[fot: Dmitriy Shironosov/Dreamstime]
Ludzie niezasłużenie chwaleni wcale nie czują się lepiej. Mogą nawet popaść depresję. Najlepsze samopoczucie mają osoby oceniające się adekwatnie do wyników swojej pracy.
W ten sposób osoby z gorszymi wynikami zyskują świadomość słabości oraz poprawiają wyniki w przyszłości, a lepsi pracownicy dowiadują się, jakie są ich mocne strony - wynika z badań opublikowanych przez American Psychological Association.
- Te wyniki nie potwierdzają popularnego przekonania, że samowzmacnianie i dostarczanie pozytywnych informacji o naszej wydajności, mimo że kiepsko sobie radzimy, jest korzystne dla zdrowia emocjonalnego - tłumaczy główny autor badań, dr Young-Hoon Kim z University of Pennsylvania cytowany przez Science Daily. - Wręcz przeciwnie - świadomość naszych słabości wiąże się z korzyściami dla naszej psychiki.
W potwierdzającym tę tezę eksperymencie wzięły udział cztery grupy młodych ludzi ze Stanów Zjednoczonych i Hongkongu (295 osób o średniej wieku 19 lat). W dwóch pierwszych testach studenci zostali poproszeni o porównanie swoich wyników nauki z rezultatami uczniów innych uczelni oraz wypełnienie kwestionariusza rozpoznawania objawów depresji. W dwóch kolejnych doświadczeniach naukowcy przeanalizowali wyniki tego samego kwestionariusza, tym razem jednak odpowiadali na pytania studenci, którym podano fałszywe dane.
Ci, którzy mieli dobre wyniki usłyszeli, że poszło im kiepsko, a grupa, która wypadła słabo, dowiedziała się, że wypadła bardzo dobrze. Okazało się, że osoby, którym zostały podane zawyżone wyniki, odczuwały przygnębienie.
- Skutkiem niezasłużonego chwalenia danej osoby, jest jej cierpienie - tłumaczy współautor badań, Chi-Yue Chiu z Nanyang Technological University w Singapurze. - Problem w tym, że niewłaściwy osąd własnej osoby może uniemożliwić samodoskonalenie.