iWoman.pl Kultura Muzyka Kayah nie musi kokietować
Kultura

Kayah nie musi kokietować

Niezwykle zmysłowa, bardzo kobieca i pełna emocji - taka jest Kayah na najnowszej płycie nagranej wspólnie z Royal Quartet. A jak wypada na żywo? Gdyby wziąć pod uwagę jedynie samo śpiewanie, to absolutnie rewelacyjnie.

Wrocławski występ odbył się w mało kameralnej sali Wytwórni Filmów Fabularnych. Jednak wcale nie przeszkodziło to artystce zbudować niesamowitej atmosfery. Na widowni zasiadły prawie same kobiety, do których - jak przyznała Kayah - głównie kieruje swoje piosenki. Nie był to jednak zbyt radosny koncert, bo i radosne nie są piosenki zgromadzone na ostatnim krążku Kayah.

Na początek zabrzmiał utwór "Za blisko" poprzedzony instrumentalnym wstępem kwartetu smyczkowego. I tu od razu wielkie brawa dla muzyków, którzy wystąpili nie tylko w roli akompaniatorów, ale przede wszystkim współtwórców aranżacji. Znane z dotychczasowego repertuaru Kayah utwory w nowych wersjach zabrzmiały fantastycznie. "Tabakiera" wypadła jeszcze bardziej sentymentalnie, "Bursztynowa wieża" jeszcze bardziej przejmująco, a "Libertango" - jeszcze bardziej zmysłowo. Z kolei osłuchany "Testosteron" w smyczkowym wykonaniu ma w sobie dużo więcej mocy, niż wersja znana z radiowych list przebojów. Pięknie, choć i nieco dramatycznie, zabrzmiał utwór "Wiosna przyjdzie i tak". A zaśpiewane pod koniec koncertu "100 lat młodej parze" było jednym (jeżeli nie jedynym) z "lżejszych" akcentów wieczoru.

W tak dobranym i zaaranżowanym repertuarze Kayah mogła zaprezentować całą gamę możliwości wokalnych i interpretacyjnych. Swoim głosem potrafi wzbudzać różnorakie emocje - uwodzić, zasmucać, ale i przerażać. Kiedy trzeba szepcze, kiedy trzeba krzyczy czy nagle milknie - wszystko po to, aby oddać nastrój piosenki. I właśnie na koncercie można było doświadczyć tego w całej pełni. Niestety, misternie budowana dramaturgia utworu pryskała w chwili, gdy Kayah zabierała się za konferansjerkę. Bo o ile w śpiewaniu jest królową sceny, o tyle w mówieniu już niekoniecznie. Artystka tego pokroju i prezentując taki, a nie inny zestaw emocji, może darować sobie próby kokietowani publiczności własnymi komentarzami. Spokojnie wystarczyłaby sama muzyka. A może tylko podczas wrocławskiego występu Kayah miała gorszy dzień "na mówienie"? Bo śpiewanie bez wątpienia wyszło jej znakomicie.

  • Kayah & Royal Quartet, Wrocław, WFF, 21 kwietnia 2010.



iwona Szajner

2010-04-25 12:00

Treść pochodzi z:

Tagi: muzyka, popkultura, kayah, recenzje, royal quartet

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj trzeci znak kodu YYFWl

Komentarze

  • 1 Myśliwiecka [Digipack]
  • 2 Little Broken Hearts
  • 3 Selah Sue
  • 4 Once [OST]
  • 5 Birdy
  • 6 Happiness [Deluxe]
  • 7 Born To Die
  • 8 Drive [OST]
  • 9 21 [Limited]
  • 10 Nord [Digipack]
  • 1 W ciemności
  • 2 Sherlock Holmes: Gra cieni
  • 3 Wymyk
  • 4 Listy do M
  • 5 Pakiet - Kieślowski (3DVD)
  • 6 Dziewczyna z tatuażem
  • 7 80 milionów
  • 8 Przepis na życie - sezon 2
  • 9 J.Edgar
  • 10 Rio
  • 1 Wystarczy
  • 2 Więzień nieba
  • 3 Fabrykantka aniołków
  • 4 Kobiety dyktatorów
  • 5 Rzeki Hadesu
  • 6 Wszyscy mamy tajemnice
  • 7 Igrzyska śmierci. Trylogia
  • 8 Niuch
  • 9 Laska nebeska
  • 10 Katalog roślin - drzewa, krzewy, byliny