[fot: EAST NEWS]
Okazało się, że projektować biżuterię potrafią Angelina Jolie, Madonna, a nawet Justin Bieber. W ślad za nimi i za światowym trendem, tym razem Kate Hudson (na zdjęciu) tworzy własną kolekcję. - Nie ma się co oszukiwać, czasami pewnie nawet nie widzą tego co sprzedają - twierdzi projektantka biżuterii Anna Orska.
Hudson połączyła siły z wieloletnią przyjaciółką Laurie Lynn Stark, współwłaścicielką ekskluzywnej firmy jubilerskiej Chrome Hearts, którą tworzy z mężem, Richardem Starkiem. Owocem ich współpracy jest linia CH+KH. - Spędzamy razem tak dużo czasu, czemu nie zrobić czegoś wspólnie? - opowiadała Hudson w rozmowie z miesięcznikiem Elle, wyjaśniając powody współpracy.
Ile jednak Kate Hudson jest w kolczykach czy naszyjnikach od Kate Hudson? Tego dowiemy się wkrótce. Niestety, sądząc po innych przypadkach, nie ma się co oszukiwać. Najczęściej to zwyczajny chwyt marketingowy.
- Projektowaniem biżuterii zajmuję się pełnoetatowo, tworzę nowe kolekcje i wzory i zajmuje mi to wiele czasu. Nie uważam, by serię biżuterii można było stworzyć w przerwie między graniem na planie filmu, jego promocją i czasem wolnym, to po prostu niemożliwe. By projekty były dobre, potrzebna jest pomoc specjalisty. Politycy mają swoich ghostwriterów, czyli osoby piszące im wystąpienia, a celebryci specjalistów od różnych dziedzin, które później firmują swoim nazwiskiem - wyjaśnia projektantka biżuterii Anna Dziubek.
ZOBACZ TAKŻE

Pralka od Baczyńskiej i batonik od Minge, czyli projektanci w dziwnych kampaniach Fenomen tłumaczy nawet poważna nauka. – Jeśli ktoś jest znany z powodu jednej działalności, może być też w szerokiej świadomości społecznej postrzegany jako wyrocznia w zupełnie innej. Tak zwany efekt aureoli może więc rozciągać się nawet na odległe od działalności danej osoby dziedziny – tłumaczyła w rozmowie z iWoman.pl na temat dziwnych zajęć projektantów mody prof. Grażyna Światowy, ekspert w dziedzinie marketingu z wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego.
Można więc licząc na naiwność przekonywać, że jedna czy druga aktorka odkryła w sobie kolejny talent. A można też zrobić profesjonalną, ciekawą, kampanię marketingową, w której gwiazda sygnuje swoim nazwiskiem produkty przy powstawaniu których bierze udział. Wszystko zależy od tego, jaki model współpracy wybierze celebryta.
Czasami udają, czasami robią
Projektantka Anna Orska, która stworzyła biżuterię z Anną Marią Jopek opowiada, że czasami faktycznie współpraca jest tylko z nazwy. - Jeśli chodzi o to, żeby z taką osobą usiąść, porozmawiać, wymienić pomysły, to nie widzę nic złego. Twórca też przecież szuka inspiracji i może je czerpać z przeżyć, czy przemyśleń innych osób. Gorzej jeśli chodzi tylko o przesłanie projektów do akceptacji, a takie zlecenia niestety też bywają. Ja przy każdym zadaję sobie pytanie czy to nadużycie wobec mnie i podejmuję decyzję - opowiada Anna Orska.
Projektantka zdecydowała się na współpracę z Anną Marią Jopek bo - jak tłumaczy - zakładała ona rzeczywisty, twórczy udział wokalistki. - To były godziny bardzo owocnych spotkań i dyskusji, wspólnego rysowania i konsultacji. Do tego dochodziły jeszcze wymogi trzeciej strony tej współpracy, czyli firmy Sharp. Nasze oczekiwania i możliwości musiały się spotkać i zwykle tak to wygląda. Trzeba pogodzić wiele interesów - opowiada projektantka.
Dodaje, że przy gwiazdach formatu Angeliny Jolie raczej trudno myśleć, że zupełnie nie biorą udziału w tworzeniu kolekcji. - Ona przecież nawet w reklamie Louis Vuitton postawiła warunek, że wystąpi w swoich ubraniach. Myślę, że nie pozwoliłaby sobie na oddanie nazwiska projektowi, z którym nie ma nic wspólnego - dodaje Anna Orska. To jednak ciągle daleko od wyobrażenia, jakie buduje w głowie przeciętnego odbiorcy hasło typu: aktorka projektuje biżuterię.
28.09.11, 09:33:35
28.09.11, 09:50:18
28.09.11, 09:51:25
28.09.11, 10:03:07
28.09.11, 11:40:30