[fot: Oksanaguseva/Dreamstime]
Kultowa zabawka dziewczynek z całego świata to młoda, chuda kobieta z nieproporcjonalnie długimi nogami i szczupłą talią. Czyżby miało się to zmienić? Mattel odświeża lalki size plus.
Legendarną lalkę z domu Mattel widzieliśmy już w przeróżnych odsłonach: jako Annę Dello Russo, Madonnę, Marylin Monroe, wytatuowaną dziewczynę z różowymi włosami i Monę Lisę. Wszystkie wcielenia łączyło jedno: bardzo wąskie biodra i poważna niedowaga. Tymczasem powstało też kilka modeli, które można określić mianem plus size.
W gronie Barbie o niewyidealizowanych sylwetkach znajdziemy kopię Effie z filmu Dreamgirls i Rosie O'Donnell, której plastykowe wcielenia źle się sprzedawały - teraz Mattel chce je odkurzyć, poddając zabiegom marketingowym obliczonym na nową klientelę. Nie należy zapominać o słynnej The Emme Doll ubranej z szykiem i klasą, której pierwowzorem była Emme Aronson, supermodelka nosząca rozmiar XL.
Jest jeszcze kuriozalna seria Barbie o polskiej nazwie Ciotka Kena. - Prawdopodobnie w Polsce Ken ma ciotkę z długimi blond włosami, która nosi białe, koronkowe body na ramiączkach, opinające krągłe kształty - komentuje Ellie Krupnick z The Huffington Post, dodając, że w Stanach Zjednoczonych, gdzie aż 17 proc. dzieci i młodzieży cierpi na otyłość, lalki plus-size to niekoniecznie dobry pomysł.