[fot: 101dalmatians/iStockphoto]
Powodem ma być szalejący kryzys ekonomiczny, który wręcz zmusza panów do rozwiązłości. I to wszystko zgodnie z prawem, a konkretnie teorią ewolucji, według której gatunek zagrożony, w niepewnych czasach, zwiększa w ten sposób szansę na reprodukcję. Wystraszonych uspokaja w rozmowie z iWoman.pl prof. Bogusław Pawłowski, antropolog z Polskiej Akademii Nauk: Kryzys to w końcu nie wojna!
Natura okazuje się nie być łaskawa dla płci pięknej, bo ciężkie czasy mogą nie tylko prowadzić do bezrobocia, czy do pogorszenia jakości życia. Mogą też powodować zwiększenie liczby skoków w bok płci męskiej - podaje portal indianewspot.com.
ZOBACZ TAKŻE

Przepis na udane małżeństwo? Dobra praca Autorem teorii jest Omri Gillath, profesor psychologii z Kansas. Opierając się na własnych badaniach autor tłumaczy: - Gospodarka daje nam znać, że są coraz mniejsze szanse na przetrwanie. Nie ma tylu pieniędzy, nie mamy pewności czy będziemy mieć pracę, czy pomożemy dzieciom, które już mamy. W takich warunkach mężczyźni będą bardziej skłonni do rozwiązłości seksualnej, aby zapewnić ciągłość gatunku i przekazanie swoich genów.
Nikt nie ginie przez wskaźniki giełdowe
Czy to oznacza, że panowie mogą bezkarnie zdradzać, bo przecież wypełniają zadanie powierzone im przez naturę? Profesor Bogusław Pawłowski, antropolog z Uniwersytetu Wrocławskiego i PAN, w rozmowie z iWoman.pl uspokaja, że nie czeka nas klęska rozwiązłości seksualnej mężczyzn.

prof. B. Pawłowski
REPORTER/East News- Kryzys to nie wojna, w czasie której istnieje ryzyko, że możemy w każdej chwili zginąć, więc odczuwamy strach, że nie zostawimy po sobie potomstwa. A w takich właśnie warunkach mężczyźni łapią się wszystkiego, żeby przekazać geny, co de facto jest najczęstszą przyczyną gwałtów. Bo nie mają nic do stracenia. Najwyższą odpowiedzialnością i tak jest ryzyko, że na przykład za dwie godziny mogą stracić życie - tłumaczy prof. Pawłowski.
Na szczęście takie zachowania wydają się mało prawdopodobne w przypadku kryzysu gospodarczego. - Jeżeli chodzi o kryzys ekonomiczny, to mam wątpliwości co do wiarygodności tej teorii. Bo jest mnóstwo rodzin, które żyją w nieustannym kryzysie ekonomicznym. Ten problem występuje przecież w wielu populacjach na całym świecie. To kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent społeczeństw. Czy oni są bardziej rozwiąźli niż ci, którzy mają pieniądze i dobry status ekonomiczny, to raczej dyskusyjna sprawa - mówi naukowiec.
Zdaniem prof. Pawłowskiego jest wręcz odwrotnie. Czyli jeśli mężczyzna jest przygnieciony pracą i kryzysem, to znaczy, że odczuwa stres związany z tym, że albo coś traci, albo czegoś nie może zyskać, więc produkcja androgenów u niego spada i w rzeczywistości jest on mniej zainteresowany seksem.
- Dlatego, dysponując tymi danymi, jakie w tej chwili mamy z badań psychologa, ja się z tą teorią nie zgadzam. Wynik wydaje się sensowny jedynie w odniesieniu do sytuacji krytycznej typu wojna, ale nie kryzysu ekonomicznego - tłumaczy.
Na drugiej stronie przeczytasz jak kryzys wpływa na kobiety.
26.10.11, 09:14:51
26.10.11, 18:15:19