Kariera Ludzie Inka. Piękna czy bestia?

Inka. Piękna czy bestia?

Inka. Piękna czy bestia? [fot: kadr z filmu "Izolator"]

To była jedna z najgłośniejszych zbrodni w Polsce po 2000 roku. Na zlecenie mafijnego bossa ,,Baraniny" został zamordowany były minister sportu Jacek Dębski. Na cel tzw. cyngla wystawiła go Halina G., zwana ,,Inką", która opuszcza więzienne mury po ośmiu latach odsiadki.

Więzienne mury opuściła zasłonięta tak, by nikt nie rozpoznał jej twarzy. Czekały na nią tłumy fotoreporterów i dziennikarzy oraz jej mąż. Wsiadła wraz z nim do mercedesa i odjechali. Prawdopodobnie znikną z Polski na zawsze.

Kim była najsłynniejsza i najpiękniejsza zarazem kobieta w polskim świecie przestępczym? Jaka jest jej historia? Na tyle skomplikowana i ciekawa, że na jej podstawie powstaje film, który być może jeszcze w tym roku będzie można obejrzeć w kinach.

Zjedz kartę SIM

Była noc z 10 na 11 kwietnia 2001 roku. Dobiegała godzina 23.00. Halina G., zwana "Inką" albo "Ingą" odebrała kolejny telefon od swojego szefa z Austrii. - Wywab go z restauracji na spacer, kartę SIM zjedz, zostaw płaszcz - mówił władczym głosem Jeremiasz Barański vel "Baranina". - Zniesiesz to psychicznie? - zapytał na koniec. Ufał jej.

Po 10 minutach "Inka" wzięła pod pachę Jacka Dębskiego i wyszła z nim z Casa Nostry, małej restauracyjki na warszawskim Wale Medzeszyńskim. Szli odludnym bulwarem w stronę mostu Poniatowskiego. Ona: zgrabna, długowłosa 25-latka, o niebanalnej urodzie. On: czterdziestoletni, krępy. "Inka" wtuliła głowę w jego ramię. Koło wiaduktu zastąpił im drogę młody mężczyzna. Wyciągnął broń i z niewielkiej odległości strzelił w głowę Dębskiego. Ofiara osunęła się na chodnik. Halina powiedziała coś do zabójcy, po czym pobiegli w stronę mostu. Tam się rozeszli.

Zemsta mafii? Czy może zbrodnia polityczna? - spekulowały media po śmierci Jacka Dębskiego (zmarł po przewiezieniu do szpitala). Jeszcze niedawno był w zarządzie AWS-u, stał na czele resortu sportu. Miał słabość do alkoholu, pieniędzy i pięknych kobiet. To go zgubiło. Rozczarowany polityką, zaczął robić interesy z "Baraniną", to jakby podpisał pakt z diabłem. Jeremiasz Barański był rezydentem mafii pruszkowskiej na Austrię i Niemcy, powiązanym z tajnymi służbami. Wmówił Dębskiemu, że są kuzynami.

Kuzyn

15 lutego, 2001 roku Dębski notuje w pamiętniku:
- Wyjazd do Łodzi po pieniądze, w obstawie herod baba z glockiem w torebce i miastowa panna, też z jakimś narzędziem za pazuchą, potem kanałem dyplomatycznym za granicę. Akcja się udała i kasa z bankowej skrytki zacznie wreszcie procentować.

"Inka" w kinach
Jeszcze w tym roku na ekrany kin wejdzie film "Izolator" ("Warsaw Dark") w reżyserii Christophera Doyle'a, inspirowany sprawą zabójstwa byłego ministra. Rolę luksusowej prostytutki - filmowej "Ojki", uwikłanej w mafijne układy, zagrała Anna Przybylska (na zdjęciu). W roli jej "opiekuna", byłego agenta tajnych służb, zobaczymy Jana Frycza.
Fragmenty zapisków byłego ministra opublikowała już po jego śmierci "Gazeta Wyborcza". "Miastową panną", czyli "dziewczyną mafii" Dębski nazywał "Inkę". Poznał ją dzięki "Baraninie". Halina G. pomogła przeszmuglować do Wiednia 400 tys. dolarów, które trafiły na wspólne konto bossa i Dębskiego. Dziewczyna szybko zarzuciła sieci na byłego ministra.

- Wieczorne uszczuplanie piwnicznych zapasów. Wskoczyłem do łóżka Ingi. W oczekiwaniu na koleżankę zasnąłem snem kamiennym, a Inga zamieniła sypialnie. Szczęście od Boga - rano kac moralny byłby dokuczliwszy niż poalkoholowe dolegliwości - napisał Dębski w pamiętniku.

"Inka" miała go pilnować. Wozić do klubów, patrzeć, z kim rozmawia. Podsłuchiwać. Spotykali się raz, czasami dwa razy dziennie. Halina raczej go nie lubiła - tak przynajmniej wynika z jej późniejszych zeznań. W rozmowie z "Gazetą", już po śmierci Dębskiego, mówiła, że był wulgarnym pijakiem, że nachalnie ją podrywał.

Kiedy były polityk AWS-u zaczął upominać się u "Baraniny" o swoją dolę, kupił bilet w jedną stronę. Ale motywów zlecenia jego zabójstwa mogło być więcej. W 2002 roku jedna z gazet napisała, że Dębski miał przed śmiercią spotkać się z funkcjonariuszami Urzędu Ochrony Państwa. Chciał im opowiedzieć o interesach Jeremiasza Barańskiego. Może dlatego zginął? Pytań w tej sprawie jest więcej. Na przykład, skąd miał 400 tys. dolarów, które przeszmuglował do Austrii?

"Baranina"

"Inka" wychowała się w Radości, dzielnicy na południu Warszawy. Chodziła do technikum, w szkole wyróżniała się tylko urodą. W trzeciej klasie poznała Adama Szymańskiego. Związany z gangiem wołomińskim, był notowany przez policję za kradzieże i wymuszanie haraczu. Jeździł drogimi samochodami, brylował w klubach. "Inka" mówiła w mediach, że naprawdę go kochała. Tyle że on był chorobliwie zazdrosny, bił ją, wszczynał awantury. W końcu z zemsty wyszła za mąż za innego. Wytrzymała dwa tygodnie, potem znów wróciła do Adama.

W 1997 Szymański został zastrzelony. Jego zwęglone ciało policja odnalazła w samochodzie na parkingu leśnym w Żabieńcu pod Warszawą. "Inka" przeszła załamanie. Wtedy zadzwonił do niej Barański. Zaproponował pomoc. Dziewczyna pojechała do niego razem z "Juniorem", szefem Adama oraz jego ochroniarzem "Grubym". Nie wiedziała, że oni też mogą być zamieszani w morderstwo jej chłopaka.

Jeremiasz był honorowym konsulem Liberii, dzięki paszportowi dyplomatycznemu mógł swobodnie podróżować po Europie. Miał załatwić ,,Ince" pracę w konsulacie. Dziewczyna wpadła mu w oko. Zatrudnił ją jako pomoc domową u swojej siostry. Od tej pory "Inka" była na każde jego skinienie. Nigdy nie wiedziała, kiedy zadzwoni i każe jej przyjechać. Na strzelnicy uczyła się strzelać z cezetki i blocka.

55-letni "Baranina", zwany przez "rodzinę" Leszkiem, bardzo jej imponował. Zabierał w egzotyczne podróże na Florydę albo Wyspy Kanaryjskie. Był władczy, bogaty, szybko podporządkowywał sobie ludzi. Mógłby być dobrym prezydentem - myślała "Inka". Dopiero z czasem dotarło do niej, że to on kazał zabić Adama Szymańskiego. I że to samo może grozić również i jej.

"Sasza"

Tej nocy, z 10 na 11. kwietnia 2001 roku znów zadzwonił do niej Barański. Dobiegała 1.00. - Rano zgłoś się na policję, ale o mnie ani słowa! - rozkazał. Tak zrobiła. Początkowo udawała, że nic nie pamięta. Że poprzedniej nocy zostawiła Dębskiego w lokalu i sama, pijana wróciła do domu taksówką. Potem skłamała, oskarżając o dokonanie zabójstwa drobnego gangstera. Kiedy wyszło na jaw, że feralnej nocy, wielokrotnie rozmawiała przez telefon z "Baraniną", również na niego padł cień podejrzeń. Po roku przebywania w areszcie, złamana "Inka" wydała prawdziwego zabójcę - zawodowego ,,cyngla" ze Śląska - Tadeusza Maziuka, pseudonim "Sasza". Jako zleceniodawcę mordu wskazała "Baraninę". Obaj trafili za kratki.

Nie dowierzała, kiedy 7 maja 2003 Barański powiesił się w celi austriackiego więzienia na własnym pasku od spodni. Wcześniej w więzieniu w Warszawie popełnił samobójstwo "Sasza". "Inka" była przerażona. - Boję się o swoje życie - mówiła w sądzie. W więzieniu strzeżono jej jak oka w głowie. W celi zamontowano specjalną kamerę termowizyjną, rejestrującą przez całą dobę ciepło ludzkiego ciała.

Podczas procesu cały czas utrzymywała, że nie miała pojęcia, co zamierzał "Baranina". Część biegłych psychologów uznała, że jest wyrachowana, że manipuluje ludźmi. Ale byli i tacy, którzy widzieli w niej zastraszoną kobietę, narzędzie w rękach mafiozów. W końcu "Inka" pękła. Wyznała przed sądem: - Wystawiłam Jacka.

Po sześcioletnim procesie, za współpracę z prokuraturą i policją, dostała złagodzony wymiar kary - 8 lat za kratkami.

Jerome

W 2004 roku w areszcie śledczym na warszawskim Grochowie wzięła ślub z Francuzem Jerome'm B. Były obrączki, przysięga, kilka bliskich osób. Para poznała się w połowie lat 90. On był przedstawicielem spółki sprzedającej sprzęt pożarniczy. Zakochał się w "Ince" bez pamięci. Spędzili razem wakacje, w końcu Jerome się oświadczył. Dostał kosza, Halina bała się narazić "Baraninie".

Kiedy siedziała już w więzieniu, Jerome często do niej pisał, czasem się spotykali, ale nigdy nie wzięli tzw. cichego pokoju. Media spekulowały, że kobieta znów wyszła za mąż z wyrachowania.

Jerome powiedział krótko w ,,Gazecie Wyborczej": - Kocham tę dziewczynę i chcę z nią być.

Wolność

11 kwietnia, dokładnie w ósmą rocznicę śmierci Jacka Dębskiego Halina G. wyjdzie z warszawskiego aresztu. Chce zacząć nowe życie.

Jerzy Jachowicz, dziennikarz śledczy ,,Dziennika" spotkał się z nią niedawno w areszcie. - Ma pani wyrzuty sumienia? - zapytał.

- Nie mam - odpowiedziała "Inka". - Nie mogę mieć wyrzutów, skoro nie miałam z tym nic wspólnego - dodała

Mariola Szczyrba

2009-04-11 09:42

Tagi:

wyrok

,

kara

,

sąd

,

inka

,

halina b.

,

zabójstwo jacka dębskiego

,

portret haliny b.

Komentarze

  • totylkoizka

    17.03.10, 18:06:45

    totylkoizka napisał(a):
    "Izolator" - niezbyt zachęcający tytuł, jak na "thriller polityczny z mocnym wątkiem miłosnym". Widział ktoś ten film w ogóle?
  • atimere

    26.03.10, 10:55:26

    atimere napisał(a):
    nierozwikłane zbrodnie bywały dobrym pretektem do filmu, ale mam wrażenie, że w wydaniu polskim to się może nie udać
  • liluska1990

    26.03.10, 11:25:57

    liluska1990 napisał(a):
    totylkoizka napisał(a):
    "Izolator" - niezbyt zachęcający tytuł, jak na "thriller polityczny z mocnym wątkiem miłosnym". Widział ktoś ten film w ogóle?


    nie, nie widziałam ale z chęcią bym zobaczyła, a co do tego tematu, to po co wracać do tej sprawy
  • listeri

    31.03.10, 14:09:32

    listeri napisał(a):
    jejku to juz osiem lat minelo odkad ona poszla do wiezienia?jak ten czas leci..ciekawe co bedzie teraz robila...moze ja cba zatrudni jako agentke;p
  • swiruska

    31.03.10, 23:10:07

    swiruska napisał(a):
    nie powiem jak nazywa się ludzi którzy potrafią innych zdradzić. dziwie sie ze maja odwage potem wychodzic na ulice
  • endzi

    11.04.10, 11:43:36

    endzi napisał(a):
    Faktycznie czas leci tak szybko! Nie rozumie jak mozna tak kogos wystawic, chyba tylko robi to ktos kto nie ma sumienia
  • blackangel2010

    24.04.10, 18:13:38

    blackangel… napisał(a):
    Nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Jestem zaskoczona że coś takiego miało miejsce.
  • marculka

    27.04.10, 18:15:01

    marculka napisał(a):
    Nie słyszałam o tej Ince dopiero tu przeczytałam o niej pierwszy raz
  • helenka_22

    29.05.10, 11:00:31

    helenka_22 napisał(a):
    kiedys cos tam mowili ale to dawno bylo moze zmadrzala w wiezieniu
  • 22.01, 12:31:26

    ~Zole napisał(a):
    Jeremiasz = Jerome. Czy to nie jest zastanawiające?