[fot: gehringj/iStockphoto ]
Piękni nie zawsze mają łatwiej. Jak pokazują badania, urodziwe podwładne mają mniejsze szanse na awans, gdy ich szefem jest kobieta.
Psycholodzy Maria Agthe i Matthias Sporrle z Uniwersytetu w Monachium oraz Jon K. Maner z Uniwersytetu Stanu Floryda przeprowadzili eksperyment na jednej z amerykańskich uczelni. 2639 studentów miało wskazać osobę, która ich zdaniem powinna dostać stypendium naukowe . Dokonując wyboru, brali pod uwagę oceny kandydatek (miały podobne wyniki w nauce) i ich zdjęcia.
Gdy mężczyźni wybierali stypendystkę - aż 49,9 proc. wskazało obiektywnie najatrakcyjniejszą z trzech kandydatek. Ta o najbardziej przeciętnej urodzie dostała 15,6 proc. głosów. Kiedy studentkę miały wskazać kobiety, proporcje się odwróciły: niemal połowa przyznała stypendium szarej myszce, a tylko około 15 proc. - ślicznotce.
ZOBACZ TAKŻE

Zarabiaj piciem drinków i noszeniem modnych ubrań Według autorów badania, nasza świadomość odbiera sygnały dotyczące kompetencji i intelektu pracownika, ale podświadomość każe nam oceniać go na podstawie wyglądu.
– Atrakcyjne kobiety na ogół swobodniej nawiązują kontakty z innymi, więc łatwo wyrabiają sobie pozycję w firmie. Dlatego szefowe widzą w nich rywalki, zwłaszcza gdy nie są pewne swoich kwalifikacji. Jeśli wiedzą, że zajmują swoje stanowisko ze względu na unikalne doświadczenie i umiejętności, raczej nie przejmą się obecnością seksbomby w zespole. Chyba że dziewczyna ma i ładną buzię, a przy tym kompetencje. Wtedy wiele szefowych zaczyna robić wszystko, by przekonać innych, że skoro taka atrakcyjna, to pewnie ma pusto w głowie – mówi Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, coach.
Według niej, należy mówić właśnie o szefowych, bo mężczyźni rywalizują ze sobą na innych polach niż uroda: – Mężczyźni ścigają się na osiągnięcia i sukcesy. Nikt nie potraktuje mężczyzny-szefa niepoważnie tylko dlatego, że nie jest przystojny.