iWoman.pl Na serio Ludzie Prawdziwy lans to filc. I można na tym zarobić

Prawdziwy lans to filc. I można na tym zarobić

[fot: M. Pierzchała-Iwaniuk]

Do rozkręcenia biznesu zainspirowała ją wizyta w białoruskiej fabryce walonek. Okazało się niestety, że filc jest oporny na krojenie i szycie. Na szczęście są na to sposoby. - Jestem w stanie z tego szarego materiału wyczarować kolorowe torby na laptopy, torebki, czy etui na komórkę - mówi Juliana Farbotko-Bytys, właścicielka marki Farbotka.

Młoda Białorusinka do Polski przyjechała 9 lat temu, na studia. - Od kiedy pamiętam interesowałam się projektowaniem biżuterii, luster, fascynowały mnie mozaiki. Do tego uwielbiam sztukę ludową, zarówno polską jak i białoruską. I jak chyba każda kobieta, kocham torebki. To doprowadziło mnie do pomysłu na biznes - opowiada.


Juliana Farbotko-Bytys
Farbotka
Zafascynowana haftami łowickimi oraz czeskimi krajkami, postanowiła zrobić z nich swój znak rozpoznawczy, za podstawę wybierając mało ekskluzywny i już na pewno nie kojarzący się z luksusem filc. - Zaczęło się od wizyty w fabryce walonek. Widziałam tam buty, pięknie zdobione tasiemkami. Ale wiedziałam, że walonki zrobić ciężko, pomyślałam więc o czym nieco łatwiejszym a i znacznie bardziej przydatnym. Tak rok temu powstał pierwszy projekt filcowej torebki zdobionej haftem - wspomina Forbotko-Bytys.

Każdą testuję

Farbotka działa od grudnia. W ofercie ma torebki (np. kogucia listonoszka, czy torebeczka listonoszka z granatowego jeansu z wielobarwnym haftem obszytym tasiemkami), filcowe torby na laptopa, albo pokrowiec na komórkę z zielonego, żółtego, czerwonego albo czarnego filcu z haftem. Ceny torebek i toreb wahają się w przedziale 150 - 260 zł. Kupić je można głównie przez internet.

Każdy projekt jest autorstwa samej właścicielki. - Najpierw rysuję go na papierze, potem szyję formę i powstaje prototyp do przetestowania. Okazało się niestety, że filc wcale nie jest materiałem łatwym w obróbce. Na szczęście są specjalne maszyny do szycia, które sobie z tym radzą. Zainwestowałam w taki sprzęt i jestem w stanie każdy model uszyć samodzielnie - wyjaśnia projektantka.


fot: Farbotka (kliknij żeby powiększyć)

Potem taki prototyp trafia do testów. I nie ma litości. - Noszę go osobiście, albo proszę koleżanki. Sprawdzamy czy torba jest wygodna, czy nic nie odstaje, nie wygina się. Jeśli przejdzie próbę trafia do zaprzyjaźnionej krawcowej i ona szyje już właściwe modele. Jeśli nie, wraca do moich poprawek - opowiada projektantka.

Jedna kolekcja składa się z około 12 modeli, a kolekcje pojawiają się co około 3 miesiące. Ponieważ jednak Farbotka to na razie mała firma, klienci mogą pozwolić sobie na fanaberie. Dany model może mieć haft w innym kolorze, można też wymieniać ozdobne wstążeczki, sprowadzane prosto z Czech. - To nasz zaprzyjaźniony dostawca, sprawdzony w boju - śmieje się właścicielka firmy.

Tagi: biznes, kobieta, torebka, torba

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj czwarty znak kodu i6fHi

Komentarze