Wywiady i reportaże Joanna Brodzik nie boi się gender. Jej partner prowadzi dom, a synowie przebierają się w sukienki. R...
2014-11-17 06:14:00

Joanna Brodzik nie boi się gender. Jej partner prowadzi dom, a synowie przebierają się w sukienki. Rola lesbijki otworzyła jej oczy na świat. Przestał być damsko-męski

1/4
Joanna Brodzik w roli lesbijki Di
fot: Jacek Dominski/REPORTER

Joanna Brodzik wraca na scenę po dwunastu latach rolą lesbijki w sztuce Di, Viv i Rose. Dzięki temu dowiedziała się, jaki typ kobiet ją pociąga. W rozmowie z iWoman.pl zdradza, jakich tradycyjnie kobiecych czynności uczy swoich synów i dlaczego uważa, że homoseksualiści powinni mieć prawo do wychowywania dzieci.

iWoman.pl: Jak się Pani przygotowywała do roli Di? Chodziła do klubów gejowskich, szukała homoseksualnych znajomości?

Joanna Brodzik: Do takich miejsc chodziłam znacznie wcześniej, a i wśród gejów mam bardzo dobrych znajomych oraz przyjaciół, więc powiedzmy sobie szczerze, nie było to dla mnie zupełnie nowe środowisko. Dużo z niego korzystałam - z ludzi, których spotykałam, wyciągałam pewne zachowania i gesty, które mogły być atrakcyjne dla mojej postaci.

Przede wszystkim jednak to przygotowanie wymagało ode mnie ogromnego wysiłku fizycznego. W końcu moja bohaterka to bokserka. Musiałam więc mocno skupić się na jej fizyczności, bo z niej wynikało wiele cech Di - fascynacja sportem, życie według prostych reguł, wykonywanie nieskomplikowanych czynności. Było ciężko. Na początku po trzech minutach treningu leżałam nieżywa na parkiecie, a trener stał nade mną, kręcił głową i wymownie pokazywał na zegarek. Dziś boksowanie nie jest dla mnie problemem.

Zmieniła się Pani fizycznie. A psychicznie?

Do pewnego stopnia również. To zastanawianie się, jakby to było, gdyby podobały mi się kobiety, było całkiem zabawną przygodą. Dowiedziałam się na przykład, że jest ściśle określony typ kobiet, które wydają mi się atrakcyjne - takie podobne do Milli Jovovich.

Zaczęłam jednak również dostrzegać w tłumie dziewczyny, które reagują na swoje sygnały i zwracają na siebie wzajemnie uwagę. A do tej pory widziałam tylko świat damsko-męski. To było niesamowicie wzbogacające doświadczenie!

Czytaj dalej i dowiedz się, jak wyglądają relacje między Joanną i jej partnerem

Dorota Ziemkowska

Komentarze

  • 18.11.14, 16:20:56

    ~włodas napisał(a):

    ~Krzyniu05 napisał(a): napisał(a):
    "fajnie podsumował to Michalczewski"
    Cóz...opinie Michalczewskiego mogą wydawać się fajne dla ludzi o podobnym poziomie intelektu,którzy wypowiadają się o sprawach o których nie maja pojęcia....stąd słowa o betonie i głupocie...Dogadać się można z każdym pod warunkiem,ze nie wypowiada gotowych teorii... radzę stawiać raczej tezy,bo tylko o takowych można dyskutować...
  • 18.11.14, 19:24:27

    ~Winto napisał(a):

    ~Krzyniu05 napisał(a): napisał(a):
    związki partnerskie, tolerancja i tak za parę lat będzie standardem w Polsce. Zawsze w społeczeństwie jest jakaś część betonu i głupoty ale w końcu ich dzieci lub wnuki zaczynają myśleć i tak to powoli ewoluuje. Należy nauczać logiki nie religii - wtedy byłoby łatwiej się dogadać.


    Ok, więc otwórzmy ten nasz zamknięty katolicki umysł i wyobraźmy sobie, że dwóch panów małżonków chce mieć dzeciaka. Mają wszak do tego prawo, pal sześć te wszystkie stereotypy biologiczne, bo są równi wobec pań. Powstaje pytanie skąd tego bobasa wziąć? Można by namówić jakąś panią, by im owego dzidzisia urodziła, a potem oddała jak jakiś stary niepotrzebny mebel i o nim zapomniała. Ale jeśli się zgodzi to powstaje niebezpieczeństwo: małżonek biorący udział w akcie poczęcia homopotomka może zaznać takiej rozkoszy, że zmieni orientację i przekona się do rodzaju żeńskiego. Wszak skororo homofobia da się leczyć, to czemu z homofilią miałoby być inaczej. A orientację też zmienić wolno bo wolność ponoć panuje, a może być i tak, że są dwie orientacje, jedna fizyczna, druga kulturowa. W genderze wszystko jest możliwe. Jak więc temu zaradzić? Może trzeba by coś pokombinować z wszczepieniem macicy jednemu z panów małżonków?
  • ArkadiuszKarski

    18.11.14, 21:30:25

    ArkadiuszK… napisał(a):
    Pozwolę sobie wlepić film, który nagrałem w klasie dziecka, które wychowujemy z mężem jako para ojców zastępczych od siedmiu lat:

    http://www.youtube.com/watch?v=9IyBknpkCUQ

    W klasie, i w sąsiedztwie, i wśród dzieci chodzących na aikido, i w szkole muzycznej dzieci homofobów jest tyle, ile homofobów jest w społeczeństwie, ale jednak można to przerwać i przeciwdziałać. Bendegúz nie wie, co to jest homofobia, ponieważ nigdy się nie spotkał, a to dzięki własnej postawie (dokładnie tak, jak to sformułowała Joanna o "odporności na krytykę otoczenia", która powinna się pojawiać od przedszkola) i naszej - rodziców pracy.

    Natomiast co do podziału ról, to wiele samotnych matek podrzuca mi dzieci, ot na popołudnie, na weekend, żeby się oswoiły z różnymi modelami rodziny, a w naszym skoro jest dwóch mężczyzn, to siłą rzeczy prasuje mężczyzna, pierze mężczyzna, gotuje mężczyzna, zmywa mężczyzna, hi hi hi
  • ArkadiuszKarski

    18.11.14, 21:53:37

    ArkadiuszK… napisał(a):

    ~Winto napisał(a): napisał(a):

    Wyobraźmy sobie, że dwóch panów małżonków chce mieć dzeciaka... (...) stary niepotrzebny mebel... (...) pokombinować z wszczepieniem macicy... (...)


    Wyobraź sobie Winto, że nie muszę sobie wyobrażać takiej sytuacji, ponieważ ją przeżyłem wielokrotnie i przeżywam obecnie: wychowuję czwarte dziecko (obecne z mężem jako para ojców zastępczych, wcześniej sam), a staram się o piąte. Skąd się u pary gejów biorą dzieci, to w sumie zebrałem sobie koło trzydziestu przypadków, w tym kilka moim osobistych, i na necie przedstawiam je tak, żeby osoby trzecie nie wiedziały, które są moje. Wśród tych trzydziestu istniejących lub możliwych nie ma oczywiście twojego podejścia, że niby dziecko to jest "stary niepotrzebny mebel", ani tym bardziej pomysł z "wszczepianiem macicy". Przedstawię dwa najpowszechniejsze przypadki w Polsce:
    - para gejów wychowuje dziecko jednego z nich z poprzedniego związku (z kobietą);
    - para gejów wychowuje dziecko powierzone im przez rodzica w ciężkiej potrzebie, albo do wychowania czasowo lub na zmianę (kiedy rodzic biologiczny leży w szpitalu, to dziecko jest u rodziców zastępczych), albo po prostu na wyłączne wychowanie w czasie choroby i po śmierci.


    Jeżeli jak piszesz chcesz Winto "otworzyć umysł" i jesteś gotowy się zdziwić, to polecam się na FB i w blogach.
  • ArkadiuszKarski

    18.11.14, 22:09:13

    ArkadiuszK… napisał(a):

    rembert2 napisał(a): napisał(a):



    Ale bredzi-no chyba ze sobie zrobia

    Drogie rembert2!
    Dzieci sobie "zrobiłem" czwórkę, a obecnie "robię" sobie piąte w tym znaczeniu, że staję na głowie, żeby udowodnić, że spośród kandydatów to ja z mężem najlepiej się nadaję na rodzica zastępczego. Pary gejów i pary lesbijek miewają dzieci (w Polsce sześćdziesiąt tysięcy, w tym moje) w wyniku najprzeroztomajtych wydarzeń. Czasem nawet nei trzeba nic "robić".
  • 18.11.14, 23:36:22

    ~Mojszy najmoszy napisał(a):
    Szanowna Pani czy , .. jak się Pani nazywa Pani Bredzik
    A Pani Bredzik sie wypowiedziała.
    no coż jakie nazwisko taka wypowiedź
  • 19.11.14, 08:36:08

    ~nmn napisał(a):
    ale wyłącznie swoje.
  • 19.11.14, 10:05:22

    ~z warszawy napisał(a):
    Wypowiada się jak Lenin czyli mierne wykształcenie,brak tolerancji dla innych i uwielbienie dla komunistycznej inżynierii społecznej.Powiedzenie że Lenin wiecznie żywy nie jest wcale nieaktualne.Żyje on wciąż w głupocie ludzi.
  • 1.03.15, 00:21:35

    ~Antyzbok napisał(a):
    Brodzik schowaj się do nory z tymi sympatiami dla wynaturzeń i nienormalności.
  • 1.03.15, 00:30:10

    ~Garou napisał(a):

    ArkadiuszK… napisał(a): napisał(a):
    Po prostu dbasz o narybek dla swoich towarzyszy ...



    rembert2 napisał(a): napisał(a):



    Ale bredzi-no chyba ze sobie zrobia

    Drogie rembert2!
    Dzieci sobie "zrobiłem" czwórkę, a obecnie "robię" sobie piąte w tym znaczeniu, że staję na głowie, żeby udowodnić, że spośród kandydatów to ja z mężem najlepiej się nadaję na rodzica zastępczego. Pary gejów i pary lesbijek miewają dzieci (w Polsce sześćdziesiąt tysięcy, w tym moje) w wyniku najprzeroztomajtych wydarzeń. Czasem nawet nei trzeba nic "robić".


    ArkadiuszK… napisał(a): napisał(a):




    rembert2 napisał(a): napisał(a):



    Ale bredzi-no chyba ze sobie zrobia

    Drogie rembert2!
    Dzieci sobie "zrobiłem" czwórkę, a obecnie "robię" sobie piąte w tym znaczeniu, że staję na głowie, żeby udowodnić, że spośród kandydatów to ja z mężem najlepiej się nadaję na rodzica zastępczego. Pary gejów i pary lesbijek miewają dzieci (w Polsce sześćdziesiąt tysięcy, w tym moje) w wyniku najprzeroztomajtych wydarzeń. Czasem nawet nei trzeba nic "robić".