[fot: rumpleteaser/CC/Flickr]
Japońscy mnisi nie mają potomstwa, które mogłoby po nich dziedziczyć świątynie. Dlatego zorganizowali targi matrymonialne.
Samotne życie, niski odsetek urodzeń i starzenie się mnichów to przyczyna uzasadnionego niepokoju mężczyzn spędzających życie w zakonie. Dlatego zostały zorganizowane warsztaty Nichiren Shu, na których spotkali się buddyjscy kapłani szukający żony oraz kandydatki: córki właścicieli świątyń, które nie posiadają synów i mogą przekazać placówki potomstwu oraz świeckie kobiety zainteresowane zamążpójściem. - Chcemy dać ludziom możliwość zawarcia dobrego małżeństwa - mówi w rozmowie z The Telegraph rzecznik Nichiren Shu.
Zawodowi swaci dobierali małżonki stosując się do oczekiwań samotnych mężczyzn, a następnie przedstawiali mnichom odpowiednie kandydatki. Wszystko działo się na 30 piętrze wieżowca na tokijskiej wyspie Odaiba.
- Jest bardzo trudno znaleźć młode kobiety, które chcą się ożenić z mnichem, postanowiliśmy więc aktywnie podejść do problemu i poszukać małżonek - wyjaśnia The Telegraph jeden z 51 uczestników imprezy, Asahi Shimbun, 27-letni mnich z miasta Kurashiki w prefekturze Okayama.
Nie tylko mężczyźni obawiają się o przyszłość dziedzictwa. - Mój ojciec jest kapłanem świątyni i mam trzy starsze siostry. Chcę znaleźć kogoś, kto przejmie własność ojca - tłumaczy 24-latka z miasta Ichinomiya. 37-latka pochodząca ze świeckiej rodziny szuka męża w zakonie, gdyż uważa, że to rozsądne i praktyczne rozwiązanie. - Jeśli wyjdziesz za mnicha, a nie biznesmena, nie musisz martwić się, że twojego męża zwolnią w wyniku restrukturyzacji firmy - kandydatka zdradza swoje motywy The Telegraph.
Buddyzm, druga po Shinto ważna religia w Japonii, stracił w ostatnich latach wielu wyznawców. Aby ich przyciągnąć mnisi organizują w kościołach pokazy mody, koncerty jazzowe i hip-hopowe oraz otwierają salony urody.