Wywiady i reportaże Ale bałagan to nie jest wina kobiet!

Ale bałagan to nie jest wina kobiet!

Ale bałagan to nie jest wina kobiet!

Prowadzą jednego z najpopularniejszych w Polsce blogów o nieodpłatnej pracy kobiet. Punktują wady polityki prorodzinnej, śmieją się ze stereotypów i wściekają na społeczne ograniczenia.

- Pracę domową dostajemy w bonusie do macierzyństwa, a samo macierzyństwo zastąpiło rodzicielstwo - mówią autorki bloga o nieodpłatnej pracy kobiet Alebałagan.blox.pl Anna Janikowska i Marta Lupa.

iWoman.pl: Skąd wziął się pomysł na założenie bloga o nieodpłatnej domowej pracy kobiet. Piszecie ze złości?

Anna Janikowska: Oczywiście że tak!

Marta Lupa: Ja akurat jestem singielką, więc mnie jakoś te frustracje póki co omijają, ale mam wiele koleżanek, która podobna sytuacja dotyka.

Anna Janikowska: Blog jest kontynuacją mojej magisterki. Pisałam pracę właśnie na ten temat. Chciałam sie z tego doktoryzować, ale zrezygnowałam, ze względu na ówczesną pracę zawodową. Pomysł wziął się z życia. Wychowała mnie pracująca, aktywna, samotna matka. Wychowałam się w przekonaniu, że równouprawnienie w moim pokoleniu jest faktem i człowiek nie powinien napotykać na jakieś dziwne przeszkody, kiedy chce się realizować zawodowo, czy być rodzicem.

A jakie przeszkody Pani napotkała?

Anna Janikowska: Jako dwudziestolatka urodziłam dziecko, wyszłam za mąż i oko w oko stanęłam z oczekiwaniami, jakie inni mają wobec mnie. Ponieważ byliśmy studentami studiów dziennych, to dzieliliśmy się po partnersku obowiązkami. Ale okazało się, że to nie jest ani takie oczywiste, ani powszechne ani łatwe do wykonania. Wspierały nas nasze rodziny, były jakieś miniwakacje dla dziecka na najgorętsze okresy sesji, ale w sumie cały czas byliśmy razem.

Istnieje idealny podział obowiązków? W końcu przez tysiące lat to kobieta siedziała w domu a mężczyzna "polował" i ciężko zmienić takie przyzwyczajenia, mimo już całkiem długiej tradycji ruchu równouprawnienia kobiet i mimo tego, że kobiety pracują zawodowo.

Marta Lupa: Cały ten kobiecy potencjał, który przez tysiące lat nie miał szans na ujawnienie się, wreszcie nabiera rozpędu. Myślę, że jeśli i kobieta i mężczyzna pracują zawodowo, to znacznie lepiej siebie rozumieją, ona rozumie jego stresy, rywalizację, a on, jeśli pomaga jej w domu, jest bliżej dzieci, spraw codziennych.

Jak jest z tym podziałem obowiązków domowych w Polsce między kobiety i mężczyzn? Jest bardzo źle?

Marta Lupa: Nie wiem. Mnie cieszy, że coraz więcej mężczyzn włącza się dość aktywnie w wychowywanie dzieci. Prowadzę zajęcia dla małych dzieci, więc mam okazję to obserwować. Coraz częściej jest tak, że po chore dziecko przyjeżdża, zwalniając się z pracy, ojciec. Zaznaczam, że szkoła jest we Wrocławiu, w dużym mieście.

Wszystko zależy od grupy społecznej i stanu świadomości. Inaczej będzie wśród wykształconych kobiet z dużych miast, a inaczej wśród kobiet mieszkających na wsi i w małych miasteczkach. I zupełnie inna jest świadomość wśród partnerów tych kobiet.

Anna Janikowska: Potwierdzam, właśnie ja mieszkam w małym miasteczku i jest inaczej.

Jak jest?

Anna Janikowska: W małych miastach rządzi pragmatyka i tradycjonalizm. W małym miasteczku idee, takie jak społeczeństwo obywatelskie, realna równość płci i szans dochodzą z dużym opóźnieniem. Nie chcę się na to gniewać, ale fakt jest taki, że co innego się mówi o naszym społeczeństwie w prasie, a co innego dzieje się naprawdę. Jeżeli praktyka mówi, że młoda rodzina najefektywniej utrzyma się inwestując w karierę mężczyzny, zaś kobiecie - po okresie udomowienia zagwarantuje ciepłą posadę a rękojmią względnego dobrobytu są więzy rodzinne z rodzicami - to ludzie będą kontynuować taki wzór.

No właśnie inaczej to wszystko wygląda w programach śniadaniowych nadawanych z Warszawy, a inaczej w realnym świecie. A jak według Pań powinno być?A może niektóre kobiety nie chciałyby, by im się mąż wtrącał do kuchni czy do porządków? Może ten nowy wzór nie będzie dobry dla wszystkich?

Anna Janikowska: Nie optujemy za jednym modelem. Z drugiej strony nie można spychać wszystkiego w sferę indywidualnego wyboru. Ludzie mówią: „weź się dogadaj ze swoim i przestań już! Nie ma problemu bo myśmy się dogadali, dogadajcie się i wy.”

Marta Lupa: Nie zmuszamy nikogo do przyjęcia jednej wizji świata. Zróbmy coś! Trzeba edukować, uświadamiać, by sytuacja prawna niepracujących kobiet w Polsce poprawiła się.

Czyli jakie rozwiązania systemowe powinno przyjąć państwo, aby pomóc kobietom? Czy np. zapewnić emeryturę dla tych, które całe życie pracowały w domu, ubezpieczenie?

Anna Janikowska: Optujemy za rozwiązaniami proponowanymi przez fundację MaMa. Podział składki męża, ale też objęcie jakimś sensownym systemem związków partnerskich. Umożliwienie ojcom podziału pracy wychowawczej.

Wyliczenia ekonomistów mówią o tym, ze praca domowa jest warta miesięcznie średnio 2000-2500 zł. Pewnie znalazły by się gospodynie domowe chętne na przyjęcie pensji od państwa.

Anna Janikowska: Nigdy nie byłam za "pensją” dla gospodyń od państwa". Pieniądze są ważne, bo współcześnie to one się liczą. Jak się tej roboty nie przeliczy na pieniądze, to ludzie nie nauczą się jej cenić. Ja ją cenię i bez tego.

Marta Lupa: Zgadzam się. Ułatwienia, nie płacenie za tę pracę, odpowiednie prawodawstwo i edukacja. Płacenie za pracę domową? Nie mam jednoznacznego stanowiska. Bardzo trudno ja wycenić, bo tu mieszają się pieniądze i miłość.

Anna Janikowska: Płacenie i tak się odbywa, moje panie, wewnątrz małżeństw. Ale to się nazywa: "oddawanie babie pensji", "wspaniałomyślne łożenie na dom", "zostawianie żonie na drobne wydatki", w ekstremalnych przypadkach nazywa się to "utrzymywaniem darmozjada"! Wiem, że są fajni rozsądni ludzie, którzy mają dobrze poukładane w głowach i w domach i potrafią się ze sobą w kwestiach finansowych dogadać, ale skoro można coś zmienić systemowo, ogólnie i zmniejszyć poziom frustracji to powinno się to robić. Pewne rzeczy nie powinny wynikać z dobrej woli tylko być oczywistością.

Te wszystkie mity , sformułowania w rodzaju "wspaniałomyślne łożenie na dom" to wina tylko mężczyzn? Czy kobiety też przyłożyły do tego cegiełkę? Może za słabo walczymy o swoje?

Marta Lupa: Kobietom wciąż trudno jest się wybić z utartego światopoglądu, jaki został im zaaplikowany już od pierwszych lat życia.

Anna Janikowska: Wychowuje się nas, sprzedając nam pracę domową niejako w bonusie do macierzyństwa, a macierzyństwo sprzedaje się nam zamiast rodzicielstwa.

W takim razie jak mówić i przede wszystkim gdzie o tym mowić? Czy zacząć już w przedszkolu? Tak jak to jest napisane w rekomendacjach fundacji MaMA- propagować równość od małego, może następne pokolenia inaczej spojrzą na te sprawy?

Marta Lupa: Jeśli chodzi o edukację, to ja bym zaczęła od podręczników, które wciąż poruszają się w świecie jak z mojej pierwszej prl-owskiej czytanki, gdzie mama z Alą robią obiad w kuchni, a tata z Antkiem naprawiają kontakt.

Pamiętam tę czytankę. Wciąż wyglądają tak samo?

Anna Janikowska: Trochę się poprawiło, ale niewiele. Edukacja jest najważniejsza - od przedszkola. Nie można wychowywać naszych dzieci tak, jakby praca domowa była czymś niegodnym, czy nieważnym. Ale obok edukacji potrzebne są doraźne zmiany w prawie oraz jego egzekwowaniu, kampanie medialne skierowane do dorosłych (były takie i były bardzo fajne), radzenie sobie ze skutkami zaniedbań. Nieaktywne zawodowo kobiety 50+ ze słabymi perspektywami zawodowymi, czy też niechętne przedsiębiorczości młode kobiety nie wyrosły same na kamieniu. I jest jeszcze jedna rzecz - pracę domową trzeba stale uobecniać, mówić o niej, pisać o niej książki, wiersze i artykuły, pamiętać podczas debat na inne tematy.

Uważają się Panie za feministki?

Anna Janikowska: Oczywiście.

Marta Lupa: Zdecydowanie tak.

Anna Janikowska: U mnie zaczęło się przez Martę. No i przy pisaniu pracy. Chciałam literaturoznawczo opisywać wątki codziennej krzątaniny. Okazało się, że nikt o tym jakoś specjalnie nie pisze.

Bardzo mało słychać o tym problemie, może trzeba radykalnych pomysłów, żeby było głośno? Jak właśnie projekty płacenia za pracę domową.

Marta Lupa: Jeśli chodzi o projekt fundacji Mama, to tam chodziło raczej o wycenę pracy domowej. Czyli zwrócenie uwagi na to, że praca w domu to też praca, a że praca głównie kojarzy się z zarabianiem kasy, to też trzeba ją było wycenić. A każdy szum medialny wokół tego tematu jest dobry, bo budzi wzrost świadomości.

Anna Janikowska: Na świecie znany jest radykalny ruch Women Strike. Jego członkinie reprezentują peryferyjne kraje i mówią, że nam na Zachodzie łatwo jest gadać o partnerskim modelu rodziny i niepłaceniu przez państwo i pensje za prowadzenie domu są najsensowniejszym pomysłem ze względu na globalne ubóstwo kobiet. A my się na Zachodzie boimy, że jeśli to przejdzie, drastycznie zmaleją szanse na równą reprezentację kobiet w sferze publicznej i zwrócenie mężczyzn ku sferze prywatnej. Ale zasadniczo Marta ma wielką rację. Ja się cieszę, że dziennikarze nie do końca czytają, albo czytają przez zmrużone dziennikarsko oko, rekomendacje MaMy, i potem piszą "pensje za prowadzenie domu", bo dzięki temu te artykuły są czytane i szeroko komentowane. Śledzę co się dzieje na branżowych forach internetowych. Często jest tak, że panie "nie są w ogóle i absolutnie zainteresowane" tematem pracy domowej. A jak ktoś włoży kij w mrowisko to nagle jest debata, w której każdy ma coś do powiedzenia, w której dochodzi się do sensownych wniosków a potem zaczyna inne konkretne debaty.

Marta Lupa: Chociaż nie jestem aż tak pewna, czy gdyby płacono kobietom za pracę domową, to rzeczywiście więcej kobiet by się na nią decydowało. Przy płaceniu za tę pracę na pewno zmieniłoby się radykalnie podejście do niej, byłaby profesją.

A same Panie lubią tę pracę?

Anna Janikowska: Ja nie. Jestem bałaganiarą, która uczyła się to doceniać przez lata, ale dalej nie umie wykonać jak trzeba.

Marta Lupa: Nie lubię prac domowych. Bałaganiarą bywam czasami. Bardziej cenię sobie bałagan mentalny, a ten rzeczywisty ogarniam jakoś tam, bo w dwóch nie dałabym rady funkcjonować.

Anna Janikowska: To ja ochrzciłam ten Blog. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że to niesamowite jaki bałagan panuje w dziedzinie porządków domowych, a po drugie ze względu na pozycję, którą "bałagan" zajmuje w całym tym bałaganie. Wie Pani, taki straszak na niegrzeczne dziewczynki. Nie można mieć bałaganu, bo jak będzie pożar to strażak przyjdzie "i co sobie pomyśli". "Gość w dom, przeproś go za bałagan" - zasada polskiej dobrej gospodyni. A bałagan może być fajny pod pewnymi względami no i tak od razu się od niego nie umiera. Z debat na forach wynika, ze kobiety nie chcą, nie mogą, nie dają rady wprowadzić bardziej partnerskich zasad w domu właśnie z obaw przed bałaganem.

Dostają Panie dużo listów od czytelniczek? Na co skarżą się kobiety?

Marta Lupa: Nie listów nie, są to raczej komentarze. Skarżą sie na nierówny podział obowiązków, na brak sposobu dogadania się ze swoimi partnerami co do ilości wykonywanej pracy domowej, na swoje frustracje związane z przykładnym wypełnianiem mitu matki Polki, który wciąż jest bardzo żywy w naszym społeczeństwie. Na to, że mało kto docenia to, co robią.

Myślą Panie, że uda się kiedyś doprowadzić do prawdziwego uprawnienia, nie tylko takiego na papierze, ale takiego w mentalności ludzkiej?

Anna Janikowska: Kiedyś to myślałam, że jestem tak rozchwiana że w nic nie wierzę. Ale okazuje się, że i owszem w to właśnie wierzę. Że kiedyś sie uda i że tak będzie dużo lepiej. Tyle że samo sie nie zrobi! Jak wszyscy będą czekać z założonymi rękami i tylko jęczeć że tak się nie da, tak się nie da i siak też nie, to się nie uda. Za naszymi prawami kobiet stoją wielkie bohaterki, które nam te prawa wywalczyły na tle wielkich trendów takich jak egalitaryzm, demokracja, prawa człowieka. Te trendy nadal są ważne a prawdziwa równość płci to jest ich naturalna konsekwencja. Mogłabym tak bez końca gadać.

Marta Lupa: Myślę, że się uda. Już tyle się udało w kwestii naszych praw, to czemu i to miałoby się nie udać.

 

 

Adriana Tronina

2010-03-31 09:00:00

Tagi:

finanse,

pieniądze,

praca,

blog,

alebałagan,

praca kobiet

Komentarze

  • Jastinka

    30.04.10, 23:54:01

    Jastinka napisał(a):
    po prostu faceci nie dostrzegają bałaganu, że podłogę trzeba umyć, że kurze trzeba powycierać
  • 1.05.10, 00:06:59

    ~Konto usunięte napisał(a):
    Jastinka napisał(a):
    wspólny podział obowiązków fajnie brzmi, niestety tak prosty z tym w praktyce już nie jest

    u mnie w domu panuje podzial obowiazkow lacznie z moim synem
  • malinka24

    1.05.10, 11:17:59

    malinka24 napisał(a):
    gosiad0303 napisał(a):
    Jastinka napisał(a):
    wspólny podział obowiązków fajnie brzmi, niestety tak prosty z tym w praktyce już nie jest

    u mnie w domu panuje podzial obowiazkow lacznie z moim synem

    tak dzieci też od początku trzeba angażować w obowiązki domowe, bo też przecież sa członkami rodziny.
  • Basik 1

    2.05.10, 14:51:43

    Basik 1 napisał(a):
    Wszyscy faceci są leniwi nie nie lubią sprzątać. Mamuśki nauczyły ich że wszystko za nich robią, no i ojcowie twierdzili że te czynności domowe do nich nie należą, że to babska robota - więc mamy to co mamy i możemy tylko starać się ich przerobić na swoje kopyto, ale to tylko zależy od kobiety.
  • nie

    12.05.10, 01:48:24

    nie napisał(a):
    Nie wszyscy lubią mieć porządek i poukładane na swoim miejscu.Kobiety lubią porządki.
  • huanita

    14.05.10, 13:49:02

    huanita napisał(a):
    No niestety nie wszystkie. Znam wiele kobiet,które mogłyby sie uczyć poczucia ładu i porządku od mężczyzn.
  • 11.03.11, 11:41:46

    ~Gość napisał(a):
    Marta Lupa jesteś singielką i z Twoimi przekonaniami pozostaniesz. Świat się zmienia: chłopaki noszą torebki, kobiety biją się jak bokserzy. Nie idźcie za modą tylko własnym stylem. Chcecie równouprawnienia, o.k., ale w pełnym stopniu. Zapraszam wtedy do kopalni, wywóz nieczystości śmieciarkami i inne jak czegoś ugotować nie możecie i dziecka wychować, aby później z kluczem na szyji nie latało. Pamiętajcie, że przy równouprawnieniu wybijcie sobie z głowy dżentelmenów, a jak podczas złości swojego faceta uderzycie z otwartej to może wam oddać. Wszystko z umiarem i dobrem dla dwóch stron.
  • 11.03.11, 14:07:19

    ~Gość napisał(a):
    Trzymac krotko........to nie o to chodzi.
    Jestem w zwiazku od 37 lat i sporo sie musialam nauczyc przez te lata jak postepowac.
    Dlaczego my kobiety mowimy,ze maz nam pomaga?
    Jezeli ja gotuje obiad ,to czy ja mu pomagam?
    Pomagamy sobie wzajemnie.
    Moj maz juz mi nie mowi,ze mi pomaga,on tylko wykonuje to co do niego nalezy.
    Jezeli zle umyje talerz,to ja sie nic nie odezwe,tylko mu go postawie.Owszem sa pewne rzeczy ktore kazde z nas wykonuje chetniej lub mniej chetnie i to trzeba zaakceptowac,ale reszte.....wspolnie.
    Maga.
  • 11.03.11, 17:38:30

    ~Gość napisał(a):
    nie napisał(a):

    Nie wszyscy lubią mieć porządek i poukładane na swoim miejscu.Kobiety lubią porządki.


    haha znowu stereotypy! Znam przynajmniej 4 takie, wliczając mnie również, które tylko w bałaganie odnajdą swój porządek. Sprzątać - sprzątam, ale bałagan jest zawsze :) i jakoś żyję.
  • Yasna0501

    14.03.11, 09:24:58

    Yasna0501 napisał(a):
    A mój mi wczoraj oświadczył, "dlaczego ty uważasz, że ja się domyślę, że chcesz abym umył naczynia". Powiedz mi to i po krzyku. Coś w tym jest, faceci potrzebują jasnych komunikatów.