[fot: Piotr BLAWICKI/East News]
To kwestie indywidualne, ale są pewne żelazne zasady. Pięciolatek nie może być sam na podwórku, a jedenastolatek nie powinien sam jechać windą. Psycholog i pedagog Dorota Zawadzka, znana z programu Superniania, radzi jak zapewnić dzieciom bezpieczne i udane wakacje oraz o czym pamiętać organizując im czas wolny.
iWoman.pl: Jutro kończy się rok szkolny, ale rodzice niestety pracować nie przestaną i z maluchami coś zrobić trzeba. Od jakiego wieku można dziecko bezpiecznie zostawić samo w domu?
Dorota Zawadzka: Ja bym uznała, że to 16 lat. Ale zaraz zaprzeczyłabym sama sobie twierdząc, że 16-latkowi to dopiero się trzeba przyglądać. Teoretycznie takie treningi możemy zacząć, jak dziecko ma 10 - 12 lat. Ale to sytuacje bardzo indywidualne.
Oczywiście nie może być tak, że wszystko jest jak co dzień i nic zupełnie dla dziecka nie organizujemy. Ale na przykład już dla takiego odpowiedzialnego dwunastolatka, który nie zostaje sam po raz pierwszy, z którym to wcześniej przećwiczyliśmy takie zachowania, do którego mamy zaufanie, nie będzie to niebezpieczne.
Teoretycznie przedział to 10 - 12 lat, ale ja wolałabym 12. Nawet w windzie jest napisane, że dzieci poniżej 12 lat muszą jechać w towarzystwie dorosłych. Każdy zna swoje dziecko i wie doskonale czy to ma być 10 czy 12 lat. Na pewno wcześniej nie.
Wcześniej za to wypuszczamy dzieci na podwórko. W wakacje to dobry pomysł, kiedy dorosłych nie ma w domu?
Jeśli jesteśmy w pobliżu, to taką granica jest 7 lat, ale pod warunkiem że na przykład jesteśmy w domu, podczas gdy dziecko biega po podwórku. Poniżej 7 roku życia dziecko nie może być samo na podwórku, nie powinno.
Oczywiście ja bym wolała, żeby rodzice nawet jeśli idą do pracy, próbowali zorganizować dziecku jakieś zajęcia. Żeby wiedziało ono co ma po czym zrobić, na przykład że najpierw je śniadanie, potem ogląda film, potem może być na dworze ale następnie musi zjeść obiad. Albo wie, że o danej godzinie ma do nas zadzwonić, albo odebrać telefon, albo że przyjdzie babcia. Dobrze też poprosić znajomą sąsiadkę, żeby malucha dopatrzyła.
Czyli organizowanie czasu nie musi wcale oznaczać wydawania grubych pieniędzy na nowe gry komputerowe?
Absolutnie nie. Ale na przykład są programy, które sprawdzają się w wielu miejscach w Polsce, czyli tzw. lato w mieście, organizowane przez urzędy gmin. Można tam dziecko zaprowadzić, to nic nie kosztuje, dzieci są pod opieką, dostają obiad, mają wycieczki do muzeów czy zoo. To naprawdę bardzo dobry pomysł.
A gdy nie mamy takiej możliwości?
To na przykład dać mu jakieś zadanie, niech dziecko coś konkretnego zrobi. Na przykład niech zaplanuje nasz wspólny urlop, który będzie za dwa tygodnie. Siadamy razem wieczorem i pytamy, co chciałoby robić. Dajmy dziecku atlas, jakaś książkę.
Możemy też zaprowadzić je do biblioteki, nawet na pół dnia. Tam są panie, które się nim zaopiekują, są komputery, gry, są i rówieśnicy. W domach kultury też są takie możliwości, tylko trzeba się o to zatroszczyć.
Ale co w wersji skrajnej, kiedy nasz syn albo córka muszą zostać w domu?
Absolutnie musimy pamiętać, że dziecko powinno być pod opieką. I że do samodzielnego pobytu w domu też musi ono być przygotowane. Nam czas płynie zupełnie inaczej niż dzieciom. I dziecko po godzinie może zacząć się nudzić. Taki maluch pograł w grę, obejrzał film i teraz się snuje, nie wiedząc co ze sobą zrobić.
Wtedy dobrze jest zostawić mu przygotowany przez nas wieczorem plan. Jeśli zna się na zegarku, to może pilnować kiedy co należy robić. O konkretnej godzinie np. zadzwoń do cioci Marysi, albo zadzwoń do rodziców, czy też odbierz telefon.
Albo: jak zjesz kanapki, które będą lodówce, to pokoloruj książkę, potem przeczytaj coś konkretnego o czym później porozmawiamy, albo poukładaj sobie w szufladzie, cokolwiek. Musimy wiedzieć, co nasze dziecko lubi a czego nie.
I na pewno musimy ustalić czego mu absolutnie nie wolno robić. I to warto nawet wypisać na kartce w jakimś widocznym miejscu. Bo taka zasada jest o wiele ważniejsza od tego, co ma zrobić.
Dlaczego?
Bo jeśli nie zrobi nic, będzie leżało cały dzień na łóżku i na przykład przez osiem godzin czytało książkę - a takie dzieci też znam - to nic złego się nie stanie. Za to na pewno nie wolno mu w tym czasie nikogo wpuścić do domu, nie wolno dotykać gazu, jeśli nie jest tego nauczone.
Nie wolno w ramach pomocy mamusi umyć okien, bo takie przypadki też znam, albo reperować instalacji elektrycznej - i takich chłopców miałam. Nawet nie wolno umyć szklanki, bo może pęknąć w ręku. Lepiej ustalić, że zrobimy to razem, jak rodzice wrócą z pracy.
Jak powinny wyglądać treningi do samodzielnego pozostania w domu i kiedy je zaczynać?
Przede wszystkim nie znikamy dziecku od razu na cały dzień, ale na przykład jeśli mamy takiego dziesięciolatka, to zostawmy go samego na godzinę. A zaczynamy od 15 minut. Po powrocie sprawdzamy dokładnie co się działo, pytamy co dziecko robiło, jeśli miało zadanie,to czy się z niego wywiązało.
23.06.11, 11:26:38
23.06.11, 23:02:52
28.06.11, 09:38:56
28.06.11, 12:16:42
29.06.11, 10:33:37