[fot: katielittle25/iStockphoto]
To pierwszy sukces parytetowej koalicji. Rozpoczęta w czerwcu przez kilka znanych Polek krucjata przeciw rzekomej dyskryminacji płciowej doczekała się zorganizowanego sprzeciwu.
Sala kongresowa, zgromadzenie kobiet, szumne wystąpienia i przemowy z monumentalnej mównicy - wszystko, co działo się wokół I Kongresu Kobiet media relacjonowały z dużą gorliwością. Nie wypadało inaczej. Czas na wysłuchanie znanych Polek znalazła sama Maria Kaczyńska oraz Jolanta Kwaśniewska.
Potem co jakiś czas prof. Środa z prof. Fuszarą, ambasadorki nowej marki na polityczno-socjologicznym podwórku, bombardowały gazety zapowiedziami ustawy parytetowej: że powstanie, że już zaczęła powstawać, że powstała.
Ostatnio w eter dostała się informacja - nieco już wyblakła i potraktowana dość pobłażliwie - o tym, że w centrach handlowych zbierane są podpisy pod ustawą. Z głównego wydania programu informacyjnego dowiedzieć się można było, że za taką deklarację wręczano cukierek z logo.
Od tamtego czasu nastąpiła cisza, która nie jest zbyt korzystna dla strategii budowania nowej marki na rynku politycznym. Kongres, obsługiwany skądinąd przez znaną firmę public relations, żeby nie zniknąć, musiał działać. Korzystając z nagłośnienia pod postacią Gazety Wyborczej, kongres walczący z zapomnieniem zażądał usunięcia ze stanowiska rzecznika rządu ds. równego traktowania. Strzał niespecjalnie udany, bo Elżbieta Radziszewska (nalegająca, by nazywać ją ministerką) już uodporniła się na takie ataki. Znudzone tematem media nie podjęły tematu.
Na ratunek przyszli rzekomi opozycjoniści. Całe szczęście! Gdyby nie oni, Kongres Kobiet musiałby w swoich szeregach szukać chętnych do wzniecania gorących dyskusji w mediach.
Niezidentyfikowana grupa uruchomiła w tym tygodniu stronę internetową o zadziwiająco nietrafionym adresie parytety.pl, gdzie - uwaga - zbierają podpisy pod sprzeciwem wobec parytetów. Dopiero teraz rozpocznie się realne starcie.
Opozycjoniści parytetów walczą z prawem, które jeszcze nie obowiązuje. Walczą bezimiennie, bo na stronie znaleźć można wyłącznie listę nazwisk tych, którzy pod gotowym protestem się podpisali oraz adres mailowy do organizatora - w domenie jednego z czołowych portali. Działają za to zaskakująco skutecznie. Media znów przez jakiś czas nie pozwolą nam zapomnieć o parytetach.
21.03.10, 14:36:54
Tylko słaby facet nie wytrzyma,mężczyzna,który sam się realizuje jest dumny z ambitnej partnerki i często ją wspiera.
23.03.10, 14:57:54
28.03.10, 00:03:14
31.03.10, 14:30:54
31.03.10, 21:01:28
7.04.10, 22:42:59
22.04.10, 21:07:59
28.08.10, 03:00:35
jestem za partytetami ale dla głucho-niemych (nie mają wogóle reprezentantów we władzach i to chyba wszystkich szczebli) dyskryminacja kobiet to przy tym coś wprost śmiesznego i mało ważnego.
28.08.10, 03:00:40
jestem za partytetami ale dla głucho-niemych (nie mają wogóle reprezentantów we władzach i to chyba wszystkich szczebli) dyskryminacja kobiet to przy tym coś wprost śmiesznego i mało ważnego.
28.08.10, 03:05:39