iWoman.pl Na serio Psychologia Bad mothers: dziecko wrzeszczy, ja utyłam

Bad mothers: dziecko wrzeszczy, ja utyłam

[fot: Iofoto/Dreamstime]

Po porodzie natychmiast nie wraca się do figury modelki, a dziecko zwykle nie bywa uśmiechniętym aniołkiem, tylko wymaga 24-godzinnej uwagi i ciągle płacze. Nieidealne matki walczą z terrorem doskonałości w macierzyństwie na forach internetowych.

Ruch „Złych Matek”? Brzmi trochę podejrzanie. Słowo „matka” kojarzy się z kimś ukochanym, miłym, cierpliwym, pełnym poświęcenia. „Zła matka” pojawia się w artykułach o maltretowanych dzieciach i kronikach policyjnych. O co tak naprawdę chodzi?

Człowiek zależy od mediów

Do niedawna role społeczne były bardzo klarownie określane przez grupy, w jakich ludzie żyli. Najczęściej były to wielopokoleniowe rodziny, w których istniał jasny podział zajęć i ról, wpajany każdemu od dziecka.

Atomizacja rodziny skutkuje m.in. tym, że człowiek jest niejako „skazany na siebie”, tzn. sam musi dojść do pewnych wniosków i rozwiązań, sam także musi przypisać sobie konkretną rolę. W miejsce braku przewodnika życiowego (a więc owej wielopokoleniowej familii) weszły media, które kreują znakomitą część życia współczesnego człowieka.

Pomysł na biznes

Bluzy do noszenia dzieci - hit w e-sklepie!
Uświadomiły one, że człowiek jest jednostką, która wszystko może i jest w stanie realizować się w nieskrępowany sposób. To niewątpliwie pozytywna strona całego zjawiska.

Jednocześnie owa kreacja świata rzeczywistego przez media zaczęła przyjmować kuriozalne formy. W tym momencie następuje realny początek „Złych Matek”.

Matka czy marka? Gisele - nieprawdziwie idealna tuż po ciąży

Obraz rodzicielstwa, jaki jawi się przed oczami (przede wszystkim ludziom, którzy nie mieli jeszcze okazji doświadczyć tego stanu), jest idealny: piękna młoda para stara się o dziecko i po dziewięciu miesiącach przyjemnej i bezproblemowej ciąży, przychodzi na świat różowe, pachnące i wiecznie uśmiechające się maleństwo.

Gazety oraz internetowe portale plotkarskie pełne są zadowolonych młodych matek – celebrytek, wychwalających swój nowy status pod niebiosa i, co jest absolutnie najważniejsze, błyskawicznie powracających do dawnej figury. Przypomnę chociażby kwietniową sesję oraz wywiad Gisele Bündchen dla Vogue, podczas której z dumą prezentowała pociążowe ciało, bez grama tłuszczu, które – jak twierdzi – wyrzeźbiła trenując kung fu niemalże do dnia porodu.

Czasopisma mające w założeniu zajmować się realnymi problemami pracujących matek zamieszczają artykuły o kobietach doskonale łączących role zawodowe i rodzicielskie, przedstawiając jednak głównie przykłady wolnych zawodów – aktorek, pisarek, artystek. Z drugiej strony pojawiają się artykuły o matkach – siłaczkach, zabierających swoje pełzające dzieci do pracy i działających na pełnych obrotach 24 godziny na dobę.

Kobieta XXI wieku, a matka XX wieku?

Podyskutuj!

Karmienie piersią kilkulatków. Tak czy nie?
Kobiety mogą poczuć się w tym wszystkim zagubione. Z jednej strony wymaga się od nich realizacji zawodowej i robienia kariery, a z drugiej bycia idealną matką i gospodynią. Do tego obowiązuje nienaganny wygląd, a w dobie utopijnego terroru młodości jest to warunek niezwykle trudny do spełnienia.

Pośród zalewu informacji, przekonujących że się da – i trzeba – pogodzić wszystkie role, że można być szczupłą, wiecznie uśmiechniętą, wysportowaną matką z bujnym życiem towarzyskim, satysfakcjonującą pracą, czystym domem, dwudaniowym obiadem i niewymagającym dzieckiem brakuje jednego: przyziemnej rzeczywistości.

Śledząc fora internetowe dla młodych matek nie da się nie zauważyć ogromnej liczby postów, kipiących wręcz bezradnością: „nie radzę sobie z dzieckiem”, „ciągle wrzeszczy”, „nie mam czasu o siebie zadbać”, „moje życie uczuciowe legło w gruzach”, „wszyscy dookoła mi doradzają, mam już dość” – to głosy kobiet zagubionych w nowej roli, ale uprzednio nafaszerowanych wizjami bezproblemowego i gładkiego macierzyństwa.

Jednocześnie na usta ciśnie się pytanie: jak to możliwe, że w XXI wieku nowoczesne kobiety mają depresję, ponieważ nie są w stanie zrealizować założeń idealnego rodzicielstwa rodem z lat 50. XX wieku?

Najpierw zbuntowały się Amerykanki. Wydaje się to całkiem logicznym posunięciem, jako że obraz idealnej żony i matki, który ciągnie się za kobietami do dziś, powstał właśnie w USA. Internautki szybko połączyły się w grupy wsparcia, jak np. Bad Moms Club czy Her Bad Mother. Za punkt wyjścia przyjęły założenie, że niezależnie od obranej drogi zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie krytykował ich sposób wychowywania dzieci, więc nie należy się tym przejmować.

Gorzki felieton Agnieszki Chylińskiej

Za pierwszy głos „Złej Matki” w Polsce można uznać słynny felieton Agnieszki Chylińskiej w Machinie, w którym przyznała się do bycia omamioną przez medialną ZOBACZ TAKŻE

Polki polubiły chusty do noszenia dzieci
wizję macierzyństwa: „Dlaczego mamiono mnie opisami fantastycznych przeżyć, wręcz erotycznych, podczas karmienia piersią, gdy tymczasem okazało się , że bezzębny dziamdziak może zmasakrować suty w try miga i domagać się co godzinę dalszej masakry, więcej krwi...”. Niezwykle trafne spostrzeżenia piosenkarki sprawiły że powoli zaczęto mówić o nieprawdziwym i zdecydowanie przesłodzonym obrazie szczęśliwej rodziny.

Kultowym już niemal miejscem dla polskich „Złych Matek” stało się forum internetowe Klub Matek Wyrodnych. Manifest klubu mówi przede wszystkim o zachowaniu proporcji i zdrowego rozsądku: po co prasować dziecięce ubranka z dwóch stron, skoro nie są pogniecione? Po co bawić się z niemowlęciem, kiedy ono bawi się samo, a w tym czasie można np. poczytać książkę?

Idea Klubu zakłada przede wszystkim zdystansowanie się wobec roli matki, odpuszczenie niektórych rzeczy, a przede wszystkim porzucenie starań o bycie idealną kobietą. Bo przecież w przyrodzie nie istnieje nic takiego jak ideał.

Założenia ruchu nie wydają się specjalnie rewolucyjne, są po prostu głosem zdrowego rozsądku, zdawałoby się, przynależnemu każdemu dorosłemu człowiekowi. Czego zatem szukają kobiety w takich grupach? Czy rzeczywiście potrzebują potwierdzenia swojego wyboru bycia matką normalną, a nie idealną? Biorąc pod uwagę to, co serwują nam media, czego od nas wymagają rodzina, bliscy i reszta społeczeństwa, można się pogubić. Tym bardziej jest to trudne dla młodych kobiet, niekoniecznie potrafiących odróżnić co jest właściwe, a co nie. A wiadomo przecież, że w grupie raźniej.

Macierzyństwo męczy mamę idealną

Na stronach internetowych coraz częściej pojawiają się głosy kobiet, które czują ulgę, że takich jak one jest więcej: „Boże, a myślałam, że to tylko ja jestem wyrodną matką. Chwała wam za to, że się myliłam”, „Macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz jaka mnie spotkała ale i najcięższa!”, „Mdli mnie już od tych przesłodzonych, nieprawdziwych i nieżyciowych artykułów na temat macierzyństwa. Może gdyby częściej pisało się na ten temat prawdę, matki byłyby trochę mniej zmęczone a przy tym szczęśliwsze. A wiadomo, że jak mama zadowolona, to jej dziecko również”. Te wypowiedzi świadczą o konieczności pokazania prawdziwego oblicza macierzyństwa, o prawie do słabości, złych chwil, słowem – do normalności.

Dziś już nikogo nie dziwi zjawisko baby blues, czyli depresji poporodowej – od pewnego czasu mówi się o tym głośno. A jeszcze kilkanaście lat temu było to traktowane jako fanaberia i dowód na wyrodność kobiet. Ruch „Złych Matek” należy więc traktować przede wszystkim jako posunięcie uświadamiające społeczeństwo.

„Złe Matki”, a więc kobiety de facto normalne, muszą wywalczyć sobie prawo do głośnego wyznania „kocham moje dziecko, ale macierzyństwo czasem mnie męczy”, które wciąż gorszy niektórych. A walka nie jest łatwa, bowiem skierowana jest przeciwko temu, co zakorzenione w naszej podświadomości poprzez wszechobecną medialną kreację – przekonaniu, że kobieta może pogodzić wszystkie role bez mrugnięcia okiem i bez narzekania, niczym superwoman. A to nieprawda, bo w końcu ile kobiet, tyle pomysłów na życie. I każdy jest właściwy.

Alicja Klimczak-Dobrzaniecka

2010-05-26 08:12

Tagi: rodzina, dziecko, macierzyństwo, mama, wychowanie dziecka, złe matki, bad mothers, matki w internecie

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj czwarty znak kodu zR4ef

Komentarze

  • nie

    28.06.10, 00:44:33

    nie napisał(a):
    gabrielakn… napisał(a):
    A ,to już zależy chyba od wielu czynników. Urodziłam syna mając 28 lat,po tygodniu !!!! -mieściłam się we wszystkie ciuszki sprzed ciąży! :))))

    To miałaś wyjątkowe szczęście. Nie zawsze jest tak ,że nasza figurka wraca do normy po ciąży.
  • zielonookaoptymistka

    28.06.10, 10:05:13

    zielonooka… napisał(a):
    Właśnie, przeciętna kobieta, kiedy urodzi dziecko zostaje z nim sama. Chyba, że ma męża, który jest w stanie zająć się ,,pociechą,, czy mamę, albo teściową, które pomogą. Nie każdą stać na opiekunkę. Wystarczy sobie wyobrazić młodą mamę, która opiekuje się dzieckiem., sprząta, gotuje, prasuje, a gdzie czas dla niej???
  • zielonookaoptymistka

    28.06.10, 10:07:55

    zielonooka… napisał(a):
    W TVN, w programie Dzień Dobry TVN, rusza akcja, której celem jest odmienienie mam, które po urodzeniu dziecka wpadły w kompleksy, zamknęły się na otoczenie. Może być to fajny pomysł, przecież mama, która nie czuje się dobrze sama z sobą, nie będzie radosna, uśmiechnięta, a przecież to ważne, zwłaszcza dla dziecka.
  • nie

    28.06.10, 19:07:25

    nie napisał(a):
    Przecież utycie od ciąży to nie jakaś tragedia moim zdaniem. zawsze można zrzucić te kilogramy. łatwo nie będzie .No cóż, takie uroki są ciąży.
  • gusia1000

    30.06.10, 17:01:17

    gusia1000 napisał(a):
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. U każdej rodziny ta sprawa wygląda inaczej i nie należy na to patrzeć jednoznacznie.
  • 1.07.10, 06:54:39

    ~Konto usunięte napisał(a):
    zielonookaoptym… napisał(a):
    W TVN, w programie Dzień Dobry TVN, rusza akcja, której celem jest odmienienie mam, które po urodzeniu dziecka wpadły w kompleksy, zamknęły się na otoczenie. Może być to fajny pomysł, przecież mama, która nie czuje się dobrze sama z sobą, nie będzie radosna, uśmiechnięta, a przecież to ważne, zwłaszcza dla dziecka.

    Nawet nie wiedziałam o takiej akcji. Mam osobę której będemusiała o tym powiedzieć,na pewno się jej przyda !!
  • nie

    5.07.10, 15:09:14

    nie napisał(a):
    Takie akcje bardzo mi się podobają takie akcje. Przynajmniej te mamy może bardziej otworzą się na świat.
  • 4.02.11, 16:58:22

    ~Gość napisał(a):
    ja znam dobrzy sposub na dziecko tablica motywacyjna a dla mam kalendarz przyszła mama http://allegro.pl/tablica-dla-dzieci-motywacyjna-i1442869580.html http://allegro.pl/ciazowy-kalendarz-przyszla-mama-i1444669170.html
  • dyniasta

    20.02.11, 18:23:43

    dyniasta napisał(a):
    ~Gość napisał(a):

    przykład Chylińskie jest idealny, ale Komorowski i Tusk wygnał dzieciaki od 5 roku życia do szkoły i kobiety wreszcie nie muszą ich oglądać a dzieki krótkiemu urlopowi macieżyńskiemu i dofinansowania z europy do żłobków kobiety w ogóle nie muszą oglądać bachorów. No i dzieki reformie szkolnictwa można je wygnać już w roku życia do roboty na zmywak, he, he, he.

    Straszna wizja!! Skoro tak patrzą na to kobiety - naprawdę są takie, które w ten sposób tak patrzą??? - to po co w ogóle myślą o dzieciach? Chyba, że wszystkie są wpadkami...
  • lukrecja

    1.05.11, 00:07:48

    lukrecja napisał(a):
    ja należę do grona mam zakręconych na maxa na punkcie swoich dzieci. Mam dwóch synów, przy pierwszym dosyć szybko poczułam wolę wyjścia do ludzi, zrobienia czegoś tylko dla siebie. Przy drugim dom i dzieci stały się całym moim światem. Nie wiem, może to kwestia wieku. Już się swoje w życiu wyszalałam, na polu zawodowym też odniosłam sukcesy, nie ma niczego co mogłoby konkurować z moimi synami i naszym domowym życiem. Poza tym zdaję sobie sprawę z tego, że czas biegnie niezwykle szybko, zanim się obejrzę moje pociechy pójdą zdobywać świat. Dlatego też chyba nie ma niczego złego, że akurat w tej chwili chcę im oddać całą siebie.