj jest pomysł eko-hostelu?

Ewa Pękalska, Agnieszka Piwko: Nie ma jednego autora pomysłu. Siedziałyśmy we dwie w sklepie i myślałyśmy co by tu można... Ponieważ przyjaźnimy się od studiów, to prawie co drugi dzień spotykałyśmy się kombinując, że fajnie byłoby coś zrobić.

No tak, fajnie byłoby zrobić, ale i fajnie byłoby mieć na to jakieś pieniądze. Więc Unia! Daje, ale i nie na wszystko. Zaczęło się kombinowanie: hotel zbyt kosztowny i podlega różnego rodzaju regulaminom czy przepisom. Knajpa byłaby lepsza, ale to też za duży koszt - no to hostel. Tyle, że musiał łapać się w kryteria unijne, mieć w sobie coś odmiennego, więc - hostel ekologiczny. Nie było we Wrocławiu takiego.

Perspektywa walki o unijne pieniądze nie mogła być zachęcająca.

Znalazłyśmy jeden projekt wspierający nowe firmy. Projekt napisałyśmy na szybko, dosłownie w knajpie. I nie udało się, ale pierwsze koty za płoty.

Zdyskwalifikowały nas zwykłe ludzkie pomyłki, błędy formalne, więc znalazłyśmy kolejny projekt. Nazywał się Nowe firmy na Euro 2012 i był przeznaczony tylko dla kobiet. Napisałyśmy wniosek, złożyłyśmy dokumenty i udało się.

Miały Panie wcześniej doświadczenie w hotelarstwie?

Miałyśmy raczej trochę szczęście. Ani nie miałyśmy wcześniej doświadczenia, ani nie konsultowałyśmy naszego projektu z nikim. Tylko szkolenia, które trwały prawie pół roku, a potem trzeba było złożyć biznes plan, na podstawie którego dostawało się pieniądze, albo i nie. Na szczęście się udało. Żeby nie oddawać tych pieniędzy musiałyśmy utrzymać firmę przez rok. Termin minie 1 marca, więc już jesteśmy blisko.

Unijna dotacja wystarczyła?

Niestety szybko się okazało, że 37 tys. zł. to kropla w morzu potrzeb. Już przy pisaniu biznes planu i szukaniu lokalu nas to uderzyło. Miejsce ciężko było znaleźć - we wrocławskich kamienicach chcieli wynajmować jedynie pod biura, albo ceny były takie, że to nie miałoby sensu. W końcu znalazłyśmy willę przy ulicy Lipowej. I kiedy jeszcze toczyły się rozmowy z właścicielem, już musiałyśmy szacować do planu: ile łazienek, jakie powierzchnie, ile kafelków.

Dlaczego czas was tak gonił?

Chodziło o to, żeby nie uciekł nam sezon. Pieniądze dostałyśmy 1 maja i nie zdążyłyśmy niestety na długi weekend. Otwarcie było 19 czerwca, a nasz histeryczny remont skończyłyśmy w 2 miesiące i 2 tygodnie. Miałyśmy tu w jednym momencie ekipę remontującą budynek, hydraulika, kafelkarzy, elektryka, panelarze się przewinęli, dziewczyny, które malowały, my, które malowałyśmy, panowie, którzy robili ściany, fachowcy od grzejników i pieca - było niezłe zamieszanie.

Przyjaciele też pomagali?

Tak, bo mnóstwo rzeczy robiłyśmy prywatnymi siłami. Były nawet takie weekendy sprzątalniczo-malowalnicze - zapraszaliśmy wszystkich znajomych, którzy dali się zagonić. Każda para rąk się przydawała: to ktoś zamiótł, to ktoś gruz wyniósł, to coś pomalował. A na koniec było piwo i grill, jako podziękowanie.

Szybko pojawili się pierwsi goście?

Jeszcze w czerwcu. Byli dziennikarze z Travellera i dzieciaki, które zdawały egzaminy do szkoły aktorskiej. Później weszłyśmy na międzynarodowe serwisy rezerwacyjne i zaczęło się dziać to, na czym nam zależało, czyli przyjazdy turystów z zagranicy. Teraz nawet więcej niż połowa, to turyści zagraniczni. A na Euro ile będzie! Przynajmniej na to liczymy.

Kim konkretnie jest klient eko-hostelu? Czy trzeba być eko?

Ogólnie klienci hosteli się zmieniają. To już nie są ci typowi studenci z plecakiem. Coraz częściej to osoby, które uważają, że hotele są zbyt anonimowe, drogie, sztampowe. U nas oraz w wielu innych hostelach istnieje pewien standard, można powiedzieć hotelowy - są pokoje dwuosobowe, z łazienką. Do tego hostele starają się być bardziej oryginalne niż hotele. Każdy chce mieć swój charakter, atmosferę, chce przyciągać.

Na drugiej stronie przeczytasz co to znaczy, że hostel jest ekologiczny.

Tagi: biznes, wrocław, ekologia, podróże, hostel

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj czwarty znak kodu f2sEf

Komentarze