[fot: EastNews]
Pomimo powszechnego przekonania, że zgodnie z kalendarzem Majów koniec świata ma nastąpić w przyszłym roku, badacze donoszą, że to nieprawda.
- Trzeba postawić sprawę jasno: nie ma żadnej przepowiedni na 2012 rok – mówi agencji informacyjnej Reuters Erik Velasquez, etnolog z Narodowego Uniwersytetu Meksykańskiego. – A marketing tylko napędza to błędne rozumowanie.
Jak pisze na stronie internetowej Reutersa Pepe Cortes, rozpoczynający się w roku 3114 p.n.e. kalendarz Majów podzielony jest na jednostki zwane baktunami, każdy długości 394 lat. Teraz trwa 13 baktun, który zakończy się w grudniu przyszłego roku. Majowie uznawali liczbę 13 za magiczną, co dla niektórych badaczy stanowiło przesłankę do snucia apokaliptycznych wizji związanych z końcem tego okresu.
Jednak dla Majów koniec baktuna wiązał się z powrotem boga Bolon Yokte, który symbolizował wojnę i tworzenie, a jego nadejście oznaczać miało przejście z jednej ery w następną, a nie koniec całego świata. – Zachodnie mesjanistyczne myślenie zniekształciło wizję świata takich starożytnych cywilizacji, jak Majowie – czytamy w oświadczeniu Narodowego Instytutu Antropologii i Historii w Meksyku.
Spekulacje dotyczące przepowiedzianego przez Majów końca świata rozpoczął w 1987 roku Jose Arguelles, który w swojej książce The Mayan Factor: Path Beyond Technology zapowiedział koniec świata, jaki znamy – przypomina Reuters.com. Dziś jednak okazuje się, że to nieaktualna przepowiednia.