[fot: sswartz/iStockphoto]
Concept store to, przynajmniej w teorii, sklep z oryginalnymi, wyszukanymi towarami, za którymi kryje się jakaś idea. W praktyce jednak sprowadza się to czasami do przypadkowo wybranych produktów, które łączy modna i chwytliwa nazwa sklepu. A do tego dość wysoka cena.
Prawdziwy concept store może to być sklep z jedzeniem, ubraniami, albo meblami. Rodzaj towaru nie jest ważny. - Concept store, to jak sama nazwa wskazuje, sklep za którym stoi jakiś pomysł, jakaś idea. Kluczem doboru nie są więc produkty. Nie jest to sklep z butami, czy futrami różnych marek, ale sklep w którym różne buty, albo futra łączy np. gust właściciela - mówi Łukasz Drgas, właściciel concept store'u Magazyn Praga w Warszawie.
ZOBACZ TAKŻE

Maciej Zień: Artysta jest wampirem - czerpie ze wszystkiego Nie ważne z czym, ważne jaki
Może być to więc sklep z designem, modą czy jedzeniem. - Moim pomysłem była promocja polskich projektów wnętrz i mebli. Głównie młodych artystów oraz naszej sztuki z lat 50. czy 60 ubiegłego wieku. Teraz wprowadzam dodatkowo więcej projektantów zagranicznych. Za wszystkim jednak stoję ja i mój gust, to jedyne kryterium doboru. Wiem, że brzmi to nieco despotycznie, ale to w końcu mój sklep - dodaje.
Ideą może być też promocja projektów połączona z kompleksową pomocą klientowi, od początku do końca jego zmagań np. z wystrojem domu. Tak jest w sklepie D.O.M. Concept Store w Krakowie. Cały urządzony jest jak jedno, wielkie mieszkanie. - Oprócz mebli topowych projektantów oferujemy szereg dodatków, porady aranżacyjne, podpowiedzi architektów. Nie tylko towar, ale i niezbędne informacje. Możemy zaaranżować pomieszczenie od początku do końca, możemy doradzić tylko dodatki i zatroszczyć się o to aby klient dostał je u nas. Rekomendujemy nawet ekipy remontowe, czy sprawdzonych stolarzy - opowiada Gabriela Obłońska z D.O.M Concept Store.
To zdecydowanie nie jest Ikea, co widać nie tylko po wielkości i charakterze sklepu, ale i cenach. Bo za oryginalność trzeba zapłacić. - Owszem, celujemy w nieco innego klienta, proponujemy naszym zdaniem coś ciekawszego, bardziej oryginalnego, z lepszej jakości materiałów. Naturalnie przekłada się to na cenę - mówi Gabriela Obłońska.
Jedno z tańszych i bardzo popularnych krzeseł w krakowskim sklepie to Panton Chair. Przypominający falę z plastiku przedmiot zaprojektowany przez Vernera Pantona kosztuje około 200 euro. Górną granicę cenową w sklepie ciężko wyznaczyć, ale innym popularnym modelem, bliskim górnym limitom, jest fotel Barcelona za 8 tys. euro, który w 1929 r. zaprojektował Ludwig Mies Van Der Rohe.
Okazuje się, że Polacy zaczynają inwestować w meble nie tylko ze względu na ich walor użytkowy. Zdaniem projektanta mody i wnętrz Macieja Zienia trend będzie coraz silniejszy. – W Polsce widać to nawet wyraźniej niż na zachodzie Europy, bo tam częściej wynajmuje się mieszkania. Ludzie nie są do nich tak przywiązani. A my jednak kupujemy, chcemy więc, żeby były piękne. I nie boimy się szukać oryginalnych produktów, wykraczających poza utarte schematy – powiedział w rozmowie z iWoman.pl projektant.
Ideą wiodącą concept store mogą być nawet, jak w przypadku warszawskiego Horn and More, zmysły. - Nasze korzenie to moda. Moda bazuje na reklamie, a reklama to uwodzenie. Stąd pomysł na zmysłowość i uwodzicielstwo. Ubrania czy dodatki wybieramy tak, żeby ich zakup gwarantował, że klient poczuje się atrakcyjnie - mówi współwłaściciel Horn and More Adam Gutowski. I dodaje: Prezentowane przez nas marki mają za sobą jakąś historię, chętnie o tym opowiadamy, chcemy żeby klient był świadomy rzeczy, która kupuje.
16.08.11, 09:20:35
16.08.11, 09:24:42
16.08.11, 16:34:08