iWoman.pl Na serio Psychologia Asertywności można się nauczyć i to nie na drogich sesjach

Asertywności można się nauczyć i to nie na drogich sesjach

[fot: AngiePhotos/iStockphoto]


Asertywność to nie egoizm, ale świadomość granic własnych i innych osób oraz umiejętność szanowania ich. Brzmi prosto? Niestety wcale tak nie jest. – Wszyscy mamy z tym kłopoty, które mogą skutkować agresją czy niezrozumieniem – ostrzega psychoterapeutka Agnieszka Wróbel.

Autorka książki Asertywność na co dzień czyli jak żyć w zgodzie ze sobą i innymi opowiada w rozmowie z iWoman.pl jak nauczyć się asertywności i w czym nam się to przyda.

iWoman.pl: Czy w dobie wyścigu szczurów, kiedy psychologowie wręcz alarmują, że nadmiernie myślmy o sobie, a rozwydrzone dzieci i przepisy na ich wychowanie są hitem kolejnych stacji telewizyjnych, naprawdę potrzebny jest podręcznik asertywności? Nie umiemy dbać o własne interesy?

Agnieszka Wróbel: Asertywność nie zakłada wcale myślenia tylko o sobie. Stąd też podtytuł mojej książki, czyli: Jak żyć w zgodzie ze sobą i innymi. Bardzo często asertywność jest mylona z agresją, a to zupełnie nie o to chodzi. Asertywność zakłada dbanie o sobie, ale z szacunkiem dla innego. Jeśli tego szacunku zabraknie, wtedy może pojawić się na przykład agresja.

Tak jak z tymi dziećmi, o których Pani mówi. Bo dzieci rozwydrzone na pewno nie są asertywne. I dobrze byłoby nauczyć je tego. Ale nauczymy tylko wtedy, kiedy sami będziemy asertywni.


mat. prom.
Proszę więc wyjaśnić: asertywny, czyli jaki?

Asertywni będziemy jeśli będziemy kochać siebie w zdrowy sposób. Czyli w takim znaczeniu, że będziemy zadowoleni, spełnieni, spokojni a tym, jacy jesteśmy. Wtedy automatycznie wszystkim dookoła nas będzie lepiej.

Z Pani obserwacji wynika, że rzeczywiście mamy z tym problem.

Tak. Wszyscy mamy z tym problem, a kłopoty z asertywnością dotyczą zarówno kobiet jak i mężczyzn. Różnica jest tylko w obszarach, w jakich się pojawiają. Oczywiście chciałabym uniknąć zbytniego generalizowania, ale z naszej struktury wynika, że kobiety zwykle bywają uległe i na próby naruszania swoich interesów reagują poczuciem winy lub krzywdy. Natomiast mężczyźni bywają agresywni.

Ale z drugiej strony u kobiet pojawia się też tak zwane zjawisko biernej, ukrytej agresji.

Które czym się przejawia?

Chodzi na przykład o manipulowanie, czy plotkowanie. To też sposób odreagowywania problemów.

Skąd wobec tego bierze się brak asertywności? Jakie są najczęstsze przyczyny?

Sięgają one korzeniami najwcześniejszego dzieciństwa i dotyczą naszych relacji bliskimi. Zależy jak oni o nas i do nas mówią, jaki obraz nas samych w nas tworzą, jak my przez ich pryzmat zaczynamy się postrzegać, czy budują w nas poczucie własnej wartości. To tak mówiąc bardzo skrótowo.


A. Wróbel/ mat. prom.
Przy czym, ponieważ problem tkwi tak głęboko, trudno jest nauczyć się asertywności tak technicznie, nawet znając pewne reguły i zasady. Żeby stać się człowiekiem asertywnym, musimy tak naprawdę się zmienić, nie tylko czegoś wyuczyć.

I to musimy się zmienić nie tylko w pracy, wobec otoczenia profesjonalnego, ale też w domu, w rodzinie, wobec bliskich i wobec samych siebie. Przy czym moja książka może w tym pomagać, ale samo jej przeczytanie to jeszcze nie wszystko. Ten podręcznik pokazuje drogi, obszary w których możemy sobie pomóc. A cała praca zależy od nas samych i do nas należy.

Znajdziemy w książce konkretne przepisy? Czy asertywność można po prostu ćwiczyć, czy książka to raczej zbiór tematów do przemyślenia?

Jest trochę ćwiczeń, natomiast podręcznik przede wszystkim zakłada zmianę myślenia na swój temat i na temat relacji z ludźmi. Czyli nie da się go czytać szybko, jak powieść. Trzeba się zastanowić, przemyśleć, jest trochę pytań do czytelnika. Moim celem nie było też podanie przepisu na asertywność, bo to nie jest przecież ciasto do pieczenia.

Jak wyglądają przykładowe ćwiczenia? Wymagają na przykład angażowania innych osób?

ZOBACZ TAKŻE


Noworoczna depresja - pokonaj ją w 10 krokach
To nie są ćwiczenia na zasadzie: idź do pracy i powiedz wszystkim co o nich myślisz. To narobiłoby więcej kłopotów. Ale jest na przykład ćwiczenie na budowanie samooceny. Nie chcę go zdradzać, ale wymaga ono kartki, długopisu i trochę wolnego czasu na przemyślenie pewnych kwestii.

Jest też ćwiczenie na samoocenę w formie zabawy do zrobienia w gronie znajomych. Polega na tym, że jedna osoba wychodzi za drzwi, a pozostali zapisują na kartkach coś pozytywnego na jej temat. Po powrocie wszystkie opisy naszych zalet są odczytane, a naszym zadaniem jest odgadnąć, kto jest autorem którego.

Czyli po pierwsze słyszymy o sobie pozytywy, co jest bardzo mocne, bo zwykle słyszymy raczej negatywy. To bierze się niestety z powszechnego u nas modelu wychowania, w którym rodzice czy nauczyciele, chcąc dobrze mówią, co dzieci robią źle. Efekt jest taki, że dziecko rośnie w poczuciu, że jest do niczego.

Na drugiej stronie przeczytasz kto ucieka ze spotkań z psychoterapeutą.

Tagi: psychologia, asertywność, kobieta

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj pierwszy znak kodu gmmjd

Komentarze

  • 23.01, 10:23:53

    ~Gość napisał(a):
    ja trochę nie wierzę w takie czytadła... chętnie dałabym się przekonać, że jestem w błędzie
  • Zofia12

    23.01, 15:14:17

    Zofia12 napisał(a):
    JA nie potrafię być asertywna, zawsze podziwiałam ludzi któ¶zy mają własne zdanie i twardo przy nim stoją.
  • 23.01, 19:52:00

    ~Gość napisał(a):
    Co za brednie. Ciężko być asertywnym, jak garnek pusty, a rachunki tylko rosną, a w pracy co roku mniej wypłaty i ogłaszanie kryzysu za kryzysem. Dziadkowie żyli w kryzysie, rodzice w kryzysie, my w kryzysie i nasze dzieci też. A tu jakaś głupiomądra uczy asertywności i że mam niby wstawać rano z resztą Polaków mnie podobnych i cieszyć się dnie,mm, akceptować siebie i w ogóle ojej.