Wywiady i reportaże Rysiek z Klanu musiał umrzeć. Piotr Cyrwus ujawnia kulisy

Rysiek z Klanu musiał umrzeć. Piotr Cyrwus ujawnia kulisy

Rysiek z Klanu musiał umrzeć. Piotr Cyrwus ujawnia kulisy [fot: Michal WARGIN/East News]

Informacje o śmierci serialowego Ryśka z Klanu od tygodni są hitem polskiego internetu. Tak, jak wcześniej były nim żarty na temat poczciwego, a zdaniem niektórych trochę gapowatego, Lubicza. Jak to jest, kiedy artysta, który większość zawodowego życia spędza w teatrze, musi zmierzyć się z drwinami serialowymi i co Piotr Cyrwus ma wspólnego z tegorocznymi Oscarami, aktor opowiedział w wywiadzie dla iWoman.pl.

iWoman.pl: To prawda, że na casting do Klanu poszedł Pan z brudnymi rękoma?

Piotr Cyrwus: Historia o brudnych rękach jest prawdziwa, ale nie wiem czy pomogło mi to dostać rolę. Natomiast faktycznie, między odebraniem samochodu z parkingu, bo tam postanowiłem zajrzeć pod maskę, a castingiem po prostu nie miałem gdzie umyć rąk. Tak się stało.

Wobec dowcipów na temat mycia rączek, wygląda na jakiś kosmiczny żart.

A żeby było śmiesznej, to całe mycie rączek nawet nie jest moje. Kiedyś mój kolega z Teatru Starego, nie powiem który, ale wybitny aktor, zwrócił mi uwagę, dlaczego ten Paweł Lubicz przychodzi do domu i od razu palce wsadza w jedzenie. Powiedziałem to producentowi i później w moim wątku pojawiły się porady: dzieci umyjcie rączki. Myśmy z Małgosią Ostrowską-Królikowska może 5-6 razy o tych rączkach powiedzieli, ale to wystarczyło internautom żeby sobie pofolgować.

Ale też się cieszę, bo to rzadko się zdarza, żeby przydatna jednak rzecz tak przemyciła się do mediów, nawet prześmiewczo. Wszystkich ludzi nie nauczę mycia rąk przed jedzeniem, bo odchodzę z serialu, ale tych których nauczyłem, zaliczam jako moją zasługę.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ


M jak Miłość razy sześć czyli najdłuższe seriale świata
Jednym słowem, taka rola jak Rysiek z Klanu to błogosławieństwo czy przekleństwo dla aktora?

Nie da się jednym słowem, naprawdę. To jest dla aktora po prostu praca. Ma dobre i złe strony.

Zapytam więc inaczej. Czy mając to 15-letnie doświadczenia z Klanu, dziś podjąłby się Pan jeszcze raz takiej roli?

Nie jestem Panem Bogiem, żebym wiedział jak to się wszystko będzie toczyło. Na pewno mam po tych latach dużo większe doświadczenie, ale ten zawód jest o tyle piękny, że jest zagadkowy. Po prostu nie wiemy co nas czeka jutro, pojutrze, czy dana rola nas wyniesie, czy pogrąży.

I na szczęście aktorstwo polega na tym, że zawsze można się poprawić. Jeśli mamy zdrowie, talent, sprzyjające warunki. Nie jesteśmy przecież pilotami odrzutowca, gdzie jeden błąd powoduje katastrofę. Nam wolno się mylić, a później poprawiać i udoskonalać. I to jest piękne.

Tyle, że w wywiadach powtarzał Pan, że warsztatowo nie ma sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o budowanie postaci Ryśka. Czyli warsztatowo serialowy Lubicz nie był błędem.

Nie wiem do czego Pani zmierza.

Chodzi mi o wspomniane przez Pana poprawianie. Techniki poprawić się nie da, czyli wybór był chybiony?

Cóż, zawsze mogę zagrać lepszą rolę. Ja porównuję to do tenisa. Człowiek pracuje nad sobą, jest wytrenowany, a jak przychodzą zawody, to gra na 80 procent. Bo coś zawsze można poprawić.

Natomiast jeśli chodzi Pani o aluzje do wyrazistości roli, muszę powiedzieć, że nigdy nie odczuwałem jej braku, bo zawsze byłem jednocześnie w dobrych teatrach i grałem inne role. Klan nie determinował mojego życia zawodowego. Bardziej ludzie, którzy mnie oglądają, redaktorzy, nawet niektórzy koledzy bardziej się martwią niż ja. Czy się zaszufladkuję, czy nie, czy będę się rozwijał czy nie.

Podejmując rolę w serialu myślałem, że to będzie 6 miesięcy, a zdarzyło się prawie 15 lat. Starałem się rolę grać najlepiej jak umiem, na ile mam talentu. Koń jaki jest każdy widzi, trudno to ukryć, bo przecież to serial.

A dla serialu super jest, że rola stała się kultowa. Dla mnie też, że potrafiłem to stworzyć. Bo przecież ile jest seriali w Polsce? A Ryśków Lubiczów nie ma, jest tylko jeden, który funkcjonuje w popkulturze. Ludzie się z nim identyfikują, albo na niego psioczą. Najważniejsze, że wyzwala emocje. To jest wspaniałe.

Pana główne życie zawodowe toczy się w teatrze. Czy to frustrujące, że telefon rozdzwonił się, jak sądzę, kiedy kończy Pan serial?

Ale o to też mi chodziło, żeby do szerszej publiczności dotarło, że robię wiele rzeczy, że na telewizji świat się nie kończy. Zawsze się śmieję, że nie wiem jak nam się udaje przeprowadzić wybory w Polsce, jeśli ludzie wierzą w telewizję. A to już problem tych ludzi, nie mój.

Jestem aktorem, wiem kiedy jestem Ryszardem Lubiczem, a kiedy Piotrem Cyrwusem, czy kiedy sir Andrzejem w Wieczorze Trzech Króli. Nie mam problemu z identyfikacją siebie. Trudno mi odpowiedzieć, bo sam planowałem, żeby tak było. Martwiłbym się, gdyby nikt do mnie nie zadzwonił, gdyby koniec roli był tylko maleńkim newsem.

To chyba niemożliwe patrząc na to, co działo się po śmierci serialowej Hanki Mostowiak z M jak Miłość. Jest Pan gotowy na piekło drwin w internecie?

ZOBACZ TAKŻE


Skrzynecka: Media pełne "ikon" i "ugównianych"
W zasadzie nie jestem fanem internetu, chociaż owszem korzystam. To dlatego, że wiadomość w sieci jest wtórna. Jeśli poszukuję czegoś szybko, to w internecie. Ale już jako źródło informacji pogłębionej go nie traktuję. Bo podana w sieci wiadomość zawsze jest jakoś przetworzona, chociażby skomentowana.

Chociaż oczywiście nie obrażam się, w końcu wiem, że udzielam wywiadu portalowi internetowemu. Ale wydaje mi się, że to jest, jeżeli ktoś walczy o wolność w internecie... A co to za wolność, skoro wiadomości zawsze jest z narzuconym odbiorem, chociażby przez komentarze. Jeżeli chcemy się dowiedzieć prawdy, musimy sięgnąć do źródła.

Dlatego właśnie dzwonię do Pana. Od 2010 roku narzekał Pan na Ryszarda, więc zastanawiam się, czy już się Pan przyzwyczaił do żartów i drwin, czy jeszcze się ich obawia.

Sam potrafię sobie żartować z Ryszarda, mam do tego duży dystans.

Na drugiej stronie przeczytasz czy Piotr Cyrwus zamierza wrócić kiedyś do Klanu.

Tagi:

telewizja

,

tvp

,

teatr

,

serial

,

klan

,

piotr cyrwus

Komentarze

  • 23.02.12, 09:28:39

    ~esse_esse napisał(a):
    Niegłupi facet. Szkoda, że po Ryśku cieżko mu będzie dostac jakąś sensowną rolę, chyba, że w komedii.
  • 23.02.12, 10:53:31

    ~nieklan napisał(a):
    ale z tym podglądaniem to chyba faktycznie ma racje
  • marysia2112

    23.02.12, 12:06:28

    marysia2112 napisał(a):
    No faktycznie ta rola go trochę zaszufladkowała, ale keidyś go widziałam gdzieś jeszcze, nie pamiętam teraz dokłądnie gdzie i całkiem fajnie grał
  • 23.02.12, 12:54:33

    ~WWW.TULCZYN.TK napisał(a):
    Rysiek jedna z postaci w nudnym Klanie.
    Tyle tylko, że bez niego serial będzie nadal trwał. A Plebanię, z równiemwyrazistymi i kultowymi postaciami, telewizja skasowała. Gdzie Janusz Tracz? Albo chociażby wywiad z grającym go Dariuszem Kowalskim?
    P.S. PROTEST W CELU PRZYWRÓCENIA PLEBANII - WWW.TULCZYN.TK
  • 23.02.12, 15:44:36

    ~kibic napisał(a):
    Dziwne jest to ,że ludzie nie lubia ogladać dobra ,bo zła mamy na tym swiecie aż nadto .Lubię popatrzeć na szczęście i nie wiem czy to jest takie śmieszne .Tacy ludzie też sa i bardzo dobrze .Wole popatrzeć na taka Plebanię czy Klan niz np na galerię .
  • 23.02.12, 19:54:35

    ~murtih napisał(a):
    Fajnie ze mu się zawodowo powodzi.Wygląda na to że reżyserom jednak nie przeszkadza udzial aktorow w "tasiemcach".Przynajmniej przyciągaja do teatrów (jesli w nich grają) wycieczki;-)
  • 23.02.12, 19:57:16

    ~murtih napisał(a):
    O Ryśku mozna przeczytać jeszcze na blogu www.wokolzycia.pl przytoczono tam kilka innych śmierci serialowych :-)
  • 24.02.12, 06:55:06

    ~jq napisał(a):
    Rysiek to wspanaiala kreacja! Przy tym bohaterze kazdy Polak moze sie poczuc jak mistrz swiata i poprawic sobie humor. A 'dzieci umyjcie raczki!' przejdzie do historii:)