iWoman.pl Na serio Psychologia Strata przyjaciela gorsza od rozpadu związku
Anna Anagnostopulu Anna Anagnostopulu 2010-05-28 07:00:00

Strata przyjaciela gorsza od rozpadu związku

[fot: erin MC hammer/CC/Flickr]

Rozstanie z przyjacielem jest trudniejsze, niż zakończenie romansu, twierdzą naukowcy z Uniwersytetu w Manchester.

Ich zdaniem więzy przyjaźni są tak mocne, że koniec nawet niezbyt bliskiej relacji wywołuje w nas ogromne poczucie winy. Szczególnie silne emocje towarzyszą rozstaniu dwóch kobiet - pisze dziennik Telegraph.

Badania przeprowadzono na grupie około 200 osób w różnym wieku. Nadzorował je zespół socjologów pod kierownictwem profesor Carol Smart, która uważa, że istnieje w nas fizyczne wręcz poczucie obowiązku wobec przyjaciela, które jest trudne do przezwyciężenia. Etyka przyjaźni jest w dzisiejszym społeczeństwie głęboko zakorzeniona, co sprawia, że zakończenie takiej znajomości może być bardzo ciężkie, nawet, jeśli dawno przestała ona nam sprawiać przyjemność - objaśnia gazecie wyniki badań uczona.

Dlatego przyjaźń nie jest jednoznacznie pozytywnym zjawiskiem i może prowadzić do irytacji, frustracji a nawet powodować urazy psychiczne u jednej ze stron, ostrzegają naukowcy.

Emocje towarzyszące nagłemu zakończeniu przyjaźni powodują, że wiele osób stara się stopniowo odsuwać od niechcianych znajomych, zamiast powiedzieć im o swoich uczuciach wprost. Strach przed zranieniem bliskiej niegdyś osoby jest całkowicie uzasadniony, bo odtrącony przyjaciel czuje się zdradzony i traci wiarę w siebie, wynika z badań.

Na szczęście prawdziwe okazało się powiedzenie „czas leczy rany”. Ocena dawnych przyjaźni zależała w dużej mierze od wieku i etapu życia ankietowanych osób.

 

 

Anna Anagnostopulu

2010-05-28 07:00

Tagi: przyjaźń, badania naukowe, kobieta, mężczyzna, statystyki, związek, rozstanie

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj drugi znak kodu eyDMc

Komentarze

  • ancra

    13.06.10, 06:30:29

    ancra napisał(a):
    Basik 1 napisał(a):
    Jak dla mnie to i jedno i drugie jest bardzo ważne. Przyjaciel i związek małżeńskie to prawie to samo.

    masz racje, kiedy piszesz, ze jedno i drugie jest b wazne, ale nie jest prawda, ze przyjaciel i partner to prawie to samo. to nei to samo
  • krystynanowak

    13.06.10, 07:54:45

    krystynanowak napisał(a):
    oczywiscie ze to nie zawsze jest prawda, bo owszem maz, chlopak fajnie jak jest przyjecielem jednoczescie, ale oprocz niego sa tez inni przyjaciele
  • omena1

    14.06.10, 11:02:25

    omena1 napisał(a):
    krystynanowak napisał(a):
    oczywiscie ze to nie zawsze jest prawda, bo owszem maz, chlopak fajnie jak jest przyjecielem jednoczescie, ale oprocz niego sa tez inni przyjaciele

    przecież nie możemy się zamknąć w czterech ścianach z naszymi partnerami i odseparować się od innych
  • nie

    16.06.10, 00:50:52

    nie napisał(a):
    Zawsze strata przyjaciela boli jak cholera.Przepraszam .To z emocji. Ta można zamknąć się w 4 ścianach pokoju.
  • huanita

    16.06.10, 01:34:22

    huanita napisał(a):
    Mam metlik w głowie i nie bardzo wiem jak sie do tego stwierdzenia ustosunkować.
  • krystynanowak

    16.06.10, 17:37:56

    krystynanowak napisał(a):
    omena1 napisał(a):
    krystynanowak napisał(a):
    oczywiscie ze to nie zawsze jest prawda, bo owszem maz, chlopak fajnie jak jest przyjecielem jednoczescie, ale oprocz niego sa tez inni przyjaciele

    przecież nie możemy się zamknąć w czterech ścianach z naszymi partnerami i odseparować się od innych

    dokladnie, znam wiele takich par, ktore wlasnie tak zrobily, a jak doszlo do rozstania to okazalo sie ze nie ma zadnych przyjaciol, najgorsze do czego mozna dopuscic
  • Ksiezniczka

    17.06.10, 22:26:09

    Ksiezniczka napisał(a):
    krystynanowak napisał(a):
    omena1 napisał(a):
    krystynanowak napisał(a):
    oczywiscie ze to nie zawsze jest prawda, bo owszem maz, chlopak fajnie jak jest przyjecielem jednoczescie, ale oprocz niego sa tez inni przyjaciele

    przecież nie możemy się zamknąć w czterech ścianach z naszymi partnerami i odseparować się od innych

    dokladnie, znam wiele takich par, ktore wlasnie tak zrobily, a jak doszlo do rozstania to okazalo sie ze nie ma zadnych przyjaciol, najgorsze do czego mozna dopuscic

    Oj to musialy byc na prawde w trudnej sytuacji, bo nie bylo sie nawet komu wyzalic:/
  • endzi

    26.06.10, 16:13:55

    endzi napisał(a):
    to zalerzy czy jest to dlugii zwiazek czy nie, ale mysle ze jesli jest sie dlugo w zwiazku i bardzo sie kocha ta osoba to jednak strata partnera jest gorsza :)
  • Paheli

    17.08.10, 14:28:32

    Paheli napisał(a):
    to bardzo trudne!Mój partner postawił mnie raz przed faktem dokonanym albo on albo przyjaciel.Powiedziałam mu wówczas ze nie zrezygnuje z mojej przyjaźni dla niego i wybór zostawiłam jemu:)ale on tez nie potrafił zrezygnować z naszego związku:)Według mnie przyjaciel a partner to duża różnica.Mój przyjaciel wie więcej niż partner a to z tego względu że nie wszystko da się powiedzieć partnerowi bo zazwyczaj bierze wszystko zbyt do siebie i nie potrafi spojrzeć na dany temat obiektywnie.
  • Dziwna

    4.11.10, 10:25:56

    Dziwna napisał(a):
    Ja przyznam się ,że nie przeczytałam dokładnie wszystkich wpisów na ten temat. Ale też chciałabym się z Wami podzielić swoją opinią na ten temat. Jak ma się mieć fałszywca za przyjaciółkę , to lepiej nie mieć w ogóle pseudo-przyjaciółki. Sama na tym się nieźle przejechałam. Nie chcę opisywać szczegółów tej znajomości. Ale efekt jej jest dość opłakany. Na jej widok dostaję rozstroju . Jak jej nie widzę to sobie obiecuję,że w końcu z nią jakoś zakopię topór wojenny. Bo to grzech i samookaleczenie swojej osobowości przez gniew do innej osoby. Ale jak ją zobaczę to mam ochotę.... dać jej kopa w dupę. Wiem ,że to okropne!!!! I naprawdę jest mi z tym źle . Bo ja należę do osób, które raczej szukają o siebie błędów niż u innych. A może to paradoks. Bo właśnie tak długo dawałam jej sobą manipulować i dawać się wykorzystywać, że teraz kiedy przejrzałam na oczy. Moje bezwzględne poprzednie podporządkowanie się tej osobie , która okazała się cyniczna i bezwzględna nie mająca w sobie odrobiny przyzwoitości i zwykłego ludzkiego człowieczeństwa zostało tak nagle zerwane i w końcu otworzyły mi się szeeeeeeroko oczy. Że mam do niej normalnie fizyczną niechęć , budzi we mnie obrzydzenie,że muszę z nią oddychać tym samym powietrzem. A ,może to już sprawa dla psychiatry? Muszę dodać ,że ja pomimo wszystko zawsze dobrze, życzę ludziom nawet jej. Tak naprawdę jest mi jej żal, bo jej życie jest pozbawione wielu rzeczy , takich jak szacunek do samej siebie, i co najsmutniejsze nie wierzę ,że ona może komukolwiek zaufać i być w szczerej przyjaźni z kimkolwiek. Wszystko co robi to robi z wyrachowania i najgorsze> nie wie co to szacunek dla samej siebie. Ja zdaję sobie sprawę ze swoich wad, ale mam także wiele dobrych cech. A co najważniejsze, zawsze staram się wyciągać wnioski ze swoich błędów.Jeżeli którakolwiek z Was ma swoje zdanie na mój wpis niech pisze szczerze i od serca.