iWoman.pl Na serio Ludzie Pobiegną tylko kobiety. Na start zaprasza Irena Szewińska

Pobiegną tylko kobiety. Na start zaprasza Irena Szewińska

[fot: AGENCJA SE/EAST NEWS]

Najlepsza lekkoatletka w dziejach polskiego sportu, 7-krotna medalistka olimpijska, rekordzistka Polski, Europy i świata w biegach, w skoku w dal i sztafetach, nie zwalnia kroku. Namawia do ruchu kobiety, wspierając jednocześnie polskie amazonki. Wszystko podczas wyjątkowego biegu, który już jutro rozegra się w Warszawie. Imprezie patronuje iWoman.pl.

Czym dziś zajmuje się legenda polskiej lekkoatletyki i jak wspomina dramatyczny moment zakończenia kariery? O tym wszystkim opowiada nam Irena Szewińska.

Bieganie jest w Polsce coraz popularniejsze i coraz więcej jest imprez biegowych. Dlaczego Pani zdecydowała się patronować akurat biegowi Samsung Irena Women's Run?

Irena Szewińska: Bo takiej imprezy dotąd nie było. To bieg tylko dla kobiet, a ja chciałam popularyzować wśród nich aktywny tryb życia. Bieganie to najprostsza forma aktywności. Można biegać samemu, ale bardzo sympatycznie jest biegać razem.

Cześć funduszy zebranych podczas imprezy wesprze fundację Amazonki i Rak'n Roll. Samsung Irena Women's Run łączy ideę aktywnego wypoczynku i ideę profilaktyki, dbania o zdrowie. Hasło biegu to: biegam dla siebie, biegam dla innych - to oddaje ducha tego biegu.

ZOBACZ TAKŻE


Telefony z autografami gwiazd na pomoc amazonkom
A czy Pani sama cały czas jeszcze biega? Nie znudziło się Pani?

Kiedy jestem w domu korzystam ze spokoju, bardzo lubię chodzić do lasu z psami, lubię też biegać. Często razem z mężem truchtamy albo spacerujemy. Cenię sobie aktywny wypoczynek.

Ale takich chwil pewnie nie ma wiele, bo na brak zajęć nie może Pani narzekać.

To prawda. Działam aktywnie w Polskim Komitecie Olimpijskim, często tam bywam. Mam też często zaproszenia na różne spotkania w całej Polsce, działam w organizacjach zagranicznych, między innymi w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim, co jakiś czas także tam mam posiedzenia komisji, czy inne spotkania. Nudy nie ma.

Pani kariera trwała blisko 20 lat, a zakończyła się praktycznie z dnia na dzień. Czy sport można tak po prostu porzucić?

To bardzo trudny moment dla każdej zawodniczki i zawodnika. Tak było też ze mną, bo nagle okazało się, że mam więcej czasu, a do tego sport był moją pasją. Byłam bardzo zaangażowana. I kiedy zakończyłam karierę, wszystko się zmieniło.

Nie zabrakło też stresu i dramatu. Wszystko działo się w roku 1980, na igrzyskach w Moskwie. Podczas biegu półfinałowym na 400 m odniosłam bardzo poważną kontuzję i okazało się, że był to mój ostatni start w życiu. Co prawda planowałam, żeby zakończyć karierę w tym roku, ale chciałam startować do końca sezonu. Złożyło się tak, że musiałam odejść kilka miesięcy wcześniej.

I faktycznie była jakaś pustka, nagle miałam dziwnie więcej czasu, ale brakowało mi tej pasji. Że już się nie przygotowuję do kolejnej imprezy, że nie myślę o nowym sezonie.

Jak sobie Pani poradziła?

Myślę, że bardo dobrym wyjściem z takiej sytuacji jest urodzenia dziecka i poświecenie się rodzinie. Dlatego ja nie miałam trwającej jakoś dłużej pustki. Spodziewałam się dziecka i w 1981 roku przyszedł na świat mój drugi syn. Nie było żalu, było naprawdę cudowne zamieszanie. Macierzyństwo to jest to, co kobiecie najbardziej wypełnia czas i czym ona w pełni żyje.


East News
Brzmi optymistycznie, ale czy tak samo myślała Pani będąc w ciąży po raz pierwszy, praktycznie w środku kariery sportowej? Wtedy wiele osób postawiło już na Pani krzyżyk.

Jestem optymistką z natury i kiedy urodziłam pierwszego syna wiedziałam, że wrócę i bardzo chciałam wrócić. Na pewno na początku było mi ciężko, bo trochę więcej ważyłam, była też przerwa w treningach.

Ale z drugiej strony dla każdej kobiety urodzenie dziecka to niesamowita regeneracja organizmu. Kiedy wracałam do treningów czułam się zupełnie, jak na samym początku kariery sportowej. Wszelkie drobne kontuzje czy mikrourazy zniknęły. Myślę, że właśnie dzięki tej przerwie mogłam wrócić do sportu i jeszcze kilka lat intensywnie pracować i startować.

Tagi: bieganie, rak, profilaktyka, amazonki, irena szewińska

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj pierwszy znak kodu JMBDe

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.