iWoman.pl Na luzie iNews H&M wykończy haute couture?

H&M wykończy haute couture?

[fot: EAST NEWS/ZEPPELIN]

Fenomen wielkiego krawiectwa, luksusowej mody tylko dla wybranych i aury niedostępności przemija z wiatrem. Dotychczasowa klientela najznakomitszych domów mody, czyli gwiazdy srebrnego ekranu, ubiera się tam gdzie zwykli śmiertelnicy.

Czasami założą coś drogiego, haftowanego i sygnowanego znanym nazwiskiem na galę oscarową, ale przegląd „mody na czerwonym dywanie” nie robi już na nikim wrażenia.

Trendy wyznaczają bloggerzy, a najwięksi projektanci współpracują z sieciówkami, takimi jak H&M.

Co się więc stało z haute couture? Dlaczego po ponad stu latach koniunktury nagle powoli schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca masowości i przeciętności?

Lanvin, Coco Chanel i Balenciaga rozpoczęli historię haute couture

Już w drugiej połowie XIX wieku, elegantki jeździły do Paryża, by móc poznać nowinki ze świata mody i zaopatrzyć się w nową toaletę u znanego projektanta, ojca haute couture, Charles'a F. Worth'a.

Jego działalność, skierowana ku bogatym klientkom wyznaczyła ramy, w obrębie których do dziś definiujemy czym jest wysokie krawiectwo.

Na klienta wyjątkowego postawili w późniejszych czasach Paul Poiret, Coco Chanel, Lanvin, Elsa Schiaparelli, Dior czy Balenciaga, koncentrując się na tworzeniu pojedynczych, ręcznie zdobionych i robionych wyłącznie na zamówienie egzemplarzy.

Ten pełen luksusu i blichtru świat trwał niezmiennie, nie zawsze bacząc na dziejowe przeszkody jak II wojna światowa, aż do lat 60., kiedy to pojawiła się rewolucja obejmująca wszelkie dziedziny życia społecznego.

 

 

Młodzi projektanci – wykształceni pod okiem mistrzów – zaczęli sami wyznaczać standardy, wciąż tworząc drogie ubrania oraz wysokiej jakości dodatki, jednocześnie uciekając spod dyktatu konserwatywnych wielkich krawców. Do powstałych w tym czasie domów mody należą m. in. Yves Saint Laurent, Pierre Cardin, Emanuel Ungaro.

 

Dior: Haute couture wiosna/lato 2010 (Paryż)
EAST NEWS/ZEPPELIN
zobacz całą galerię Dior
Dior: Haute couture wiosna/lato 2010 (Paryż)
EAST NEWS/ZEPPELIN
zobacz całą galerię Dior
Dior: Haute couture wiosna/lato 2010 (Paryż)
EAST NEWS/ZEPPELIN
zobacz całą galerię Dior

 

Dom mody haute couture musi mieć 15 pracowników i 35 kreacji dwa razy w roku

W 1945 r. zostały ustalone działające po dzisiejszy dzień zasady, które umożliwiają nadanie nazwy couture house oraz używania zwrotu haute couture: firma musi realizować projekty z przymiarkami na zamówienie prywatnych klientów, mieć atelier w Paryżu i zatrudniać minimum 15 pracowników, prezentować dwa razy w roku kolekcję składającą się z minimum 35 kreacji oraz być wpisanym na listę zatwierdzaną przez Ministerstwo Przemysłu. Spełnianie tych warunków egzekwują Francuska Izba Mody oraz Paryski Syndykat Mody.


W sezonie Wiosna/Lato 2010 na liście projektantów uprawnionych do używania sformułowania haute couture odnośnie własnych projektów, znalazły się (między innymi) następujące firmy: Chanel, Christian Lacroix, Givenchy, Jean Paul Gautier, Dominique Siorp, Christian Dior.

Ann Wintour dyktuje trendy

Okazją do zaprezentowania ekskluzywnych ubrań haute couture są tygodnie mody, organizowane dwa razy w roku, będące wielkim wydarzeniem medialnym. I chociaż imprezy tego typu odbywają się w wielu miastach na świecie, to do najważniejszych należy „Wielka Czwórka”, czyli Nowy Jork, Londyn, Mediolan oraz Paryż.

 

 

Niezwykle kosztowne pokazy już dawno przestały być wyłącznie prezentacją najnowszych pomysłów, a stały się najbardziej snobistycznym wydarzeniem towarzysko - medialno-artystycznym.

W pokazach biorą udział najpopularniejsze modelki (jest to dla nich „być albo nie być” w świecie mody), zapraszani są najwięksi dziennikarze i najbardziej wpływowi redaktorzy magazynów o modzie, jak Anna Wintour czy Carine Roitfeld, które jednym artykułem są w stanie zniszczyć czyjąś karierę.

Wielkie pieniądze, wielka organizacja i wielkie nazwiska skupiają na kilka dni uwagę całego świata, bo to podczas tej imprezy ogłaszane są trendy mające obowiązywać w danym sezonie. Jednocześnie tygodnie mody bywają przedmiotem ostrej krytyki. Ich niewątpliwie monopolistyczny charakter deprecjonuje działalność mniejszych ośrodków mody oraz nowych projektantów, którzy nierzadko mogą zaskoczyć widownię czymś więcej, niż znane nazwiska.

Przeciętność wchodzi na salony i staje się modna!

Tworzenie linii odpowiadających wymogom haute couture stało się z czasem poboczną działalnością firm odzieżowych. Ich główne dochody pochodzą z produkcji akcesoriów, perfum, kosmetyków oraz linii pret-a-porter, czyli gotowych do noszenia. W ostatnich latach wielki sukces odnosi idea współpracy największych nazwisk w świecie mody z najpopularniejszymi sieciówkami, jak H&M czy Adidas.

 

 

To ostatnie zagadnienie wciąż elektryzuje krytyków mody i media. Wiele osób nie może pogodzić się z faktem że ta niezwykle elitarna i prestiżowa gałąź sztuki użytkowej (czy też przemysłu, jak kto woli), połączyła się z modą dostępną dla szerokich mas.

Zapewne jest w tym jakaś nostalgia za społeczeństwem klasowym, gdzie tylko wybrani mieli dostęp do pewnych dóbr i tym samym odróżniali się od reszty. Jednak demokratyzacja każdej dziedziny życia stała się faktem i za późno na kontestację tego zjawiska.

 

 

Sprawa tym bardziej jest ciekawa, iż trend ten zapoczątkował Karl Lagerfeld, ikona elitarnego krawiectwa, znana z nierzadko pogardliwych wypowiedzi wobec wszystkiego, co nosi znamiona przeciętności.

Mix bogatego z biednym jednak kształtuje gusty

Po Lagerfeldzie nadszedł czas na duet Victor & Rolf, Stellę Mc Cartney, Roberto Cavalliego, Comme des Garcons, Sonię Rykiel czy tandem Paprocki & Brzozowski oraz Gosię Baczyńska w Polsce. Ci wszyscy projektanci, będący aktualnie top of the tops w świecie mody, zeszli z piedestału by połączyć swoje siły z popularnymi sklepami z odzieżą szytą w Bangladeszu czy Chinach.

Okazuje się jednak że nie wszystko można podsumować jako „upadek wielkiego krawiectwa”. Cała akcja łączenia „bogatego z biednym” ma swoje głębsze powody. Dla projektantów jest to zdecydowanie sposób na zainteresowanie szerszego grona odbiorców moda unikatową. Jak tłumaczy Paprocki, apetyt rośnie w miarę jedzenia – najpierw klient przyjdzie do popularnej sieciówki, zakupić coś z kolekcji designera, a kolejnym krokiem będzie wizyta w jego atelier.

 

 

Z kolei dla szefów popularnych marek odzieżowych, jest to okazja do zaskoczenia swoich klientów i podtrzymania ich zainteresowania firmą. Robert Serek, stylista, przedstawiciel domu mody Comme des Garcons na Polskę wskazuje na wciąż wyjątkowy charakter linii zaprojektowanych np. dla H&M, które już w kilka dni po premierze uzyskują wartość kolekcjonerską. Jednocześnie ograniczona dostępność tych kolekcji w sklepach jest realizacją wymogu elitarności i wyjątkowości.

W tym wypadku mariaż mody wysokiej z szafami zwykłych ludzi wychodzi na dobre – jest to zarówno dobre dla naszych portfeli oraz (to bardziej górnolotna zaleta) wspomaga proces kształcenia gustów przeciętnego odbiorcy, który dotychczas myślał że wielki design znajduje się poza jego zasięgiem.

Ewa Minge ubiera LaToyę Jackson

Projektowanie mody wysokiej to raczej zadanie dla projektantów z krajów rozwiniętych, gdzie zapewniony mają dopływ zamożnej klienteli. W ostatnich latach także polska moda z wyższej półki zajmuje bardzo ważne miejsce w mediach i przemyśle. Wspomniani projektanci, jak Gosia Baczyńska, Tomasz Ossoliński czy Paprocki & Brzozowski są znani i lubiani, między innymi dzięki współpracy z popularnymi sieciówkami odzieżowymi.

 

 

Swoistym fenomenem jest natomiast Ewa Minge, projektantka niekoniecznie lubiana, ale z pewnością podziwiana. Konsekwentnie tworzy ubrania w stylu couture, prezentując je podczas tygodni mody w Paryżu, Rzymie czy Mediolanie, zbierając za nie bardzo dobre recenzje. Minge ubiera wiele znanych osobistości, m.in. Jolantę Kwaśniewską czy Ivanę Trump, realizując w ten sposób ideę haute couture.

 

 

Jej postawa jest wyjątkowa pośród reszty projektantów polskich i europejskich. Minge jasno daje do zrozumienia, że design w wersji ekonomicznej jest nie dla niej. Jej realizacje są wyjątkowe, kosztowne, tworzone dla oryginalnych ludzi (ostatnio zaopatrzyła w serię ubrań La Toyę Jackson). Warto zaznaczyć, że spodnie Ewy Minge kosztują ok. 1000 zł, płaszcz ok. 3000 zł, a ceny sukni dochodzą do kilkunastu tysięcy.

Lagerfeld wciąż decyduje o karierze

Haute couture i tygodnie mody będą istnieć zawsze. Bo jeżeli nawet w dobie kryzysu prezentacja kosztownych ubrań, na które niewiele osób może sobie pozwolić, wydaje się wręcz niesmaczna, show będzie dalej trwać.

Twarze przemysłu modowego będą mogły się zaprezentować, pocałunek w oba policzki od Lagerfelda wciąż może mieć niebagatelne znaczenie dla kariery, a Anna Wintour programowo będzie musiała kogoś pognębić.

A my możemy potraktować to w kategoriach targowiska próżności i spać spokojnie - projektanci tez muszą z czegoś żyć i współpraca z H&M została wpisana już na stałe do ich repertuaru. A to jest w zasięgu naszej ręki.


Alicja Klimczak-Dobrzaniecka

2010-03-26 08:00

Tagi: moda, styl, trendy, ewa minge, christian dior, chanel, balenciaga, givenchy, dior, haute couture, stolice mody

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj drugi znak kodu wn5mk

Komentarze

  • wiolqa

    1.04.10, 19:54:08

    wiolqa napisał(a):
    niektóre są ok nawet!! haha a te fryzurki z kokardami ..;d ;d ;d haha
  • lelele

    1.04.10, 22:57:36

    lelele napisał(a):
    Dziwna moda. Chybaa nie jestem w nastroju by ją dziś oglądać :) nic mi się nie podoba.
  • evvvka

    2.04.10, 22:52:59

    evvvka napisał(a):
    Co się więc stało z haute couture? Dlaczego po ponad stu latach koniunktury nagle powoli schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca masowości i przeciętności?
  • Paam007

    3.04.10, 14:43:57

    Paam007 napisał(a):
    Moda ma być dla wszystkich a nie tylko dla wąskiej grupy najbogatszych. A prawda jest taka, że trendy HC pochodzą... z mody ulicy, więc po co robić koszmarnie drogie pokazy, skoro i tak wszystko wraca na ulicę?

    Całkowicie się zgadzam :))
  • artishi

    5.04.10, 16:11:28

    artishi napisał(a):
    jestem ciekawa czy oprócz tych "wielkich i bogatych" ktoś jeszcze kupuje kreacje hc...
  • JulitaB

    5.04.10, 16:25:13

    JulitaB napisał(a):
    pogorulez napisał(a):
    atimere napisał(a):
    wydaje mi się, że to lekka przesada haute couture ma swoje miejsce w świecie mody i nic tego nie zmieni

    Moda ma być dla wszystkich a nie tylko dla wąskiej grupy najbogatszych. A prawda jest taka, że trendy HC pochodzą... z mody ulicy, więc po co robić koszmarnie drogie pokazy, skoro i tak wszystko wraca na ulicę?

    Fajny temat, rozejrzę się, co słychać na innych wątkach i wpiszę coś od siebie
  • kasia_brzeg

    7.04.10, 17:45:09

    kasia_brzeg napisał(a):
    o jejku co to wogóle jest? mam nadzieję, że u nas nie wejdzie moda na taki fryz :D
  • voguee

    27.04.10, 15:35:58

    voguee napisał(a):
    a mi sie podobają takie projkety choc mysle ze ja osobiscie nie ubrałabym wiekszosci bo są zbyt odwazne no a fryzurki lekko mowiac przesadzone ale na wybiegu milo sie ogląda
  • marculka

    29.04.10, 15:48:53

    marculka napisał(a):
    rywalizacja między firmami to całkiem normalne zjawisko tylko po co od
    razu takie mocne słowa
  • huanita

    14.05.10, 23:17:38

    huanita napisał(a):
    Wiele osób nie może pogodzić się z faktem że ta niezwykle elitarna i prestiżowa gałąź sztuki użytkowej (czy też przemysłu, jak kto woli), połączyła się z modą dostępną dla szerokich mas.