Wywiady i reportaże Maja Kossakowska, pierwsza dama polskiej fantastyki, woli tworzyć męskich bohaterów, bo są ciekawsi....
2014-12-15 06:00:00

Maja Kossakowska, pierwsza dama polskiej fantastyki, woli tworzyć męskich bohaterów, bo są ciekawsi. W ostatniej książce kreuje świat walki, honoru i śmierci wzorowany na Japonii

1/4
"Takeshi. Cień śmierci",najnowsza powieść Mai Kossakowskiej, nawiązuje do mitologii japońskiej.
fot: Przemek Bednarczyk / Wydawnictwo Fabryka Słów

Od dzieciństwa marzyła, aby zostać reżyserem. Miała też wiele innych pragnień: by być lalkarką, rzeźbiarzem i archeologiem. Jest pisarką. Maja Lidia Kossakowska nie zapomni dnia, kiedy po raz pierwszy zobaczyła swój tekst w druku.  To uzależnia i determinuje plany. Po 17 latach od tego momentu, ma na koncie wiele ciekawych książek i nagród. W wywiadzie z iWoman.pl zdradza jak kreuje fantastyczne światy z jej książek, kto jej w tym pomaga, a kto przeszkadza oraz dlaczego w ostatniej powieści tak chętnie pisze o zemście, śmierci, przeznaczeniu i niedokończonych sprawach z przeszłości.

Mówi Pani, że w pisaniu książek jest jak wzorowa uczennica. O co chodzi?

Najpierw obmyślam całą historię, postaci, wątki, tworzę świat, który chcę opisać, a następnie robię spis scen, według którego potem pracuję. Siadam do pisania dopiero wtedy, mam już spisany szkielet powieści. To właśnie takie szkolne, porządne podejście. Niektórzy pisarze po prostu siadają do komputera i dają się ponieść opowieści, nie tworzą szczegółowego planu. Ja postępuję inaczej, bo to mi ułatwia pracę, a poza tym wydaje się bardziej profesjonalne. Potem odkreślam w punktach to, co już zrealizowałam, scena po scenie. Dzięki temu, nic mi nie umyka, nie rozmywa się. W przeciwnym wypadku mogłabym zapomnieć o połowie bohaterów i wątków. (śmiech)

Ile godzin dziennie Pani pisze? Nie uwierzę, że od 8 do 16, jak w biurze.

Nie, to wygląda całkiem inaczej. Nigdy nie zakładam, że dzisiaj napiszę tyle i tyle stron. W moim przypadku to oznacza kompletne fiasko, po prostu nie działa. Jeżeli staram się pracować na siłę, psuję efekt. Oczywiście, wszystko zależy od dnia. Czasem piszę długo, wiele godzin. A czasem kończę po dwóch, trzech. To zależy od książki, sceny którą opisuję. Od jej ciężaru, problemów, które nastręcza. Przywiązuję dużą wagę do języka, do tego w jaki sposób najlepiej ukazać wymyślone przeze mnie zdarzenia, z jakiej perspektywy je opisać, jak zbudować. To zabiera wiele czasu i wysiłku. Kiedy zauważam, że zaczynam popadać w pewną sztampę, pisać nieciekawym językiem, używać pospolitych, niedobrych metafor to dla mnie znak, że jestem zmęczona i czas odpocząć. Jeśli nadmiernie się śpieszę pisząc, skracam sceny i szczerze mówiąc, psuję je, to po prostu przerywam pracę, bo inaczej następnego dnia i tak będę musiała całość zredagować, albo skasować.

Jak to jest mieć kolegę po fachu w domu? Mąż, Jarosław Grzędowicz, który też jest pisarzem fantastyki, pomaga, recenzuje?

Oboje jesteśmy bardzo zaangażowani w pisanie, żyjemy naszą pracą. To jasne i naturalne, że jesteśmy swoimi pierwszymi czytelnikami, a w pewnym sensie także recenzentami. Jeśli którekolwiek z nas natyka się na zator, utknie na jakiejś scenie i poprosi o pomoc, wtedy dyskutujemy nad tym razem, podpowiadamy sobie rozwiązanie, oczywiście tylko w przypadku, kiedy inicjatywa takiej rozmowy wyjdzie od tego autora, który chwilowo utknął na mieliźnie literackiego problemu. Nie wtrącamy się nie pytani do swoich tekstów. Nie wpływamy na siebie nawzajem, jesteśmy odrębni jako pisarze, nie tworzymy jakiegoś brandu twórczego. Każdy z nas pisze własnym stylem, tworzy własne książki. A ewentualne rady, traktuje luźno, nie zawsze je wykorzystując. Czasem wystarczy ubrać w słowa kontrowersyjną scenę, po prostu opowiedzieć ją komuś zaufanemu i rozwiązanie samo przychodzi do głowy.

Kiedy piszecie to każde zamyka się we własnym gabinecie?

To by było wspaniałe, gdyby każde z nas miało własny gabinet. (śmiech) Mamy dwupokojowe mieszkanie, więc każdy siedzi w osobnym pomieszczeniu. To tyle, jeśli chodzi o luksusy osobnych pracowni. Tylko koty są nieszczęśliwe, bo znowu popadliśmy w ten okropny trans, oboje pozamykani, niemal nieprzytomni, wpatrzeni w te głupie, świecące pudełka. Zwierzaki zupełnie nie są w stanie pojąć, po co to wszystko, więc ciągle dopominają się uwagi i czułości.

Na ile przy pisaniu przydają się różne doświadczenia życiowe?

Oczywiście, różnorodne doświadczenia się przydają, choć na szczęście, żeby dobrze pisać nie trzeba od razu spędzić dwudziestu lat w łagrze, tajskim więzieniu lub zostać porwanym przez UFO. Istnieje takie chińskie przekleństwo "Obyś żył w ciekawych czasach". Niestety, mnie do pisania potrzeba spokoju, pewnej stabilizacji. Jeśli wokół wszystko się wali, nie potrafię się skupić na snuciu opowieści. Choć to banał, to niewątpliwie przydatne są podróże. Pozwalają otworzyć oczy na świat, naprawdę poznać różne ludzkie postawy, kultury, priorytety. Egzotyka nie tylko pozwala umysłowi odpocząć, oferując mu nowe, nieznane dotąd doznania, lecz także zmienia perspektywy. Podobnie działa doświadczenie życiowe, którego nabiera się z wiekiem. Normalne życie też może się okazać nośne, różne kontakty i interakcje, w które wchodzimy z ludźmi. Ktoś, kto spędza całe życie w jednym miejscu, a chce się występować jako mąż opatrznościowy, wielki mistrz pisarski i ostateczny autorytet raczej nie będzie wiarygodny.

Zobacz teledysk do oficjalnego singla promującego ostatnią książkę Mai Lidii Kossakowskiej
"Takeshi. Cień Śmierci"

Wykształcenie archeologa śródziemnomorskiego też pomaga przy pisaniu?

Tak, oczywiście. Bardzo często czerpię inspirację z różnych mitologii, badań dotyczących różnych kultur, cywilizacji, które już przeminęły. Często nie wiedziałabym nawet o ich istnieniu, gdybym nie skończyła takich studiów. Tam nauczyłam się budowania świata, odtwarzania go ze szczątków znalezionych w ziemi, swoistych puzzli pozostałych po ludziach i materialnej kulturze z dawnych wieków, dobudowywania brakujących elementów, tak by tworzyły logiczną całość. I to jest na pewno bardzo pomocne w procesie tworzenia. Poza tym dostępność do źródeł, wiedza o różnych mitologiach świata, miała wpływ na to, że jako pisarz, wybrałam ścieżkę fantastyki.

Pierwsze opowiadania zaczęła Pani pisać już w wieku sześciu lat.

W podstawówce to nie były jeszcze opowiadania fantasy, tylko zwykłe, dziecinne bajki. Kiedy miałam 12, 13 lat pisałam już pierwsze straszliwe, bardzo psychologiczne i mrożące krew w żyłach opowieści fantastyczne, takie hard science fiction, w stylu porządnej fantastyki naukowej z lat 80.  Nie brakowało dylematów dotyczących braku tlenu na na pokładzie statku kosmicznego, czy samobójczych misji, które miały uratować planetę przed jakąś kosmiczną katastrofą. Mnóstwo takich historii napisałam wtedy do szuflady. I całe szczęście, bo nie miałam kompletnie pojęcia, ani o fizyce, ani o technice, ani, tym bardziej, o dobrej literaturze. (śmiech)

Pokazywała je Pani rodzinie?

Tak, rodzice wiedzieli, że piszę.

Maja Lidia Kossakowska
ur.1972 w Warszawie, autorka literatury fantasy, a także dziennikarka telewizyjna, realizowała dokumentalne programy telewizyjne. Ukończyła Liceum Sztuk Plastycznych i studia na wydziale archeologii śródziemnomorskiej UW. Debiutowała w 1997 roku opowiadaniem "Mucha" zamieszczonym na łamach czasopisma "Fenix". W 2001 roku otrzymała Srebrny Glob w kategorii opowiadanie roku za utwór "Beznogi tancerz." W roku 2006 otrzymała Złotego Kota za cykl anielski. W 2007 - Śląkfę dla Twórcy Roku. Ośmiokrotnie nominowana do Nagrody im. Janusza Zajdla, którą otrzymała ją w 2007 roku za opowiadanie "Smok tańczy dla Chung Fonga", oraz w 2012 za powieść "Grillbar Galaktyka." Autorka lubi w swoich powieściach eksperymentować ze stylami i gatunkami. Prywatnie żona pisarza Jarosława Grzędowicza. Malowanie obrazów, szycie lalek, grzebanie w starociach to jej ulubione sposoby na spędzanie czasu wolnego. (źródło: wikipedia.com, notatka biograficzna Takeshi.Cień Śmierci)

Na kolejnej stronie czytaj o tym, jaki wpływ na jej wybory miało dzieciństwo


rozmawiała Anna Frankowska

Komentarze

  • 15.12.14, 13:28:13

    ~Ceres napisał(a):
    Kocham "Siewcę Wiatru" i "Rudą sforę". Dziękuję za te książki :)
  • 20.12.14, 16:27:52

    ~amon888 napisał(a):
    Dobry blog literacki i nowościach.

    http://annasikorska.blogspot.com/2014/11/rachunek-sumienia-pazdziernik-2014.html