Wywiady i reportaże Renata Przemyk jest za równością, ale wymachiwanie tęczową flagą ją drażni. Katoliczka, patriotka i ...

Renata Przemyk jest za równością, ale wymachiwanie tęczową flagą ją drażni. Katoliczka, patriotka i feministka po raz pierwszy głośno komentuje polską rzeczywistość

Jeden człowiek nie jest w stanie zniekształcić mi podejścia do Boga - mówi artystka o arcybiskupie Michaliku. [fot: Anna Hanke]

Kiedy słyszy nazwisko Michalik, ciśnienie jej skacze. Równie mocno emocjonuje się tylko, gdy pytam o Paradę Równości i 11 listopada. Bo jeśli Renata Przemyk czegoś nie znosi to agresji, ostentacji i nietolerancji. Wierzy, że o każdą sprawę można walczyć miłością. Ale nie zawsze nadstawia drugi policzek.

iWoman.pl: Nastroje społeczne w Polsce coraz bardziej się radykalizują i, co gorsza, polaryzują. Z jednej strony są prawicowe oszołomy, z drugiej lewackie lemingi. I nic pośrodku.

Renata Przemyk: To chyba nasza cecha narodowa. Jest bardzo źle, albo bardzo dobrze, zawsze tylko jedna strona może mieć rację. Jeśli ktoś zrobił mi coś złego, odwdzięczę się tym samym. Wet za wet. A należałoby się nauczyć odpuszczać, przebaczać. Potrzeba nam takiego spokoju Dalajlamy. Warto zatrzymać się i skonstatować, że odpuszczenie nie oznacza przegranej. Dla własnego spokoju, higieny psychicznej.

Katolicyzm?

Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi. Nie można czynić dobra siłą, to sprzeczność. Wszystkie nieporozumienia biorą się z niewłaściwej interpretacji Biblii, zresztą to samo dzieje się ze świętymi księgami innych religii, np. z Koranem. Żadna z religii monoteistycznych nie nawołuje do przemocy, u podstaw wszystkich leży pokojowa współegzystencja, miłość bliźniego, przebaczenie. A nie agresja.

Oczywiście, dobrze pojęta asertywność też jest tam ujęta. Nie można robić z siebie ofiary, a potem mieć pretensji do całego świata. Należy mieć własne zdanie, bronić swoich przekonań, na zasadzie wyrzucania kupców ze świątyni.


fot. www.renataprzemyk.art.pl
W Biblii jest napisane nadstaw drugi policzek.

Nie można wyrywać z kontekstu kilku linijek i na tej podstawie budować ideologii, jak to robią Świadkowie Jehowy. Biblia nakazuje działać miłością, modlitwą, cierpliwością. Podobnie mówi na przykład Dalajlama.

Problem w tym, że mało który katolik przeczytał Biblię. Nie jest to też łatwa lektura. W codziennym życiu wierzącym brakuje pozytywnych przykładów, a najbardziej medialne są osoby pokroju arcybiskupa Michalika.

Jak słyszę to nazwisko, to mi ciśnienie skacze. Takie osoby kładą się cieniem na cały polski Kościół. To wstyd, że człowiek, który w ten sposób myśli, piastuje tak wysokie stanowisko. Wstyd i hańba - dla Polski i Kościoła!

Jak mogło mu przyjść do głowy, że dziecko jest współwinne pedofilii w jakikolwiek sposób?! Nie mieści mi się to w głowie! I to ma być przykład dla innych księży i wszystkich wiernych?! Jakim bylibyśmy Kościołem, jakimi ludźmi, gdybyśmy tak myśleli?!

Posyła Pani córkę na religię?

Oczywiście. Kiedy mowa o arcybiskupie Michaliku, ponoszą mnie emocje, ale to jeszcze nie powód, żebym zwracała akt chrztu, wypisywała siebie i dziecko z Kościoła. Jeden człowiek czy nawet kilku nie jest w stanie zniekształcić mi podejścia do Boga. A i Kościół jako instytucja jest bardzo potrzebny. Ludzie mają instynkt stadny i gromadząc się wokół dobrej sprawy mogą zrobić więcej dobrego.


fot. E. Schonfeld
Dużo rozmawiam z córką na temat wiary. Mam świadomość - i myślę, że większość rozsądnych rodziców ma - że to nie szkoła czy Kościół wychowują, że nikt nie zrobi tego za mnie. Z dzieckiem trzeba rozmawiać i samemu działać przykładem. A w każdym środowisku są przykłady dobre i złe.

Tylko te dobre są jakby mniej medialne.

Bardzo podoba mi się to, co robi papież Franciszek, nawołujący do powrotu do korzeni chrześcijaństwa. Powinniśmy być dla siebie wsparciem. Znam takie środowiska kościelne, nie tylko katolickie, mam przyjaciół protestantów, którzy pomagają słabszym, biedniejszym. Pokazują, że da się funkcjonować nie potępiając innych, nie zamieniając się w faryzeuszy, którzy przychodzą do kościoła i mówią Panie Boże, jak to dobrze, że nie jestem jak tamten szmaciarz.

Przypomina mi się modlitwa Polaka z Dnia świra. Gdy wieczorne zgasną zorze, zanim głowę do snu złożę, modlitwę moją zanoszę, Bogu Ojcu i Synowi: dopierdolcie sąsiadowi. Odnoszę wrażenie, że dla wielu Polaków wiara definiuje się przez bycie przeciwko: lewakom, feministkom, homoseksualistom. Dni takie, jak 16 listopada - Dzień Tolerancji czy 21 listopada - Dzień Życzliwości, to tylko puste slogany.

Głęboko wierzę, że dla Boga wszyscy jesteśmy równi. Liczy się to, co w sercu, czy jesteśmy dobrymi, porządnymi ludźmi. Dlatego daleka jestem od oceniania. Czytałam trochę na temat homoseksualizmu i wiem, że na skutek zmian hormonalnych zachodzących jeszcze w życiu płodowym, człowiek rodzi się z określoną orientacją seksualną, więc nie może być za to potępiony. Wszystko zależy od tego, co ze swoją orientacją zrobi.

Zobacz scenę modlitwy z Dnia świra:

To, co mi się nie podoba, to ostentacja i agresja. Jeśli ktoś epatuje wulgarnym strojem i zachowaniem, to niezależnie od swojej orientacji, budzi we mnie niesmak. Jak ktoś pokazuje na Paradzie Równości gołą dupę, to przecież nie o równość tu chodzi, a o sensację. Mam wielu przyjaciół z tego środowiska, którzy chcą żyć normalnie i bez rozgłosu. A przez takich pieniaczy muszą potem przekonywać zwykłych ludzi, że homoseksualizm nie jest agresywny, toksyczny ani zaraźliwy. Dlatego nie uważam, żeby słuszne było wywijanie komuś tęczową flagą przed nosem, żeby później walnąć go jeszcze tą flagą po głowie.

Jestem za równymi prawami w pracy, w szkole, w życiu codziennym. Każdy reprezentuje sobą to, co ma w sercu i w głowie, czy jest porządnym człowiekiem. Podoba mi się piękny monogamiczny związek Tomasza Raczka. Dwoje ludzi po prostu się kocha i chce spędzić z sobą życie. Nie przeszkadzałoby mi również gdyby nauczyciel mojego dziecka był gejem, jeśli poza tym byłby po prostu fajnym człowiekiem i specjalistą w swoim zawodzie.


fot. Ireneusz Barski
Podejrzewam jednak, że Pani przyjaciele chcieliby mieć możliwość wzięcia ślubu albo chociaż wspólnego rozliczania się z partnerem. Gejowscy aktywiści wychodzą na ulice, by o to zawalczyć.

I myśli pani, że przekonają społeczeństwo do swoich praw wychodząc na golasa i trzęsąc tym i owym? To jest wylewanie dziecka z kąpielą. Ludzie przekonają się do homoseksualistów, kiedy poznają miłych, uśmiechniętych i uczynnych ludzi żyjących obok nich. Nie wszyscy może i nie od razu, ale więcej i szybciej niż agresją. Do tego musi dojść jeszcze edukacja - że to nie jest choroba ani fanaberia.

Pod Pani utworem Własny pokój na YouTube znalazłam taki komentarz: Lubię Przemyk, ale tekst z gejem jakoś psuje mi odbiór całości.

To utwór z płyty Blizna, jedynej, w której ocieram się o publicystykę. Oburzona falą nietolerancji nagrałam cały krążek o tym, że nie wolno ograniczać drugiej osoby tylko dlatego, że urodziła się inna. Inny to gej, ale też czarny, kaleka, czy osoba odmiennego wyznania. Czas, żebyśmy się opamiętali i zrozumieli, że pewne rzeczy nie mają znaczenia. Jest też piosenka o ZOO i Drzewo, która opowiada o tym, że Adam i Ewa są sobie równi, a grzech jest tak samo ciężki dla każdej z płci.

Sama wiele lat walczyłam z nierównym traktowaniem tylko dlatego, że byłam dziewczyną. Wychowałam się w środowisku patriarchalnym, w domu z tradycyjnym podziałem ról, mam dwóch braci. Kiedy uparłam się, że chcę chodzić na karate, byłam jedną z dwóch dziewczynek na 100 facetów na zajęciach. Byłam też zawsze świetna w robótkach ręcznych, dzierganiu i szyciu i znam facetów, którzy dobrze szyją i nikt nie uważa ich za zniewieściałych. Przez całe życie miałam łatkę feministki, bo mówiłam głośno, że kobieta powinna mieć równe szanse z mężczyzną.

Posłuchaj utworu Własny Pokój:


Kilkadziesiąt lat temu mogło być to rewolucyjne. Dziś każda kobieta tak myśli.

Niestety nie. Feministka dla niektórych to jest ta, która nienawidzi mężczyzn. Nawet kilka razy pokłóciłam się o to z koleżankami. Mówią: nie jestem feministką, lubię facetów. A ja na to: A rozum masz na swoim miejscu? Co ma jedno do drugiego? Ja też lubię, tylko tych fajniejszych (śmiech).

Feministka to niestety słowo nacechowane pejoratywnie.

A dlaczego? Dlatego właśnie, że pod feminizm podpięły się radykalne osoby i środowiska. I utopiły w swojej agresji ideologię, która jest ważna i potrzebna. I potem feministki są postrzegane jako brzydkie baby z nieogolonymi nogami, które nienawidzą facetów.

Rozumiem, że Pani nogi goli?

No tak. Bo lubię. A nie dlatego, że ktoś mi każe.

Wspomniała Pani, że płyta Blizna jest jedyną, na której wyraża swoje poglądy społeczno-polityczne. Jak więc rozumieć kawałek Polska biel?

Piosenki z płyty Odjazd to odrębna historia. Powstały na potrzeby spektaklu o tym samym tytule, który traktował o stosunkach polsko-niemieckich. Berlińskiego reżysera Freda Apke fascynowało to, co działo się przez lata na styku naszych narodów. Nasza trudna historia i ogromne różnice charakterologiczne, które sprawiają, że o tarcia tak łatwo.

Polska biel śpiewana jest przez trzy niemieckie emerytki, które postanowiły na starość realizować malarskie pasje. Dowiedziały się, że w Koszalinie jest najlepsza, szczególna odmiana bieli. Ta biel jest także symboliczna, nawiązuje do szeroko pojętej czystości i nietzscheańskiej koncepcji ras.

Posłuchaj utworu Polska biel:

 

Dla mnie ten utwór burzy polskie wyobrażenie o naszej czystości, szlachetności. Mówi, że nie jesteśmy tak dobrzy, idealni, jak to się nam wydaje.

To bardzo dobra interpretacja. I jedna z wielu.

A jak spędziła Pani 11 listopada?

W swoim domu, w ogrodzie.

Wywiesiła Pani flagę?

Tak, robię to nie tylko w Święto Niepodległości. Może to zabrzmi niepopularnie, ale uważam się za patriotkę. Jestem dumna z naszych symboli narodowych, swojej córce staram się przybliżać polską historię, naszą fantastyczną literaturę. Zauważam przy tym, że nie wszystko w dziejach Polski było idealne i że nasz kraj nadal nie jest rządzony do końca tak, jak należy. Ale nie trzeba akceptować w 100 procentach wszystkiego, co polskie, żeby móc się nazywać patriotą.

Chciałabym mieć więcej powodów do dumy z Polaków, z tego, jak się zachowują i jak są w związku z tym postrzegani. Dlatego było mi zwyczajnie przykro, kiedy się dowiedziałam, co działo się 11 listopada w Warszawie. Oburza mnie, że zwykłe bandyckie rozgrywki przeszkadzają nam świętować to, co w historii Polski naprawdę istotne.


fot. www.renataprzemyk.art.pl
Chyba trudno namówić Panią na rozmowy o polityce. W wywiadach, które czytałam, nie ma tego tematu. To celowe?

Celowe. Nie jestem obojętna na to, co się dookoła mnie dzieje, ale nie uważam się też za mędrca, który musi się wypowiadać na wszystkie możliwe tematy. Niewiele oglądam telewizji, pewne rzeczy docierają do mnie z opóźnieniem, ale robią na mnie wrażenie.

Co na przykład?

Przy okazji tegorocznych wydarzeń dowiedziałam się, że wybryki z ubiegłorocznej demonstracji pozostały praktycznie nieukarane. A chciałabym żyć w państwie prawa, czuć się bezpiecznie we własnym kraju.

Boi się Pani?

Nie wiem czy istnieje kraj, w którym idąc wieczorem ciemną ulicą można czuć się bezpiecznym, ale jeśli w święto narodowe chcę wyjść na ulicę, nie powinnam się bać. Polacy potrafią się fantastycznie zjednoczyć, ale tylko na chwilę. Pozytywne emocje szybko opadają i znów zaczynamy się kłócić o drobiazgi, popadać ze skrajności w skrajność. Brakuje miłości bliźniego, zwykłej, codziennej pracy. Ustępowania sobie w korku, uśmiechania się w autobusie.

Pamiętam jednak stan wojenny, gaz na ulicach, komunę. Widzę, że od tego czasu wiele się w Polsce zmieniło. Kiedy byłam dzieckiem, nie raz wracałam z płaczem do domu, bo ktoś mnie wypchnął z kolejki, w której kazali mi się ustawić rodzice. Z perspektywy tych wspomnień wiem, że naprawdę żyjemy dziś w kraju, w którym możemy realizować własne marzenia.

Płonąca tęcza na placu Zbawiciela jest raczej dowodem na to, że nie każdy może czuć się w Polsce dobrze.

To chore, z jakim strasznym przewrażliwieniem traktujemy ten temat. To po prostu ładna rzecz, która dodaje koloru szarej stolicy i zniszczenie jej było zwykłym wandalizmem. Podejrzewam, że ludzie, którzy to zrobili, chcieli się po prostu zabawić. Niektórym głupie zabawy przynoszą więcej radości niż inne.

Przecież tęcza to także symbol biblijny, jest znakiem nadziei na lepsze. Podoba mi się pomysł przemalowania jej na biało-czerwono. Bądźmy dumni z barw narodowych. My Polacy często jednak jesteśmy tylko dwukolorowi, najczęściej czarno-biali i wszędzie dopatrujemy się spiskowej teorii dziejów.

Tolerancja nie oznacza jednak faworyzowania i powinna działać w obie strony. Zwłaszcza świętując dzień odzyskania niepodległości powinniśmy pokusić się o refleksję na temat tego, jak ta wolność jest cenna dla każdego z nas. I że wolność jednej strony nie musi oznaczać niewoli drugiej. Zwłaszcza wolność myślenia.

 

rozmawiała Anna Anagnostopulu

2013-11-25 06:17:00

Komentarze

  • 26.11.13, 08:50:45

    ~załość_wielka napisał(a):
    Pani Renata spod tęczy. Czy nie grzeszy pani pychą? Uważa się za autorytet? Na jakiej podstawie?
  • 26.11.13, 09:43:41

    ~minog napisał(a):
    wywiad do dupy, straszna chała.
  • 26.11.13, 10:30:18

    ~iri z gr napisał(a):
    Pani Renato, z bólem i przykrością przyjąłem pani niekompetentną i arogancką wypowiedź o Arcybiskupie Michaliku. Jeśli wyrwane z kontekstu i nagłośnione przez media słowa mają stanowić o publicznie wyrażanej opini o wybitnej i zasłużonej osobie to niestety nie ma pani kompetencji aby się publicznie wypowiadać.
    Z obfitości serca przemawiają usta - a nie z racji wsłuchania się w medialną nagonkę.
    U pani niestety nie. Zachęcam najpierw do refleksji nad sobą - a potem ewentualnego i to ostrożnego wypowiadania się. Do takich radykalnie nieuprawnionych wypowiedzi może się odnosić stwierdzenie o zgorszeniu maluczkich. To wielkie zagrozenie i odpowiedzialność za słowo.
  • 26.11.13, 12:35:21

    ~Stefek Burczymucha napisał(a):
    Fajna katoliczka z tej Przemyk, nie ma co: "Podoba mi się piękny monogamiczny związek Tomasza Raczka. Dwoje ludzi po prostu się kocha i chce spędzić z sobą życie." Raczej miłośniczka sodomii. A poza tym nie DWOJE LUDZI, koleżanko, lecz w tym wypadku DWÓCH LUDZI, bo to przecie panowie są.
    Z Bogiem.
  • 26.11.13, 13:42:15

    ~Prośba taka napisał(a):
    A może Pani Redaktor trochę szacunku by wykazała dla tych, którzy są "niczym pośrodku"? Wskazywałoby to przynajmniej na minimum kompetencji...
  • 26.11.13, 18:20:47

    ~Wielkie rozczarowanie napisał(a):
    Na polskich marszach tolerancji (kilku) i paradzie (jednej) udało mi dostrzec:
    - parę seniorek (60+), które rozdawały żonkile
    - świetną tęczową rodzinę z dwójką dzieciaków
    - Izabelę Jarugę-Nowacką (bardzo mi brakuje jej głosu w debacie o związkach/ małżeństwach)
    - transparenty żądające podstawowych praw dla par jednopłciowych (takie jak prawo do dziedziczenia czy pochówku zmarłego partnera/parnterki)

    Nie widziałam natomiast ostentacji i golizny.

  • 27.11.13, 15:34:40

    ~LoOUFS napisał(a):
    Brakuje mi więcej tak mądrych wypowiedzi! Choć nie ze wszystkim się zgadzam, to dziękuję Pani Renato za bycie kobietą dla kobiet - jeszcze nie teraz... ale ziarno zasiane na odpowiedniej glebie wykiełkuje, a na skale obumrze, choć gęsto zasiane :)
  • 4.02.14, 07:43:18

    ~TAKA PRAWDA napisał(a):
    Wam juz się POpierdo..ło w tych próznych łbach , SŁOWA GLUPKA OWSIAKA róbt co chceta akurat pasuja do takich wyPOwiedzi
  • 4.02.14, 07:43:21

    ~TAKA PRAWDA napisał(a):
    Wam juz się POpierdo..ło w tych próznych łbach , SŁOWA GLUPKA OWSIAKA róbt co chceta akurat pasuja do takich wyPOwiedzi
  • 7.04.14, 19:19:46

    ~greg_h napisał(a):
    Droga Pani, jeśli życzy sobie Pani siedzieć w szafie to jest to Pani wybór, który szanuję. Proszę jednak z tej szafy nie sabotować działań organizacji LGBT, które robią dużo dobrego na rzecz równości. Wystarczy porównać to, co działo się 10 lat temu a dziś. Proszę również nie zapominać, że LGBT to w dużej liczbie Pani fanowie, ze względu na nich radzę następnym razem na podobne pytania odpowiadać: "no comment".