[fot: RichVintage/iStockphoto]
Grupa entuzjastów wierzy, że w dobie cyfrowych multipleksów stare kina nie są skazane na zamknięcie. Postanowili wskrzesić upadające kina w swoich miejscowościach i zwrócić je kulturalniej mapie miasta.
Wśród nich są reżyserzy filmowi, krytycy i animatorzy kultury, młodzi przedsiębiorcy. Stworzyli akcję Ratujmy stare kina, która jest odzewem na sytuację małych kin z duszą, które coraz częściej upadają, przegrywając z konkurencją w postaci wielkich multipleksów.
Organizatorzy chcą wprowadzić stare kina w nowe czasy. Wraz z innymi miłośnikami kin z duszą założyli grupę na Facebooku, na której oprócz informacji o kolejnych działaniach odnaleźć można wiele filmowych ciekawostek, czy starych plakatów kinowych. Dzięki inicjatywie Ratujmy stare kina na pomoc mogły już liczyć podpalone miesiąc temu kino Gloria w Bytomiu, czy poznańskie kino Orbis Pictus.
Akcja ratowania starych kin rozpoczęła się kilka lat temu, kiedy entuzjaści podjęli walkę o warszawskie kino Luna, które było zagrożone zamknięciem. Zorganizowali pikietę i stworzyli petycję Nie dla zamknięcia warszawskiego kina Luna. Odzew był imponujący - udało się zebrać ponad 10 tysięcy podpisów, a Luna w efekcie działa do dziś.