iWoman.pl Na serio Ludzie Ewa Kopacz - śpiewa, nie gotuje, nie romansuje

Ewa Kopacz - śpiewa, nie gotuje, nie romansuje

[fot: Pawel SALWA/East News]

Chociaż sama przyznaje, że jest kulinarnym antytalentem, znakomicie wychodzi jej pomidorowa. Z podróży chętnie przywozi czapki, a jej pasją jest prowadzenie samochodu. Co najchętniej śpiewa za kółkiem i kiedy nową marszałek Sejmu można zobaczyć w dresie, tylko w iWoman.pl opowiadają znajomi i przyjaciele Ewy Kopacz.

Pierwsza w historii kobieta - marszałek polskiego Sejmu w wielkiej polityce jest już od 2001 roku, kiedy po raz pierwszy zdobyła mandat poselski. I chociaż jako minister zdrowia stale była w centrum zainteresowań mediów, o jej życiu prywatnym niewiele wiadomo.

Maluchem po wdzięczność

Karierę medyczną rozpoczęła ośrodku zdrowia w niewielkiej wsi Orońsko, niedaleko rodzinnego Radomia. Potem był praktyka lekarska w Szydłowcu i wreszcie stanowisko kierownicze w miejscowym zakładzie opieki zdrowotnej. Oddana, pracowita, profesjonalna - wychwalają ją znajomi. Podobno nigdy nie odmawiała pomocy. Nawet finansowej.

- Zdarzało się, że miała pacjentów, których nie było stać na wykup leków. Wsiadała wtedy w swojego malucha, a potem matiza i jechała do apteki po lekarstwa dla nich, płacąc z własnej kieszeni - wspomina Piotr Adamski, przewodniczący Platformy Obywatelskiej w powiecie szydłowieckim, który współpracował z Ewą Kopacz przy wyborach samorządowych.

ZOBACZ TAKŻE


Christine Lagarde - z pejczem przez męski świat finansów
Wdzięczni pacjenci przynosili jej najczęściej ciasta, które bardzo lubiła. - Nigdy nie brała pieniędzy, ale zawsze doceniała dowody wdzięczności, w które ktoś włożył wysiłek, czyli na przykład słodkości, albo domowy chleb. Tym bardziej, że sama raczej nie gotowała - zdradza Adamski.

Do tej bolączki nowa pani marszałek przyznaje się do dziś. Nie kryją tego też jej znajomi. - Zdarzyło się, że poczęstowała mnie ciastem, które nie było dość słodkie i takie... lekko kluchowate. Ale mówię jej wtedy, że dodałabym to i tamto. Ona zawsze odpowiada, że to ja jestem od specjałów kuchennych i nigdy się nie obraża. Zresztą te jej wypieki najczęściej są jadalne - śmieje się Małgorzata Świercz, długoletnia przyjaciółka Ewy Kopacz, dziś dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Szydłowcu. I dodaje, że pani marszałek jest za to mistrzynią zupy pomidorowej: - Zawsze kiedy jedziemy do jej córki do Gdańska, Ewa robi pomidorówkę. Na codzienne gotowanie zwyczajnie nie ma czasu.

Bez makijażu? Nigdy!

Karierę polityczną Kopacz zaczynała w lokalnych strukturach Unii Wolności. - Pamiętam, że w tym zdominowanym przez mężczyzn środowisku, potrafiła przykuć moją uwagę. Tak się wypowiadała i tak uzasadniała swoje stanowisko, że była bardzo przekonywująca. Do tego jest osobą ciepłą, umiała się dostosować do każdej sytuacji, można było z nią pożartować - wspomina Włodzimierz Konecki, przewodniczący PO w powiecie radomskim.

Pracownicy jej biura poselskiego wspominają, jak jeszcze przed objęciem teki ministra często przyjeżdżała na spotkania z mieszkańcami. - W kolejce siedzieli zestresowani ludzie, bo wiadomo, pani poseł. A po spotkaniu wychodzili uśmiechnięci i zadowoleni. Nauczyłem się od niej wtedy, że już samo uważne wysłuchanie jest bardzo istotne w polityce. Ona to potrafi, przejmuje się - opowiada Konecki.

Z czasów poselskich wspomina jeszcze jedną charakterystyczną cechę Ewy Kopacz - szyk. - Nawet kiedy równocześnie była posłem i prowadziła praktykę lekarską, czyli była bardzo zapracowana, nigdy w biurze poselskim nie widziałem jej bez makijażu czy niezadbaną. Była zawsze elegancka i imponująca - dodaje kolega z Radomia. Wtóruje mu Małgorzata Świercz: - Ewa nigdy nie wychodzi do ludzi bez makijażu. Chociaż ja ją tak widziałam i zapewniam, że mogłaby.

Na drugiej stronie przeczytasz co Ewa Kopacz lubi śpiewać za kierownicą.

Tagi: sejm, polityka, ewa kopacz

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj trzeci znak kodu jrYEi

Komentarze