Podróże Najpierw były futra, bankiety, egzotyczne podróże i podniecające znajomości. Potem rodzinne skandale...
Joanna Lamparska przedstawia Woman's world

Najpierw były futra, bankiety, egzotyczne podróże i podniecające znajomości. Potem rodzinne skandale, naziści i życie w samotności. Tu żyła najpiękniejsza kobieta w Europie - Angielska Stokrotka.

Najpierw były futra, bankiety, egzotyczne podróże i podniecające znajomości. Potem rodzinne skandale, naziści i życie w samotności. Tu żyła najpiękniejsza kobieta w Europie - Angielska Stokrotka. [fot: Krzysztof Góralski]

Daisy - znana jako Angielska Stokrotka, mieszkała - co oczywiste - w jednym z najpiękniejszych zamków Europy, w Książu pod Wałbrzychem. Była już starszą panią, gdy w 1941 roku zamek został skonfiskowany przez władze III Rzeszy, a pod monumentalnym budynkiem zaczęły powstawać surowe, wielkie podziemia. Teraz w Książu miał zamieszkać Hitler.

Na dziedziniec zamku Książ wchodzi oddział Waffen SS. Za oficerem maszerują żołnierze w hełmach. Mimo, że to środek października, pocą się w wojskowych, długich płaszczach. Sztywno, jak maszyna, zapatrzeni przed siebie idą w kierunku głównego wejścia. Tam się zatrzymują. Oficer krzyczy coś po niemiecku. Stają równo w dwóch rzędach. Wyglądają nierealnie i trochę teatralnie wśród tłumów turystów, w tym słońcu, w radosne sobotnie przedpołudnie. To członkowie stowarzyszenia Die Freiwilligen. W zamku odbywa się właśnie V Zjazd Eksploratorów Walim 2012, goście zlotu są przyzwyczajeni do widoku takich grup rekonstrukcyjnych.


Waffen SS wkracza do zamku Książ fot. Marek Skopiec

Ale jak ci żołnierze z Waffen SS musieli wyglądać wtedy, w 1941 roku, gdy jeszcze silni i pewni siebie wkraczali do zamku Książ? Co myślała wtedy piękna księżna Daisy, dumna właścicielka tej okolicy? Coś się kończyło. Nadchodził nowy porządek. Co czuła, gdy dochodziły do niej informacje, że naziści zaczynają zamieniać jej zamek w zimną, pozbawioną ozdób kwaterę Hitlera?

Tajemnica pierwsza: perły

Mary Theresa Olivia Cornwaliis-West, czyli Daisy, miała zaledwie 18 lat, gdy poznała 26-letniego Jana Henryka Hochberga z Książa. Na początku XX wieku, pod względem bogactwa, właścicieli Książa prześcigał w Europie tylko cesarski ród Hohenzollernów oraz rodzina Hohenlohe. Wystarczy dzisiaj spojrzeć na Książ, żeby zrozumieć wielkość Hochbergów. Położony na skarpie nad wąwozem Pełcznicy, ma kilkaset pomieszczeń, fantastyczne tarasy, zapierający dech widok z okien. Jan Henryk był naprawdę bogaty, Daisy natomiast mogła się poszczycić koligacjami z wieloma ówczesnymi domami panującymi, m.in. angielskim, szwedzkim, hiszpańskim, austriackim, greckim i rosyjskim. I tak, wkrótce, pieniądze wzięły ślub z błękitną, angielską krwią.


Księżna Daisy z dziećmi
Ale nasza bohaterka nie była do końca pewna czego chce. Nie kochała Hochberga, choć ufała, że miłość przyjdzie z czasem. Legenda mówi, że przez całe życie Daisy prześladowała klątwa arabskiego poławiacza pereł. W czasie podróży poślubnej, w Adenie, mąż zabrał Stokrotkę na pokaz wyławiania pereł. Nurkujący chłopcy zbyt szybko wypływali na powierzchnię wody, aż jeden z nich dostał krwotoku. Podobno dzierżąc w ręku perłę, przeklął angielską piękność.

Mimo to, pierwsza połowa życia Daisy wydaje się snem z bajki. Uwielbiali i kochali ją cesarze, królowie i książęta. Była powiernicą cesarza Wilhelma II, mówiono, że również kochanką i że to był jeden z powodów późniejszego rozwodu. Obdarzyła przyjaźnią wyklętego poetę Oskara Wilda – a to była odwaga, również kontrowersyjnego Bernarda Show, odwiedzała Churchilla, z którym była spokrewniona. Do wybuchu I wojny światowej jej czas wypełniały bajeczne podróże i ekstrawaganckie przyjęcia. Dotarła do Egiptu, Indii i na Malaje. Grała w ruletkę w Monte Carlo i polowała na lwy w Afryce.

Jednak życie w posiadłościach męża nie do końca jej odpowiadało. - Nie znosiłam służby w srebrnych liberiach na zamku Książ, urzędników w uniformach, 30 - osobowej obsługi przy obiedzie, 40 lokai do stałej dyspozycji, zwłaszcza tych trzech wypudrowanych, pełniących służbę dniem i nocą pod moimi drzwiami - żaliła się w pamiętnikach. Utrzymanie pięcioosobowej rodziny w Książu (Hochbergowie mieli trzech synów) kosztowało ponad pół miliona dolarów.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z ZAMKU KSIĄŻ:

 

Zamek Książ. To tu mieszkała Angielska Stokrotka
Anna Żylińska -Skopiec i Marek Skopiec
zobacz całą galerię
Zamek Książ. To tu mieszkała Angielska Stokrotka
Anna Żylińska -Skopiec i Marek Skopiec
zobacz całą galerię
Zamek Książ. To tu mieszkała Angielska Stokrotka
Anna Żylińska -Skopiec i Marek Skopiec
zobacz całą galerię

 

Tajemnica druga: podziemia i kuchnia

Nawet dzisiaj w zamku Książ łatwo się zgubić. Jest tak ogromny. Turyści zwiedzają jedynie reprezentacyjną część zamku i wyższą część podziemi, tylko nocne zwiedzanie z duchami wiedzie przez mniej dostępne zakątki, m.in. zamkową kuchnię, która znajdowała się na samej górze, na piątym piętrze. Pokazuje mi ją Krzysztof Urbański, prezes Zamku Książ. - Okazuje się, że jeden z przedwojennych kucharzy był fotoamatorem i robił tu wiele zdjęć. Udało nam się je zdobyć i dzięki temu wiemy, jak wyglądały te właśnie pomieszczenia - tłumaczy prezes.

Ta kuchnia jest sławna. To właśnie w kuchni Hochbergów zaczyna się w filmie Magnat Filipa Bajona romans najmłodszego syna Daisy z macochą (scena w której Grażyna Szapołowska kocha się Bogusławem Lindą grającym Bolka na kuchennym stole przeszła do historii kina). To dość skomplikowana historia. W czasie I wojny światowej, mocno już ostygłe uczucie książęcej pary, zupełnie wygasło. Sytuacja była również o tyle skomplikowana, że Daisy była Angielką, jej mąż Niemcem. Po I wojnie światowej doszło do procesu rozwodowego.

Po rozwodzie z Daisy, 64 - letni Jan Henryk ożenił się po raz drugi, ale wkrótce jego żona Klotylda Silva y Candamo, Hiszpanka o dość podobno lekkich obyczajach, wdała się w romans z Bolkiem. Warto tu wspomnieć, że kiedy Klotylda stawała na ślubnym kobiercu, Bolko miał zaledwie 15 lat. Stary Hochberg już po raz drugi w życiu się rozwiódł i zmusił syna do ślubu z macochą. Bolko przybył na ceremonię zawarcia związku małżeńskiego ze swoją przyjaciółką Eleonorą...


Słynna, zamkowa kuchnia fot. Joanna Lamparska

Teraz to przestronne, zniszczone przestrzenie częściowo ozdobione resztkami kafelków. Największe wrażenie robi jednak wieża, wykorzystywana w czasach Daisy jako lodownia. Podzielona została na cztery pomieszczenia, do których prowadzą drzwi przypominające wejście do sejfu. Osobny pokój na dziczyznę, osobny na ryby, osobny na mięsa, owoce i warzywa. Ciekawe czy Angielska Stokrotka wspięła się kiedykolwiek na to piąte piętro?

Solidne drzwi do zamkowej lodowni. fot. Joanna Lamparska

Po urodzeniu trzeciego syna, Daisy coraz częściej chodziła o lasce. Cierpiała na poważny niedowład nóg. Po rozwodzie księżna zamieszkała w oficynie zamkowej, a Książ był coraz bardziej zadłużony. W 1939 roku wszystkie lasy i folwarki przejął za dług skarb państwa. Dwa lata później zaczęła się przebudowa zamku. Pod Książem zaczęły powstawać potężne podziemia.

Tajemnica trzecia: pociąg Hitlera

Piotr Kruszyński, wieloletni badacz tajemnic Gór Swoich i zamku Książ pokazuje skrupulatne wykresy. Tu jest zamek a tu sztolnie, które drążone w czasie II wojny światowej. Ale po co?

W czasie wojny w Górach Swoich zaczął powstawać kompleks podziemi, który prawdopodobnie miał służyć jako obiekt do produkcji militarnej. Całość projektu nazwano Riese, czyli Olbrzym, dzisiaj można zwiedzać trzy z jego siedmiu kompleksów. Kiedy Adiutantura Wojskowa Führera zleciła ministrowi uzbrojenia i amunicji Rzeszy, Albertowi Speerowi budowę ogromnej kwatery głównej w Górach Sowich nie od razu zwrócono uwagę na Książ. Wkrótce jednak za przebudowę zamku zabrało się 35 architektów, zaś więźniowie Gross Rosen również tutaj zaczęli ryć podziemia.

Andrzej Gaik, przewodnik po zamku Książ tłumaczy, że jego zdaniem Książ miał być raczej siedzibą Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy z pokojami dla Hitlera niż Kwaterą Główną Hitlera. Dlatego powstała tu m.in. osobna kuchnia dla wodza III Rzeszy. Architekci dostosowali wszystko do surowego, germańskiego stylu, zaś przed wejściem do zamku wyryty został gigantyczny szyb, w którym miała zostać zainstalowana winda z podziemi. Miał 50 metrów głębokości i sześć średnicy.

Trudno to sobie wyobrazić, gdy patrzy się na wypielęgnowany dziedziniec Książa. Jeszcze trudniej uzmysłowić sobie, że pod tym dziedzińcem ciągną się dwa poziomy podziemi, poniżej 15 m i 55 metrów. W tym, znajdującym się niżej znajduje się stacja sejsmograficzna Polskiej Akademii Nauk. Z tego powodu wejście do tej części kompleksu jest kompletnie niemożliwe. Mnie się jednak udaje. W towarzystwie innych uczestników zlotu eksploratorów schodzimy przez park do podnóża zamku. Do tej części podziemi prowadzą cztery wejścia, z których tylko jedno jest drożne. Powierzchnia tego poziomu wynosi aż 3 tysiące metrów kwadratowych!


Dziedziniec zamku Książ. A pod spodem wielkie podziemia... fot. Joanna Lamparska

Wejście jest nieduże. Przy drzwiach stoją dwaj żołnierze SS z grupy rekonstrukcyjnej. Zupełnie jakby cofnął się czas. Wchodzimy w obetonowany korytarz, potem przechodzimy kolejnym, wąskim i bardzo wysokim. Te sztolnie różnią się znacznie od tych, które znam z Gór Sowich. Wszystkie są obetonowane, wystają z nich metalowe elementy. Czuć wilgoć, która potęguje chłód podziemi. Świadkowie, którzy pracowali tu w czasie wojny twierdzą, że Niemcy zamaskowali niektóre pomieszczenia tuż przed nadejściem Rosjan. Ja natomiast zadaję sobie to samo pytanie, które zadają kolejne pokolenia poszukiwaczy: po diabła było robić takie podziemne miasto w tym miejscu?

Krzysztof Madziara, dyrektor Sztolni Walimskich zatrzymuje się ze mną dokładnie na końcu tunelu. To tutaj kończył się szyb, który widniała zaraz po wojnie tuż przed wejściem do zamku. - Jest kilka teorii, pierwsza to ta, że Hitler zdawał sobie sprawę z tego, że pewnego dnia atom może zostać użyty jako broń i chciał zgromadzić kilka tysięcy najważniejszych dla siebie osób w takim podziemnym schronie. Możliwe, że miał to być też rodzaj podziemnego dwora, do którego wiódł podziemny tunel gdzieś spoza obszaru zamkowego parku - mówi.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z PODZIEMII ZAMKU KSIĄŻ:

 

 

Tadeusz Słowikowski, emerytowany górnik uważa nawet, że tunelu, którego dziś nikt nie może znaleźć, a który według pana Słowikowskiego musi istnieć, do dzisiaj czeka niemiecki pociąg wypełniony rudą wolframu. Jest jeszcze jeden pomysł. Alfred Konieczny, autor Sekretów Białej Damy pisze, że Niemcy pracowali w Książu nad zabójczą bronią bakteriologiczną: Himmler, w obecności Goeringa chwalił się Kochowi, gauleiterowi Prus Wschodnich, że prace prowadzone były właśnie w Książu.

Tajemnica czwarta: grób księżnej

W podziemiach jest ze mną też mężczyzna, który twierdzi, że dzięki darowi jasnowidzenia może wskazać miejsce, w którym, w pobliżu podziemi, znajduje się mogiła zamordowanych robotników z czasów wojny. - Niemcy maskowali podziemia zamku aż do maja 1945 roku – mówi Andrzej Gaik, przewodnik po zamku – Być może chcieli ukryć masowe groby? - zastanawia się. W Książu czeka na nas jeszcze mnóstwo niespodzianek.

Piotr Kruszyński wskazuje na planach przerwę pomiędzy łącznikiem drugiej i trzeciej sztolni. Czy to miejsce również kryje jakąś tajemnicę? Niektórzy badacze twierdzą nawet, że w zamku mógł zostać ukryty depozyt z Monte Cassino. Pomysłów na to, co ukryto w Książu jest mnóstwo.

Tajemnicą pozostaje również miejsce, w którym pochowana została księżna Daisy. W czasie, gdy nazistowscy architekci zamieniali zamek w wielkie biuro, a pod ziemią powstawały obetonowane sztolnie, Daisy przeniosła się do willi w Wałbrzychu. Zmarła tam 29 czerwca w 1943 roku w wieku siedemdziesięciu lat. Chorowała prawdopodobnie na stwardnienie rozsiane. Została pochowana w parkowym mauzoleum w Książu.

W 1945 roku, przez nadejściem Rosjan, w obawie przed profanacją, jej ciało zostało przeniesione w inne miejsce parku, a następnie na cmentarz ewangelicki w Szczawienku. W latach 80. XX wieku cmentarz, bez ekshumacji został zrównany z ziemią i stanęło na nim osiedle domków. Czy gdzieś pod nimi spoczywa księżna? Czy rzeczywiście została pochowana w swoich legendarnych, przeklętych perłach? Tak mówi legenda, choć Daisy żyła pod koniec życia skromnie i badacze twierdzą, że perły mogła sprzedać. Jak było naprawdę? Czy te wszystkie tajemnice Książa uda się w końcu wyjaśnić? Cóż, największym skarbem takich miejsc są właśnie jego zagadki.


Joanna Lamparska

2012-10-25 06:07

Mapa