Wywiady i reportaże Karolina Czarnecka podbiła internet piosenką "Hera, koka, hasz, LSD". Dzięki wsparciu internautów na...

Karolina Czarnecka podbiła internet piosenką "Hera, koka, hasz, LSD". Dzięki wsparciu internautów nagrała teledysk i płytę. Mimo to nie chce być produktem w sieci. Ma własne plany

"Chciałam zrobić coś, co będzie wypływać z mojego wnętrza, żeby było to autentyczne, moje. Zaprosiłam kilka osób do nagrania płyty." [fot: Tomasz Urbanek / East News]

Poznała, co znaczy stać się rozpoznawalną z dnia na dzień. Wszystko za sprawą internetu i coveru Heroina, koka, hasz, który Karolina Czarnecka zaśpiewała na 35. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Wpadające w ucho nagranie trafiło do sieci i w ciągu pół roku zyskało ponad 12,8 mln odsłon. Utwór nuciła cała Polska. Teledysk, który nagrała niedługo potem, nie został przyjęty tak jednoznacznie pozytywnie. Pół roku po wykonaniu piosenki zespołu The Tiger Lillies, młoda śpiewająca aktorka, nagrywa własną płytę. - Chcę łączyć dwa światy, szukam złotego środka- mówi w wywiadzie dla iWoman.pl. Opowiada też bez czego nie jest w stanie przeżyć dnia oraz dlaczego przeraziła ją popularność, którą dał jej internet.

W bardzo krótkim czasie zostałaś okrzyknięta królową internetu. Twój występ podczas 35. PPA w sieci obejrzało ponad 12 milionów osób. Nie będziesz płakać, jeśli stracisz to miano?

Karolina Czarnecka: Myślę, że to już w pewnym sensie się stało. Ten cały szał już moim zdaniem minął i tym samym korona została mi zdjęta z głowy. Poza tym nigdy nie było moim celem, aby osiągnąć taką popularność w sieci. To stało się przypadkiem i było dla mnie kompletnym zaskoczeniem.

Zresztą interpretacja piosenki Heroine, kokaine zespołu The Tiger Lillies, była jednym z trzech utworów, które przygotowywałam na Przegląd Piosenki Aktorskiej. We Wrocławiu zaśpiewałam jeszcze Arlekino, z repertuaru Ałły Pugaczowej oraz Fernand Jacquesa Brela. Jednak to właśnie cover Heroine and cocaine grupy The Tiger Lillies, z albumu sprzed 20 lat, tak bardzo się spodobał. Ktoś wrzucił go do sieci i nagle zyskał wielką oglądalność. Na własnej skórze poznałam, że internet jest nieprzewidywalny i ma ogromną siłę.

Nie chciałaś zrobić kolejnego kroku, by to podtrzymać?

Nie robiłam nic chwytliwego, żeby ten ruch utrzymać. Nie wrzuciłam na przykład żadnego filmiku o alkoholu, jak niektórzy mi radzili (śmiech). Wyznaczyłam sobie po prostu kolejne cele do zrobienia. Skupiłam się na tym co chcę robić, na czym mi zależy. Tak jak mówiłam wcześniej, to całe zamieszanie w internecie zdarzyło się przez przypadek i wymknęło się spod kontroli. Znacznie bardziej odpowiadają mi sytuacje, kiedy mam na coś wpływ, gdy mogę o czymś decydować. W tym przypadku utwór żył własnym życiem, krążył poza mną. Postanowiłam to zostawić i po prostu robić swoje.

Pewnie nie brakowało rad w stylu: masz swoje pięć minut, zyskałaś popularność, wykorzystaj to.

Wiele osób miało sporo do powiedzenia, udzielało porad. Oczywiście słuchałam, ale nie wszystkich. Posiadam grono osób, których zdanie jest dla mnie ważne.

Teledysk był odpowiedzią na zarzuty, że śpiewając Hera, koka, hasz, LSD propagujesz narkotyki?

To był rodzaj postawienia kropki nad i.

Posłuchaj występu Karoliny Czarneckiej podczas 35. Przeglądu Piosenki Aktorskiej


A zarzuty, że promujesz tą piosenką narkotyki, ruszają Cię?

Nie bardzo. Zresztą istnieje dowolność interpretacji, każdy ma do tego prawo. Poza tym ta piosenka nie była przygotowywana dla szerokiej publiczności, tylko na Przegląd Piosenki Aktorskiej, który rządzi się innymi prawami, jest skierowany do wąskiego grona odbiorców. Faktycznie cel był zupełnie inny niż niektórzy to odbierali. No cóż...

Pozostałe dwie piosenki, które zaśpiewałaś na PPA, nie zdobyłyby jednak takiej popularności w sieci.

To prawda. Ale tutaj temat był bardzo chwytliwy i być może dlatego tak się stało. Być może wpływ na to miała muzyka, kolorowy strój? Piosenka została mi przydzielona przez profesora Marcina Przybylskiego na zajęciach z piosenki aktorskiej w Akademii Teatralnej w Warszawie. Przyznam, że kiedy ją dostałam, długo nie mogłam znaleźć do niej własnej interpretacji, muzycznej formy. Próbowałam wielu rozwiązań, aż w końcu wpadłam na pomysł, że ma to być beat (stworzył go Andrzej Perkman), taki właśnie układ, które w połączeniu stworzyły całość.

Doświadczyłaś też gorszego oblicza internetu. Myślę tutaj o negatywnych komentarzach. Nie wszystkim spodobał się teledysk. Powiedziałaś: to zróbcie lepszy.

To prawda, ale moje nie do końca pozytywne emocje pojawiły się dużo wcześniej, już wtedy, gdy występ na PPA zaczął bić rekordy oglądalności w internecie. Chodzi mi o kontekst całej sytuacji. Nie pasowało mi, że stałam się obiektem, który można było sobie tak po prostu wrzucić do sieci, na you tuba czy kwejka. Ktoś to po prostu zrobił, bez mojej wiedzy. Bardzo mnie to wszystko zaskoczyło.

Dlaczego?

Nie jest łatwo, kiedy człowiek nagle przestaje być incognito. Miałam wiele obaw z tym związanych. Na początku byłam przekonana, że to chwilowe szaleństwo. Z czasem zrozumiałam, że skoro nie mam wpływu na tę sytuację, to lepiej skupić się na pozytywach tego wydarzenia. Nie ukrywam też, że zajęło mi trochę czasu, zanim złapałam dystans do negatywnych komentarzy, a także, że moje nazwisko jest często używane w dyskusjach, na forach. Nauczyłam się już nie czytać wszystkich wpisów, nie przejmować nimi, choć nie powiem, że jestem na nie kompletnie odporna.

Podobno korespondowałaś na Facebooku z czterema fałszywym profilami Karoliny Czarneckiej. Były też propozycje małżeństwa. Coś jeszcze?

Tak, to prawda, korespondowałam z nimi, a kiedy to nic nie dało, zwróciłam się do administratora, żeby zostały one usunięte. Pozostałe przykłady były żartami, niczym na poważnie. Generalnie nie pamiętam jakiś bardzo przykrych sytuacji.


Posłuchaj zespołu The Tiger Lillies

A teraz to całe internetowe zamieszanie, ostatecznie ma więcej plusów czy minusów?

Ma coraz więcej plusów. Nagrałam teledysk i płytę właśnie dzięki temu zamieszaniu w sieci i internetowej popularności. Wcześniej wpadłam na pomysł, by spróbować go sfinansować za pieniądze zebrane od internautów, za pośrednictwem portalu Polakpotrafi.pl.

Udało się je zgromadzić w ciągu jednego popołudnia. Bardzo szybko.

To były pieniądze od ludzi, którzy chcieli wesprzeć ten projekt. Kiedy ta kwota rosła, stwierdziłam, że może warto zrobić coś kolejnego. I tak zaczęłam pracować nad nagraniem i wydaniem własnej mini płyty, EP-ki, której premiera miała miejsce jesienią tego roku.

Chciałam zrobić coś, co będzie wypływać z mojego wnętrza, żeby było to autentyczne, moje. Zaprosiłam kilka osób do tego projektu. Teksty napisali mi Michał Walczak oraz Błażej Piotrowski. Współpracowałam też z muzykami z zespołu VSHOOD z Białegostoku, na którego koncertach się wcześniej bawiłam. Podobnie było z L.U.C-em, czyli Łukaszem Rostkowskim oraz Siwakiem, który zrobił do większości utworów muzykę, oraz Stefanem Wesołowski. Po kolei do każdego pojechałam i opowiadałam o pomyśle. Wspierał mnie i woził, mój manager Rafał Krus. Ostatecznie wspólnymi siłami powstała Córka.

Na drugiej stronie czytaj, ile na nowej płycie zawartych jest osobistych doświadczeń aktorki

Tagi:

internet,

muzyka,

wywiad,

aktorka,

ppa,

karolina czarnecka

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.