[fot: Paweł Kozioł/REPORTER/east news]
- Wybitne osiągnięcia kultury rodzą się tam, gdzie pojawia się ryzyko – zdradza przepis na teatralny sukces Konrad Imiela, dyrektor wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol.
Najnowszym przedsięwzięciem Capitolu jest spektakl poświęcony Frankensteinowi. Opowieść o potworze łatwiej było przystosować do wymogów musicalu ze względu na jej uniwersalne przesłanie: - Zawiera w swojej podstawowej warstwie fabularnej dość nośną, uniwersalną przypowieść o twórcy, który postanowił zmierzyć się z Panem Bogiem, stworzył człowieka i jego dzieło odwróciło się przeciw niemu. Jest to pewien mit, który inspiruje do myślenia - wyjaśnia Imiela w wywiadzie dla portalu MenStream.pl.
Jego zdaniem tym, co odróżnia teatr od kina czy telewizji, jest elitarność form. - Widz w teatrze doświadcza unikalnych fluidów między sceną a widownią. Analizując widowiskowość teatru, szukając analogii do mediów wizualnych, teatr to takie reality show i to w dodatku w 3D - perfekcyjnym, bez żadnych okularów – tłumaczy dyrektor.
Za unikalnością i niezwykłą atmosferą spektakli idą jednak duże koszty. - Opera i musical wymagają największych nakładów finansowych. Najtańsze produkcje zaczynają się od 300-400 tys. zł, te najdroższe idą w grube miliony. Jednorazowe wystawienie spektaklu to kwota mniej więcej od 20 do 80 tys. zł. - wyjaśnia Konrad Imiela. Dlatego, jak tłumaczy, bilety do teatru czy opery są dużo droższe, niż te kinowe, ale oferują zupełnie inny rodzaj rozrywki.
Wrocławski Capitol bierze teraz na warsztat Jerry'ego Springera, którego talk-show słynie ze skandali i wyciągania na światło dzienne brudów dotyczących prywatności gwiazd. To, zdaniem Imieli, dużo mówi o społeczeństwie, które szuka takiego rodzaju rozrywki, a przygotowywany spektakl czyni jeszcze bardziej kontrowersyjnym.
Czy wybór takich tematów oznacza zwrot w kierunku komercji? - Teatr muzyczny jest akurat takim rodzajem teatru, któremu zawsze będzie najbliżej do rozrywki. Ma taką powinność, żeby raz na jakiś czas dać widzom po prostu frajdę - broni swoich pomysłów dyrektor Capitolu.