[fot: Yuri_Arcurs/Dreamstime]
Stałość stanu psychicznego mamy jest dla nienarodzonego dziecka ważniejsza niż fakt, czy jest ona zdrowa, czy cierpi na depresję - twierdzą psycholodzy.
Zespół psychologów z University of California-Irvine podjął się pracy, która miała określić, jak stan psychiczny matki wpływa na rozwój płodu. W tym celu eksperci obserwowali kobiety w ciąży, wcześniej poddane badaniom pod kątem depresji oraz przyglądali się ich dzieciom już po narodzinach.
Okazało się, że najlepiej rozwijają się niemowlęta, których matkom towarzyszył stały nastrój przed i po porodzie, czyli albo cieszyły się zdrowiem, albo cierpiały na nieprzerwaną depresję. Stałość warunków w jakim kształtował się płód był więc ważniejszy niż jakość stanu psychicznego mamy, a zmiana środowiska wpływała negatywnie na jego rozwój.
- Musimy przyznać, doniosłość tego odkrycia nas zaskoczyła - wyznaje kierujący badaniami Curt A. Sandman cytowany przez Science Daily i dodaje, że wyniki nie zalecają pozostawienie ciężarnych w depresji bez pomocy ze względu na dobro dziecka. - Rozsądniejszym podejściem jest leczenie; wiemy jak sobie radzić z depresją. Problem w tym, że kobiety spodziewające się dziecka rzadko są poddawane badaniom w tym kierunku.
Dr Sandman ostrzegł również, że w dłuższej perspektywie depresja matki może prowadzić do zaburzeń neurologicznych i psychicznych u potomstwa, czego dowiodły jego poprzednie poszukiwania naukowe. Ich wyniki świadczyły o tym, że u starszych dzieci, których matki uskarżały się w czasie ciąży na towarzyszące często depresji lęki, można zauważyć zmiany w niektórych strukturach mózgu. Dodał też, że potrzeba dziesięcioleci rozmaitych badań, aby poznać wpływ depresji matki na dziecko.
-Wierzymy, że zbierając informacje na potrzeby życia po przyjściu na świat płód ludzki jest aktywnym uczestnikiem własnego rozwoju - twierdzi dr Sandman. - To przygotowanie do życia w oparciu o wiadomości dostarczane przez mamę.