iWoman.pl Na luzie iNews Filip Mecner: W Hollywood bez agenta nic się nie załatwi, u nas tak

Filip Mecner: W Hollywood bez agenta nic się nie załatwi, u nas tak

[fot: VIPHOTO/East News]

Manager polskich gwiazd, m.in. Anny Muchy, Weroniki Rosati i Joanny Brodzik. W iWoman mówi o tym dlaczego w Stanach producenci nie chcą rozmawiać z aktorem o pieniądzach, jak w Polsce wygląda promocja gwiazd i czy sam manager powinien być gwiazdą.

iWoman: Gwiazdy koniecznie potrzebują managerów? Czy bez takiej pomocy można sobie dzisiaj poradzić w show biznesie?

Filip Mecner: Jest wielu artystów, którzy radzą sobie bez nich bardzo dobrze. Posiadanie managera nie jest jeszcze powszechnym zjawiskiem na polskim rynku. Na szczęście robi się coraz powszechniejsze, bo tak funkcjonuje przecież cały świat – każdy powinien skupić się na swojej specjalizacji, zajmować się tym, na czym zna się najlepiej.

ZOBACZ TAKŻE


Czesław Mozil: X Factor to program nie dla mnie
A czym praca managera gwiazdy w Polsce różni się od takiej pracy za granicą? Wiadomo, że tam i tu wchodzą w grę inne pieniądze, ale czy coś jeszcze?

Różnice są takie same jak w przypadku innych branż. Można to porównać pieniądzem, skalą realizowanych przedsięwzięć. System pracy jest jednak bardzo podobny, Ameryki tu nie odkryjemy. Różnią nas lata doświadczeń, bo u nas management gwiazd funkcjonuje mniej niż 20 lat, ale kiedy patrzę na nasz rynek aktorski i managerski to widzę, że nadrabiamy zaległości w przyspieszonym tempie.

W jakim sensie?

Po pierwsze - aktorzy dojrzewają do decyzji, że warto zatrudnić managera, widzą, że to się opłaca i przekłada na realne korzyści Po drugie – pracę managera wykonują coraz lepiej wykształceni ludzie, dokształcają się, podpatrują świat i w ten sposób rozwijają swoje kompetencje. Nasz rynek rozwija się coraz dynamiczniej i się profesjonalizuje. Gonimy Zachód, ale nadal mamy sporo do nadrobienia, bo na przykład w Stanach ten rynek funkcjonuje od prawie stu lat.

Tam, gdy ktoś chce zacząć karierę aktorską, zaczyna od znalezienia sobie agenta.

Jakiś czas temu miałem przyjemność spotkać się z pewną polską aktorką, która dostała ciekawą propozycję pracy w Wielkiej Brytanii. Zaproszono ją w związku z tym na kurtuazyjne, zapoznawcze spotkanie . Kiedy aktorka stwierdziła, że czas przejść do konkretów, producenci z sympatycznym uśmiechem zapytali ale o czym mamy rozmawiać? O umowie – odpowiedziała. Bardzo nam przykro, ale powinnaś przysłać agenta. O takich sprawach nie rozmawia się z aktorem, tylko z agentem. To jest tam normalne – aktor jest od sztuki, a od interesów jest ktoś zupełnie inny. Producenci nie będą rozmawiali z aktorem o kontrakcie, ale wcale nie dlatego, że chcą go oszukać, zrobić na złość albo mu nie ufają, nie szanują go. Po prostu zdają sobie sprawę, że z managerem będą rozmawiali językiem biznesowym, bez zbędnego ładunku emocjonalnego. Wiedzą, że rozmowy może będą bardziej burzliwe, że agent twardo będzie walczył o interesy aktora, ale efekt takich rozmów na pewno będzie z korzyścią dla obu stron. Bo na tym polegają udane negocjacje – żeby obie strony odeszły od stołu z poczuciem zwycięstwa i chciały ze sobą współpracować w przyszłości. W Stanach czy Wielkiej Brytanii bez agencji nic się nie załatwi, a w Polsce brak agenta nie jest takim problemem.

Myśli Pan, że u nas niedługo też tak będzie?

Myślę, że tak. Nie oznacza to oczywiście całkowitego wyautowania samych artystów, bo przecież to oni ostatecznie decydują o tym, czy podpisać kontrakt. Jednak moim zdaniem ten biznes powinien wyglądać tak, by każdy zajmował się tym, w czym jest najbardziej kompetentny.

To znaczy, że w interesach artyści nie są kompetentni?

Znam takich, którzy są bardzo sprawni. Zajmowanie się negocjowaniem kontraktów może jednak im trochę przeszkadzać, kiedy mają do zrobienia kilka innych rzeczy: nauczyć się roli, zdobyć umiejętności do niej potrzebne. Zwyczajnie mogą nie mieć czasu by zajmować się długotrwałymi negocjacjami, ale wielu aktorów tak funkcjonuje i funkcjonowało. Niektórzy naprawdę dają sobie świetnie radę, ale to są jednostki. Myślę, że to nie powinno być regułą.

Manager kojarzy się nam z osobą stojącą w cieniu gwiazdy, ale zdarza się, że niektórzy postanawiają z niego wyjść, na przykład ostatnio Maja Sablewska, która pojawia się jako juror w X-Factorze i w ten sposób promuje własną osobę. Co Pan o tym myśli? Czy w ten sposób można przyciągnąć do siebie, jako managera, nowych klientów, czy skutek może będzie odwrotny?

Patrząc ogólnie, na świecie raczej jest tak, że manager stoi w cieniu, ale jednak trochę tego blasku klientów na niego spada. Chociażby dlatego, że media interesują się tym, kto pomaga w karierze i stoi za sukcesami artysty. W ten sposób dowiadujemy się o takich postaciach jak manager Beckhamów Simon Fuller czy na przykład o Mai. To są postaci, które chcąc czy nie chcąc zaistniały w przestrzeni publicznej, są znane. Natomiast czy manager powinien stawać się gwiazdą? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, powinien stać w cieniu, ale czasami jest tak, że kiedy manager jest znany, jego wartość czyli pozycja na rynku jest wyższa, a więc skuteczniej może walczyć o interesy swoich podopiecznych. Granica, na ile jest się człowiekiem znanym w branży, a na ile celebrytą, jest jednak bardzo subtelna. Mnie bliższa jest filozofia, że owszem warto być osobą rozpoznawalną i mieć wyrobione nazwisko, ale naszymi sukcesami powinny być sukcesy naszych artystów. Nie potępiam jednak tych, którzy mają inne zdanie, bo to jest osobisty wybór. Natomiast różne mogą być konsekwencje ich decyzji. Biorąc przykład Mai: kiedy stała się gwiazdą artyści od Niej odeszli.

A można było się spodziewać , że będzie odwrotnie.

Tak, ale teraz to wszystko może się zmienić. Sprawdza się jako jurorka i za pół roku może mieć rzesze klientów, w końcu sama zapowiada, że chce otworzyć dużą agencję managerską. Nie można zakładać więc, że teraz będzie już tylko celebrytką i nikim innym. Trzymam za nią kciuki i życzę, żeby zrealizowała wszystkie swoje plany.

Tagi: gwiazdy, showbiznes, filip mecner

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj drugi znak kodu ce1gk

Komentarze

  • Yasna0501

    17.03.11, 09:19:35

    Yasna0501 napisał(a):
    W ten sposób również powstają nowe miejsca pracy, w dodatku, w wielu przypadkach, bardzo dobrze płatne.