[fot: ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK/ East News]
Kanadyjska narciarka dowolna Sarah Burke, jedna z faworytek do olimpijskiego złota w Soczi, zmarła w szpitalu po tragicznym wypadku na treningu. 29-latka przerwała tętnicę kręgową i uszkodziła pień mózgu.
Do tragicznego wypadku doszło w Park City w amerykańskim stanie Utah. O śmierci narciarki poinformowała rzeczniczka zawodniczki - informuje na stronie internetowej telewizja BBC News. - Doznała nieodwracalnych uszkodzeń mózgu z powodu braku dopływu tlenu i krwi - napisała w oświadczeniu rzeczniczka.
- Sarah odeszła w pokoju. Była otoczona przez tych, których kochała. Zgodnie jej wolą jej organy zostaną przekazane, by ratować życie innych - informują jej bliscy.
Burke uległa wypadkowi na tym samym torze, na którym w 2009 r. poważnemu wypadkowi uległ snowboardzisty Kevin Pearce. 29-latka wybiła się z najazdu i bez problemu wykonała w powietrzu dwa obroty do przodu.
Prędkość prawdopodobnie była za mała i na trzeci obrót nie starczyło jej już miejsca. Uderzyła głową o śnieg co spowodowało przerwanie tętnicy kręgowej - naczynia odpowiedzialnego za dostarczanie krwi do pnia mózgu.
ZOBACZ JAK JEŹDZIŁA SARAH BURKE: