[fot: Tony Crider/CC/Flickr]
Ponieważ jedno zaginione dziecko, to jedno za dużo - takie motto widnieje na stronie powitalnej serwisu tattoos.org, który wpadł na prosty pomysł mogący pomóc zagubionym dzieciom odnaleźć rodziców.
Firma z Waszyngtonu stworzyła specjalne tatuaże, które przypominają naklejki wodne dołączane do paczek chipsów. Na nalepce znajduje się informacja Jeśli się zgubię, zadzwoń wraz z numerem telefonu. Tatuaże są wodoodporne i, jak twierdzi producent, stosunkowo trwałe - utrzymują się na skórze od 12 godzin do kilku dni. Wykonane z nietoksycznych materiałów trzymają się ciała dzięki środkowi klejącemu używanemu w medycynie.
Inspiracją dla tattoos było wydarzenie na stadionie piłkarskim, gdzie Virgnia Lu, pomysłodawczyni przedsięwzięcia, natknęła się na płaczącą dziewczynkę. - Zapytaliśmy, czy potrzebuje pomocy. Powiedziała, że nie może znaleźć matki. Gdy zapytałam, jak jej matka ma na imię, powiedziała: Mamusia - opowiada pani Lu na stronie tattoos.org. - Myślałam o tym, jak musi się martwić mama dziewczynki, bardzo chciałam móc po prostu do niej zadzwonić i powiedzieć, że córka jest bezpieczna - dodaje.
Jak opowiada założycielka firmy zagubione dziecko odnalazło rodzinę, ale tego dnia na stadionie znajdowało się 84 tys. osób, więc szanse na szybkie rozwiązanie sprawy były niewielkie.
Tatuaże przeznaczone są nie tylko dla kilkulatków. Firma Tattoos stworzyła wersje dla osób cierpiących na zaburzenia pamięci czy alergie mogące zagrażać życiu. Zestaw naklejek kosztuje od 12,95 do 69,95 dolarów.
albo SOKiści. O bezpieczeństwo w PKP, trzeba troszczyć się samemu. Chwilę...