[fot: VIPHOTO/East News]
Kierowała przejęciami u takich gigantów jak Nestle czy BPH. Przez medialny szum wokół związku z Tomaszem Kammelem stała się mimochodem częstym i pożywnym tematem dla tabloidów. Mimo wszystko konsekwentnie realizuje się w biznesie i broni prywatności. Jak odnalazła się w świecie mody i jaką cenę zapłaciła za sukces, w rozmowie z iWoman.pl opowiada Katarzyna Niezgoda.
iWoman.pl: Jak to możliwe, że jedna osoba może pracować w tak różnych firmach jak Johnson & Johnson, Nestle, czy BPH. Proszę bez fałszywej skromności: w czym tkwi Pani sukces?
Katarzyna Niezgoda: Miałam wielkie szczęście, bo trafiłam do wspaniałych środowisk i na cudownych ludzi. Moja zawodowa historia to efekt pracy zespołowej . W każdej z tych firm czułam się dobrze , nie chciałam zmieniać pracy. Zawsze sobie mówiłam, że jak zmienię pracę to tylko po to, żeby się nauczyć czegoś nowego.
Tak naprawdę to chęć uczenia się nowych rzeczy i poznawania nowych środowisk były moim głównym motorem do zmian.
Żeby zmieniać swoje zawodowe ścieżki, trzeba chcieć. Nie osiadać na laurach i mówić: jestem specjalistą od czegoś, więc teraz będą z tego same zyski. Trzeba się jednak zmobilizować i chcieć zaczynać od początku. W każdej mojej pracy uczyłam się nowych kompetencji.
Chodziło mi raczej o zagrożenie, że jak ktoś jest od wszystkiego, to nie zna się na niczym. Nie miała Pani takich zarzutów?
Nie. Nigdy nie ukrywałam, że nie znam danej branży wchodząc do niej i muszę dopiero się jej nauczyć. I myślę, że takim zachowaniem, tym że pytałam, uczyłam się, pokazałam, że jestem osobą nową, ale otwartą i chłonącą wiedzę. I myślę, że dzięki temu byłam inaczej przyjmowana w środowisku.

mat. pras.Jest Pani specjalistą do spraw zarządzani zamianą. Firmy, w których nadzorowała Pani fuzje i przejęcia po to Panią ściągały, czy raczej będąc już w danej firmie to Pani generowała rewolucje?
Tak się działo, że trafiałam do firm akurat w chwilach bardzo dużych zmian, a odchodziłam, kiedy wszystko już było poukładane i firma brała oddech przed następną transformację. Bo jednak w biznesie zmiany są bardzo częste.
Jak wspomina Pani czas negocjacji przy takich wydarzeniach jak przejęciach przez Nestle czy BPH. Nie pytam o biznes, ale jak przeżywa się takie negocjacje?
To na pewno niesamowity stres. Doświadczenia z czasem były coraz trudniejsze. Natomiast faktycznie były momenty, w których musiałam wyłączyć pocztę głosową, bo nie byłam w stanie jej odsłuchiwać. Pracowałam po 18, godzin dziennie. Ilość informacji, spraw do załatwienia, była gigantyczna.
Na szczęście w tym całym szaleństwie jednak można było się odnaleźć. Po pierwsze, trzeba było zachować absolutny spokój, kiedy inni wychodzili z siebie.
Na pewno bardzo wyraźnie wspominam też momenty, w których udało się zatrzymać i skupić na trudnych problemach. Wiadomo, że biznes był zaplanowany, wiadomo było, co trzeba robić, więc mogłam skupić się na ludziach. Pamiętam najbardziej, jak ktoś nie wytrzymywał i chciał nagle odejść . A była to wspaniała osoba i wystarczyło usiąść, porozmawiać, dać jej dzień czy tydzień oddechu. To wystarczało, by się zresetowała. I nie była to utrata zaufania, po prostu niektórzy nie wytrzymywali napięcia.
Kobietom, dzięki empatii, jest łatwiej być szefową w takiej sytuacji? Czy może trudniej bo nie są dość zasadnicze?
Nie jestem zwolenniczką takich podziałów. Mężczyźni też są bardzo wrażliwi, tylko tego nie pokazują. To wszystko sprawa umiejętności komunikowania. Widziałam panów w naprawdę trudnych sytuacjach, reagujących tak wyrozumiale, jak niejedna kobieta by nie potrafiła.
Czy kobieta czy mężczyzna, jeśli tylko walczą o siłę i władzę w organizacji, będą ograniczeni tymi schematami. Jeśli człowiek jest światły, pewny swoich umiejętności, miejsca, to wtedy zachowa się stosownie do sytuacji, bez względu na płeć.
ZOBACZ TAKŻE

Masaż dźwiękiem - jej sposób na stres i biznes Czyli nie pomyślała Pani nigdy, że gdyby była mężczyzną, niejedna sprawa byłaby szybciej załatwiona?
Nigdy. Bardzo dużo pracowałam z mężczyznami i czasami się śmiałam, że też czuję się jak biznesmen. Ten sposób bycia stał się dla mnie tak naturalny i normalny, że komentarze ty jedna i tyle facetów? bardzo mnie dziwiły. Mieliśmy normalne, koleżeńskie, bardzo dobre relacje.
Poziom stresu, który Pani wspomina, był jeszcze napędzający, czy już destrukcyjny?
Zdecydowanie był czas w moim życiu, kiedy stres stał się bardzo destrukcyjny i wpłynął na moje zdrowie, czy też na to, jak bardzo mało czasu miałam na swoje sprawy. Był taki moment, że nie miałam ani minuty na cokolwiek poza pracą. W efekcie na kilka lat odłożyłam bardzo ważne przyjaźnie i kontakty z ludźmi, zupełnie nie wiedziałam jak wygląda ulica i co się dzieje wokół. Niestety absolutnie taki nieopanowany stres powoduje, że się ponosi poważne tego konsekwencje.
Jak Pani odreagowywała?
Przede wszystkim dorastałam do tego, ogromne wyzwania nie spadły na mnie z dnia na dzień. Na początku odreagowywałam jak każdy, czyli spałam. Ale tak też nie można zbyt długo funkcjonować, bo to nas zamyka i ogranicza. Dlatego pracowałam nad tym, jak się znaleźć w tym wszystkim i jak dawać sobie radę.
Przez pewien czas nawet współpracowałam z cudowną kobietą, zagranicznym coachem, która mnie do tego przygotowała. To było bardzo dobre doświadczenie, które teraz procentuje. Dzisiaj stres już mnie nie dopada w takim wymiarze.
Na drugiej stronie przeczytasz w jaki sposób Katarzyna Niezgoda najchętniej spędza wolny czas.
2.02, 18:46:43
2.02, 21:38:28
22.02, 18:49:51
15.03, 09:50:12