[fot: pascalgenest/iStockphoto]
Jak przetrwać Walentynki będąc singlem? Najlepiej pamiętać, że nie wszyscy zakochani, których tego dnia widzimy na ulicach, są w swoich związkach tacy szczęśliwi, na jakich wyglądają.
Z psycholog Moniką Dreger z Warszawskiej Grupy Psychologicznej rozmawiamy o tym czy Walentynki to prawdziwy problem dla singla, jak nie mając pary przetrwać ten dzień i dlaczego single z wyboru tak się afiszują.
iWoman.pl: Wiele samotnych osób właśnie przed Walentynkami zaczyna desperacko szukać pary, chodzą np. na specjalne imprezy dla singli. To dobry pomysł?
Monika Dreger: Desperackie szukanie nigdy nie jest dobre, bo wtedy zwykle bierzemy to, co się trafi i nie jest to tak naprawdę nasz wybór, tylko swego rodzaju przymus zewnętrzny. Są osoby, które mają bardzo dużą potrzebę stworzenia związku, ale nie mają łatwego dostępu do nowych znajomości, bo na przykład pracują w dość wąskich grupach ludzi. Ciężko jest im znaleźć nową osobę, która mogłaby ich zainteresować, nie mają dopływu świeżej krwi.
W tym przypadku dobrze rozumiem, że chodzą na imprezy organizowane dla singli, randki w ciemno. Natomiast z tego, co słyszę w gabinecie, desperackie szukanie, szukanie na siłę, często nie kończy się dobrze.
ZOBACZ TAKŻE

Coraz więcej młodych małżeństw się rozwodzi. Dlaczego? Przed Walentynkami więcej singli skarży się u psychologa na swoją samotność?
Nie ma jakiegoś większego natężenia tuż przed Walentynkami. Generalnie przez cały rok zgłaszają się osoby, które mówią, że są i czują się samotne, nie potrafią stworzyć związków i nie wiedzą dlaczego tak się dzieje. Część z nich wie, że jest tu potrzebna terapia, ale niektórzy oczekują bardzo szybkiej odpowiedzi, co zrobić by znaleźć drugą połówkę.
Istnieje taka szybka odpowiedź?
Nie istnieje. Osoby, które nie tworzą związków mają różnego rodzaju ograniczenia leżące u podstaw tego problemu. Człowiek jest zwierzęciem stadnym i raczej łączy się w pary. Natomiast jeżeli nie jest w stanie tego zrobić, staramy się znaleźć przyczyny. Mogą być one bardzo różne: od skrajnej nieśmiałości po problemy wyniesione z domu rodzinnego, czyli np. problem dorosłych dzieci alkoholików, którzy zwykle mają problemy ze stworzeniem związku. Nie ma szybkiej recepty na to żeby te związki tworzyć, trzeba poszukać przyczyn i tymi przyczynami się zająć.
Walentynki to komercyjne święto. Jesteśmy więc ze wszystkich stron zasypywani czerwonymi serduszkami i wszechobecną otoczką święta zakochanych. Samotni mogą teraz właśnie bardziej odczuwać przymus posiadania pary?
Myślę, że tak. Osoby samotne, które chcą tworzyć związek, a nie takie, które deklarują, że bycie singlem to ich wybór, czują się wtedy bardziej samotne. Dlatego, że to tak, jakby wykładało się wtedy przed nimi na tacy etykietę: jesteś sam.
Tak naprawdę Walentynki to w dużym stopniu komercja, a ludzie powinni się kochać i okazywać sobie szacunek i uczucie nie tylko dziś. Sama jestem mężatką, ale ta komercja mnie też irytuje. Ta cała zalewająca nas otoczka, z której płynie przesłanie, że mamy obowiązek, by koniecznie w tym dniu iść na romantyczną kolację.
Może to powodować albo pogłębiać depresję u samotnych?
Zdecydowanie pojawia się poczucie przygnębienia, osamotnienia, rezygnacji i niemocy. Są osoby, które przychodzą do gabinetu i mówią, że mają potrzebę stworzenia związku, ale po prostu to nie wychodzi i czują się bezsilne. Przez ten walentynkowy przymus to uczucie bezsilności może zostać pogłębione.
14.02.11, 22:30:21
18.02.11, 11:51:11
18.02.11, 19:06:10
19.02.11, 11:44:38