Kultura Książki "Pięćdziesiąt twarzy Greya" to kiepska fabuła, sztampowe postaci i naiwne dialogi z gazete...
Kultura

"Pięćdziesiąt twarzy Greya" to kiepska fabuła, sztampowe postaci i naiwne dialogi z gazetek dla nastolatek. Miliony kobiet i tak szturmują księgarnie, bo chodzi o seks

"Pięćdziesiąt twarzy Greya" to kiepska fabuła, sztampowe postaci i naiwne dialogi z gazetek dla nastolatek. Miliony kobiet i tak szturmują księgarnie, bo chodzi o seks [fot: Rex Features/EAST NEWS]

- To oznacza, że dzisiaj będziesz się ze mną kochał? - Cholera. Czy ja to naprawdę powiedziałam? Jego usta otwierają się lekko, ale szybko odzyskuje równowagę.
- Nie, Anastasio. Po pierwsze, ja się nie kocham. Ja się pieprzę... ostro. Po drugie, jest znacznie więcej dokumentów do podpisania, a po trzecie, nie wiesz jeszcze, na co się piszesz.

Pikantna historia sadomasochistycznej relacji niewinnej studentki i oszałamiająco przystojnego przedsiębiorcy w pierwszym tygodniu od debiutu w samej tylko Wielkiej Brytanii sprzedała się w 100 tysiącach egzemplarzy. Schematyczne, jednowymiarowe postaci, sztampowa fabuła i naiwne dialogi z magazynów dla nastolatek rodem nie odstraszyły także 15 milionów Amerykanek, które kupiły Pięćdziesiąt twarzy Greya w pierwszych trzech miesiącach od premiery.

Teraz powieść, którą media okrzyknęły już mianem porno dla mamusiek, szturmuje polski rynek. Ostra kampania promocyjna przynosi efekty bo - jak przyznają pracownicy wydawnictwa Sonia Draga, które kupiło prawa do polskiego przekładu debiutu E.L. James - zainteresowanie książką jest ogromne.

Anastasio Rose Steele. On ci się podoba!

Fabuła powieści wzbudza irytację czytelnika już od pierwszych stron. Oto młodziutka, niedoświadczona, odrobinę niezgrabna i nieświadoma swej atrakcyjności studentka jednej z amerykańskich uczelni zgadza się zastąpić chorą przyjaciółkę, szefową studenckiej gazetki i przeprowadzić wywiad z biznesmenem Christianem Greyem.

Pomijając fakt, że najgorsza nawet grypa nie powstrzyma dziennikarza przed zrobieniem materiału życia - szczególnie, jeśli wywiad umawiał przez 9 miesięcy - mało wiarygodnie wypadają porażająca naiwność oraz kompletny brak przygotowania głównej bohaterki powieści. Anastasia nie wie nic na temat swojego rozmówcy, nie przeczytała nawet podsuniętych przez przyjaciółkę pytań. Ale, jak to w tego typu książkach bywa, na miejscu okazuje się, że jej bohater to nie leciwy, zrzędliwy starzec, a 27-letni młody bóg.


fot. mat.pras.
Bajecznie bogaty, powalająco przystojny i diabelnie seksowny, Christian Grey sprawnie odpiera wszystkie podchwytliwe pytania domorosłej dziennikarki i błyskawicznie oczarowuje niewinną dziewczynę. Wydaje się taki poważny, dojrzały i inteligentny. Anastasia nawet nie zdaje sobie sprawy, że biznesmen tylko czeka na okazję, by wciągnąć ją w świat swoich chorych fantazji seksualnych.

Nagle siada wyprostowany, ściąga moje majtki i rzuca na podłogę. Gdy zdejmuje bokserki, jego erekcja wyskakuje na wolność. Rany Julek...

Rany Julek, O święty Barnabo - to słowa, które Anastasia wypowiada najczęściej. Poza tym stale słucha rad swojej wewnętrznej bogini i przez ponad 600 stron książki namiętnie przygryza dolną wargę, rumieni się oraz odgarnia kosmyk włosów za ucho.

Kiedy poznaje Greya, jest wcieleniem niewinności. Nie maluje się, nie nosi sukienek, nigdy się nie upiła i nigdy nie trzymała chłopaka za rękę. Czy muszę wspominać, że nadal jest dziewicą? Jeśli czytelnik przebrnie przez pierwszych 100 stron powieści przekona się jednak, że nie przeszkodzi to jej w uprawianiu dzikiego seksu z użyciem pejczy, kulek i kajdanek. Będzie gotowa do stosunku o dowolnej porze dnia i nocy i za każdym razem przeżyje oczywiście przeszywający najmniejszy nerw ciała orgazm.

Główni bohaterowie Pięćdziesięciu twarzy Greya są żywcem wyjęci z kart innej bestsellerowej powieści dla nastolatek - Zmierzchu. Pewnie dlatego, że E.L. James, czyli Erika Mitchell, dziennikarka londyńskiego BBC, zaczynała od pisania tzw. fan fiction - opowiadań zainspirowanych konkretną powieścią, filmem bądź komiksem i często będących ich rozwinięciem. Jej pikantne wariacje na temat dalszych losów pięknej Belli i wampira Edwarda cieszyły się sporą popularnością wśród internautów i dały początek autorskiej trylogii Brytyjki.

Zmierzch

czteroczęściowa seria dla nastolatków pióra amerykańskiej pisarki Stephenie Meyer. Opowiada o miłości nieśmiałej licealistki Belli i przystojnego wampira Edwarda. Ekranizacja pierwszego tomu sagi w ciągu trzech dni od premiery w Stanach zarobiła 70,3 mln dolarów.
Anastasia Steele to starsza siostra głównej bohaterki Zmierzchu Belli Swan. Obie są opisane jako blade, odrobinę niezgrabne brunetki, które najlepiej czują się w trampkach i jeansach.

Nieprzystające do otoczenia, bystre dziewczyny, marzą o prawdziwej miłości, choć nigdy nie doznały większych uniesień fizycznych. Obie pokochają mężczyzn, którzy stanowią dla nich zagrożenie.

Christian Grey, podobnie jak Edward Cullen, został w dzieciństwie adoptowany. Tak jak powieściowy wampir może pochwalić się iście hollywoodzką urodą, inteligencją i zwierzęcym magnetyzmem. Podobnie jak Edward musi walczyć ze swoją naturą, by nie skrzywdzić ukochanej. Jedyna różnica polega na tym, że, jak przystało na mormonów, Edward i Bella pozostają czyści do ślubu, a Christian i Anastasia uprawiają coraz bardziej wymyślny seks, przełamując kolejne fizyczne i psychiczne granice.

Niespiesznie przechodzę na koniec pomieszczenia i klepię wysoką ławkę, po czym przesuwam dłonią po skórzanym siedzisku. On lubi robić kobietom krzywdę. Ta myśl jest mocno przygnębiająca.
- Jesteś sadystą?
- Jestem Panem. - Szare oczy płoną.

Christian Grey to człowiek owładnięty obsesyjną potrzebą sprawowania kontroli. Chce decydować o każdym, najmniejszym nawet aspekcie życia Anastasii: co dziewczyna je, ile godzin śpi, jak się ubiera, ile razy w tygodniu ćwiczy. Obsypuje ją drogimi prezentami i narzuca dominujący model relacji seksualnej. Od partnerki oczekuje podpisania kontraktu, w którym siebie tytułuje Panem, a kochankę określa mianem Uległej. Wymaga od niej bezwzględnego posłuszeństwa. W swoim Czerwonym Pokoju Bólu będzie wiązał, biczował i poniżał partnerkę, a w zamian zaoferuje jej... siebie.

Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są tylko książki dobrze napisane i źle napisane. Motto ze wstępu do Portretu Doriana Greya zdaje się przyświecać także autorce Pięćdziesięciu twarzy Greya, która nazwisko swojego głównego bohatera zapewne nieprzypadkowo zapożyczyła od Oscara Wilda. Pulchna, 40-letnia Brytyjka o seksie pisze barwnie, obrazowo, bez zbędnej pruderii. Ponoć wszystkie ulubione pozycje Christiana przetestowała osobiście.


fot. mat. pras.
E.L. James nie można odmówić lekkiego pióra. Choć autorka nie grzeszy bogatym zasobem słownictwa, książkę czyta się szybko i przyjemnie, a drobiazgowe opisy zbliżeń między dwójką bohaterów są bardzo sugestywne. Naiwność pierwszych 100 stron powieści - na kartach których Christian i Anastasia niczym nastolatki ograniczają się do trzymania za rękę i pocałunków – może drażnić, ale potem akcja gwałtownie przyspiesza.

Pseudo-psychologiczna analiza przeżyć bohaterów jest tylko przerywnikiem dla pełnych erotyki opisów, których głównym zadaniem jest podniecenie czytelnika. Sceny seksu oralnego, analnego i z użyciem najprzeróżniejszych zabawek ponoć odmieniły życie seksualne niejednej brytyjskiej kury domowej. Problem jednak w tym, że wbrew sadomasochistycznej konwencji, Pięćdziesiąt twarzy Greya żadnego tabu nie łamie.

Jesteś po prostu niesamowita. Najpiękniejsza, najbardziej inteligentna, dowcipna i odważna kobieta, jaką dane mi było poznać. Weź paracetamol.

Dużo bardziej odważne - nawet jak na dzisiejsze czasy - wątki erotyczne można znaleźć w powieściach amerykańskich klasyków gatunku: Henry'ego Millera czy Charlesa Bukowskiego. W Polsce z tą tematyką świetnie radzi sobie choćby Manuela Gretkowska. Na polu pikantnej literatury niepodzielnie rządzą jednak Francuzi. Wystarczy wymienić markiza de Sade, Borisa Viana, czy Raymonda Queneau, który pod pseudonimem Sally Mara pisał o seksie z kobiecej perspektywy. Dziennik Intymny, Kobietom okazujemy zbyt wiele dobroci i Sally coraz intymniej swego czasu miały status powieści pornograficznych. I choć dziś ich wydźwięk jest raczej niewinny, walory literackie na tym nie ucierpiały.

5 milionów dolarów

tyle za prawa do ekranizacji powieści zapłaciła amerykańska wytwórnia Universal Pictures. Film wejdzie do kin w 2013 roku.
Seks i dobra literatura mogą więc iść w parze. Niestety, powieść E.L. James to tylko sprawnie napisane czytadło służące podnieceniu czytelnika. Warstwa fabularna nie ma tu większego znaczenia, nie należy się więc dziwić, że z końcem pierwszego tomu trylogii żadna z mrocznych tajemnic Christiana Greya się nie wyjaśnia. Dużą dozą cierpliwości będą musiały się też wykazać nastawione na erotyczną warstwę powieści czytelniczki.

Żeby dotrzeć do tak zwanych momentów trzeba przebrnąć przez ckliwą papkę dla nastolatek, która mocno mnie znudziła. Zresztą dalej nie było dużo lepiej - z każdym kolejnym świętym Barnabą nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, co burzyło pieczołowicie budowaną atmosferę erotycznego napięcia. Gdyby nie fakt, że dostałam egzemplarz recenzencki, miałabym poczucie, że zmarnowałam 40 złotych. Połowę tej kwoty na bilet do kina jednak wydam. W przyszłym roku na ekrany wchodzi ekranizacja powieści i plotki głoszą, że w rolę Christiana Greya wcieli się sam Ryan Gosling.

Zobacz Ryana Goslinga jako Christiana Greya:


Anna Anagnostopulu

2012-09-21 06:00

Tagi:

książka

,

recenzja

,

e.l. james

,

pięćdziesiąt twarzy greya

Komentarze

  • 21.09.12, 07:14:25

    ~raven22 napisał(a):
    A pozniej ktos sie dziwi ze tak wyglada swiat jak wygląda. Śmierć czeka... kupujcie !!!
  • 21.09.12, 09:06:23

    ~thuriel napisał(a):
    W książkach tak jak w muzyce - sprzedaje sie najgorsze gwno bo 90% narodu nie ma gustu.
  • 21.09.12, 14:25:47

    ~nkem76 napisał(a):
    ja pierd ole !!!!!
  • 21.09.12, 21:25:33

    ~będc napisał(a):
    Hehe, fajna recenzja. Ale bym się aż tak nie dziwiła temu, że taka niewinna była a takie rzeczy wyprawiała. Te niewinne, świętojebliwe to najbardziej niewyżyte i jak okazja się nadaży wychodzi szydło z worka:D
  • adrianna malicka

    24.09.12, 15:22:31

    adrianna malicka napisał(a):
    a ja słyszałam właśnie że ksiązka bardzo, bardzo dobra i że warto ją kupić, bo jest mega ciekawa i intrygująca
  • pstryk

    5.03.13, 10:14:15

    pstryk napisał(a):
    Tak czy siak - zawsze warto przeczytać i samemu sprawdzić czy się podoba czy nie. Nie znoszę komentarzy od osób, które książki nie miały w ręku a już krytykują.
  • melancholia

    8.03.13, 09:50:33

    melancholia napisał(a):
    Myślę, że czytając tą książkę, wkurzałabym się tylko, że marnuję na nią czas. Lubię dobrze napisane powieści, więc język to dla mnie podstawa.
  • 1 Renovatio
  • 2 Best Of Cesaria Evora
  • 3 The Last Ship [Polska cena]
  • 4 Jestem
  • 5 Comfort And Happiness
  • 6 Lightning Bolt [Digipack]
  • 7 The Singles
  • 8 82-85
  • 9 Vena Amoris
  • 10 The Best Of Simon & Garfunkel
Ranking powstaje przy współpracy: Merlin
  • 1 Układ zamknięty
  • 2 BBC. Planeta ziemia (Box)
  • 3 Imagine
  • 4 Sugar man
  • 5 Ranczo - sezon 7
  • 6 Syberiada Polska
  • 7 Kurosawa 1957-1961
  • 8 Kurosawa 1948-1954
  • 9 Kolekcja Luis Bunuel
  • 10 Kurosawa 1962-1970
Ranking powstaje przy współpracy: Merlin
  • 1 Inferno
  • 2 Ciemno, prawie noc
  • 3 Przyjaciółka z młodości
  • 4 Skąd się biorą dziury w serze?...
  • 5 Drogie życie
  • 6 Policja
  • 7 Taniec szczęśliwych cieni
  • 8 Dzienniki 1945-1950
  • 9 Ostatnie rozdanie
  • 10 Eli, Eli
Ranking powstaje przy współpracy: Merlin