[fot: ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK/ East News]
Meghalaya to niewielki stan w Indiach, gdzie panuje system matriarchalny. Niektórym się to nie podoba. Nietrudno odgadnąć komu.
W Meghalaya majątek oraz nazwisko przechodzą z matki na córkę, nie z ojca na syna, a przedstawicielki płci pięknej grają kluczową role w podejmowaniu decyzji politycznych czy społecznych. Nic dziwnego, że mężczyźni protestują.
- Nie dążymy do umniejszenia roli kobiet - podkreśla Keith Pariat, przewodniczący Syngkhong-Rympei-Thymmai, ruchu obrony praw mężczyzn, w rozmowie z Timothym Allenem z BBC. - Chcemy po prostu, aby mężczyźni znaleźli się w punkcie, w którym teraz są kobiety. Pariat, który postąpił wbrew wielowiekowej tradycji i przyjął nazwisko ojca, nie matki, uważa, że skutkiem matriarchatu są pokolenia niespełnionych mężczyzn, często padających ofiarą alkoholizmu czy narkomanii - dodaje.
ZOBACZ TAKŻE

Indie kobiecym okiem: Palenie wdów i aborcje to nie wszystko - Jeśli chcesz wiedzieć, jak lud Khasi faworyzuje kobiety, wybierz się do szpitala - mówi Pariat. - Gdy rodzi się dziewczynka, okrzyki radości słychać już daleka, jeśli chłopiec - rodzina grzecznie mamrocze, że "cokolwiek daje Bóg, jest to dobre".
Dominację kobiet widać nawet w języku. Drzewo jest rodzaju męskiego, ale gdy staje się drewnem, rodzaj zmienia się na żeński. - Podobnie inne rzeczowniki. Kiedy coś staje się użyteczne, rodzaj zmieniamy na żeński - żali się przewodniczący ruchu.
Jak sytuacja i widoki na zmianę wyglądają okiem kobiety? Mary, 42-letnia mieszkanka wschodniej części stanu, nie wierzy, że system się zmieni. Jako najstarsza córka dziedziczy po rodzicach dom i majątek. Mieszka z 36-letnim mężem Alfredem, ale to ona jest głową rodziny.
Jak przyznaje, w ich kulturze kobiety zarządzają pieniędzmi i we własnym domostwie to ona kontroluje domowe finanse. - Nie mamy w tym względzie zaufania do mężczyzn - zdradza Timothy'emu Allenowi z BBC.
24.01, 14:55:33
24.01, 15:26:55
24.01, 16:47:01