Wywiady i reportaże Pokazują dziecięcą modę, dokumentują codzienne życie, piszą o trudach wychowania. Poznaj matki, któr...
2014-11-25 06:00:00

Pokazują dziecięcą modę, dokumentują codzienne życie, piszą o trudach wychowania. Poznaj matki, których pociechy zainspirowały do prowadzenie blogów

1/7
Marlena Wróblewska z córką Lenką.
fot: makoweczki.pl

Ulicą idzie młoda mama. Nienaganna fryzura, pełny makijaż, wypielęgnowane paznokcie, przemyślana stylizacja. Buty pasują do torebki, apaszka do płaszcza i rękawiczek. Nie ma przypadku. Obok niej kroczy mała dziewczynka: doczepione kolorowe włosy, różowy dres z konikiem pony, brokatowe buty. - Kicz i tandeta - komentuje Marlena Wróblewska, mama Maksa i Lenki. - Większość rodziców w Polsce ma w nosie to, jak wyglądają ich dzieci. Mama jak modelka, dziecko kloszard. Nie kumam tego. Dziecku też należy się szacunek!

Plan Marleny był prosty. Lenka kończy 3 lata, dziećmi zajmuje się babcia, a ona wreszcie wraca do pracy. Odliczała dni. Gdy okazało się, że mama nie może zaopiekować się wnukami, załamała się. Roznosiło ją w domu, miała ogromny głód robienia czegoś więcej niż prania i przecieranych zupek. Załóż blog i pisz o dzieciach - rzucił mąż. Błagam Cię! Blogi prowadzą 15-latki! - odparła, ale pomysł zakiełkował w głowie. W końcu w testowaniu dziecięcych ubrań i gadżetów była niezrównana. Na zakupach błyskawicznie potrafiła wybrać rzeczy, w których jej dzieciaki budziły powszechny zachwyt.

Zaczęła robić zdjęcia. Kolega męża przygotował grafikę, koleżanka zaprojektowała logo. Blog ruszył.

- Tak się zaczęło... Kiedy patrzę na swoje pierwsze fotki na blogu, to mnie oczy bolą - śmieje się Marlena. - Ale to też jest fajne. Ciągle się uczę i rozwijam...

Makóweczki: Lena i Maks

Ostatnie dwa lata w jej życiu to totalna rewolucja. Dwójka małych dzieci, narodziny bloga i początek budowy domu. Mąż zarządza firmą i właściwie ciągle go nie ma, a ona... No właśnie. Pracowała w domu.

- Jest coś takiego, że gdy rano nie wychodzisz do roboty, tylko pracujesz we własnym salonie, inni myślą, że generalnie tak naprawdę nie pracujesz i wszystko możesz ogarnąć - opowiada Marlena. - Dopilnuj fachowców, zmień opony w aucie, odbierz dzieci z przedszkola. Wszystko było na mojej głowie. Z wywalonym językiem jechałam na budowę, potem po dzieci i biegiem do domu. Kiedy zasypiały, siadałam do komputera i wrzucałam posty. Ze zmęczenia podpierałam się nosem - wspomina.

Początkowo blog był wyłącznie modowy. Zdjęcia robiła głównie w weekendy: przy okazji zabawy, spacerów, wyjazdów. Żadne wymyślne sesje. Kadry uchwycone w zwykłej codzienności. W końcu, jak 3-letnią dziewczynkę przekonać do tego, by choć przez kilka sekund stanęła w miejscu i popatrzyła w obiektyw? O pozowaniu nie było mowy. Kiedy pytam o przebieranie dzieci, przerywa mi i prostuje.

- Nie przebieram moich dzieci, a po prostu je ubieram. Powtarzam to w nieskończoność wszystkim tym, którzy chcą mnie wrzucić w rolę egocentrycznej matki, pragnącej uczynić z własnych dzieci ikony mody - zastrzega autorka bloga Makóweczki. - Ubrania są wygodne i adekwatne do wieku. Nie wciskam Leny w gryzące rajtuzki i buty na obcasie. Nie robię z niej starej-maleńkiej! Z dużą ostrożnością selekcjonuje to, co trafia do sieci. Wybieram ładne, estetyczne kadry, które nie będą kompromitujące dla dzieci. Umieszczając post, zawsze zadaję sobie pytanie: czy gdyby twoja mama wrzuciła coś takiego, nie miałabyś do niej żalu? - podkreśla.

Czytaj dalej i dowiedz się, dlaczego moda zajmuje coraz mniej miejsca na blogu Marleny

Katarzyna Kalus

Komentarze

  • 25.11.14, 08:22:16

    ~diija napisał(a):
    Pracowitość, wykształcenie odchodzi do lamusa. Liczy się spryt !
  • 24.02.15, 10:14:18

    ~wow napisał(a):
    hit roku przed kilkoma miesiacami oburzona mama z makoweczki dala bana na fb jednej dziewczynie ktora osmielila sie zapytac czy kreci wlosy malej, ze nigdy czegos takiego by nie zrobila, a teraz dla reklamy , brzeczy brzeczy w kieszeni, prostuje wlosy prostownica trzylatce, amerykanski sen "mala miss", ze zacy
  • monabella

    10.03.15, 11:39:24

    monabella napisał(a):
    Jak można tak gwałcić prywatność własnego dziecka?