Uroda Pielęgnacja Ile jest chemii w kosmetykach?

Ile jest chemii w kosmetykach?

Ile jest chemii w kosmetykach? [fot: foxandfeathers/CC/Flickr]

Czy należy bać się konserwantów? Jak czytać opis składu produktów i czy kremy przeciwzmarszczkowe faktycznie odmładzają?

Na te, i inne pytania odpowiada w rozmowie z iWoman.pl doktor Grzegorz Rusek z Zakładu Chemii Organicznej Wydziału Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego.

iWoman.pl: Czy kosmetyki mogą szkodzić zdrowiu?

Dr Grzegorz Rusek: Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musielibyśmy najpierw zdefiniować, czym jest kosmetyk. Potem dopiero można zastanawiać się, czy szkodzi, czy nie.

Wobec tego, ile jest prawdy w powiedzeniu „częste mycie skraca życie"?

Jest jak najbardziej prawdziwe, choć wszystko zależy oczywiście od tego, czym się myjemy. Jeśli myjemy się mydłem, które ma odczyn zasadowy, to pozbywamy się naturalnej bariery ochronnej na skórze, która ma odczyn kwaśny. Większość bakterii ginie właśnie w kwaśnym środowisku. Myjąc się mydłem, pozwalamy więc, by bakterie kolonizowały naszą skórę i nam szkodziły.

To dlaczego nie ma mydeł kwaśnych?

Taka już jest technologia produkcji. Mydło to sól mocnej zasady i słabego kwasu i z definicji będzie zasadowe.

A co z żelami, balsamami do mycia ciała itp.?

To jest pytanie, na ile detergenty szkodzą. Detergent zawsze ma koniec lipofilowy i hydrofilowy. Koniec hydrofilowy odpowiada za to, że detergent myje i, że brud rozpuszcza się w wodzie. Koniec lipofilowy wnika w skórę. Jeśli używamy detergentów opartych na naturalnych kwasach, kwasach tłuszczowych, to one są dla nas nieszkodliwe. Ale jeśli kupujemy detergenty czysto syntetyczne, to tak, jakbyśmy smarowali się ropą naftową. Może to nie być obojętne dla zdrowia.

To może postawić na coraz popularniejsze u nas kosmetyki ekologiczne, organiczne?

Kosmetyki ekologiczne to chwilowa moda i zwykły chwyt marketingowy. Niedawno modna była tzw. zdrowa żywność. I uważano, że zdrowa żywność to taka, wyprodukowana bez dodatku nawozów syntetycznych. Tymczasem nie istnieje coś takiego, jak uprawa naturalna, to bzdura.

Na przykład taka marchewka. Nim przyswoi naturalny obornik, bakterie muszą go rozłożyć do prostych jonów nieorganicznych. Proces ten można pominąć, sypiąc nawóz syntetyczny.

Czy przewaga produktów organicznych nie polega na tym, że są pozbawione konserwantów, środków mających przedłużyć ich termin ważności?

Roślina, żeby przeżyć, musi wyprodukować wiele różnych substancji... Ujmę to w ten sposób. Są ludzie, którzy uważają, że żyjemy dlatego, że oddychamy. Ale coraz więcej osób twierdzi, że umieramy, ponieważ oddychamy. Nie umieramy z powodu zanieczyszczenia środowiska. Umieramy, bo do oddychania używamy tlenu, a nie ma nic bardziej agresywnego, niż tlen. Czyli najgorsze jest świeże powietrze.

Co Pan rozumie przez stwierdzenie, że tlen jest agresywny?

Tlen to niezwykle reaktywny związek. Jak długo w naszym organizmie istnieją mechanizmy potrafiące unieszkodliwić destrukcyjne działanie tlenu, tak długo wyglądamy pięknie i młodo. Kiedy zawodzą, zaczynamy się starzeć i chorować.

To dlaczego kosmetyki redukujące zmarszczki mają dotleniać nasze komórki?

Takie stwierdzenie to wykorzystanie starego porzekadła, że świeże powietrze jest zdrowe. Nikt się jednak nie zastanawia nad tym, czym, z punktu widzenia chemicznego, jest tlen. A tlen jest bardzo agresywną substancją.

Oczywiście, kremy dotleniające redukują zmarszczki, bo tlen wbudowuje się w tkankę łączną skóry, wiąże i usztywnia. Ale wygładzona w ten sposób skóra nie będzie młoda. Będzie twarda, sztywna i napięta.

Nie da się jednak ukryć, że osiągamy zamierzony efekt wizualny.

Efekt wizualny, a efekt rzeczywisty, to dwie różne rzeczy.

Co tak naprawdę nazywamy starzeniem się skóry? Jeśli fakt, że robi się ona sztywna i ZOBACZ TAKŻE


Kremy nie likwidują zmarszczek?
napięta, bo wbudowany w jej strukturę tlen zablokował naturalną ruchliwość włókien kolagenowych, to należy zastanowić się nad sensem używania kosmetyków dotleniających.

Tak długo, jak długo nasz organizm potrafi zwalczyć tworzące się wolne rodniki, które generuje tlen, jesteśmy zdrowi, piękni i młodzi. Kiedy ten system zawodzi, zaczynamy się starzeć. I tego nie zmienimy.

Co wobec tego możemy zrobić?

Skuteczność działania kosmetyków zależy od zdrowego rozsądku używającego i jego podejścia do higieny.

Spotkałem się z osobami, które, idąc poprawić makijaż, lubią doklepać sobie trochę kremu. Nie zwracają uwagi na to, że doklepywanie kremu w ciągu dnia ma sens tylko wtedy, gdy umyjemy dokładnie dłonie i starannie zmyjemy makijaż. Dlaczego? Bo większość dzisiejszych kremów jest skonstruowana tak, żeby przenosiła składniki aktywne w głąb skóry. Ale tylko składniki aktywne, a nie wszystko to, co jest na skórze. Jeśli nie zmyjemy dokładnie resztek make-upu, toniku, a nawet mleczka do demakijażu, zostaną one wtransportowane razem z kremem do wnętrza skóry i rano obudzimy się opuchnięci. Nie powinniśmy także rozprowadzać kosmetyków palcami, chyba, że myjemy je dokładnie, jak chirurg przed operacją. Inaczej narażamy się na uczulenia.

Ale chyba nie da się uzyskać 100 procentowej sterylności.

Więc trzeba się zastanowić, czy skórka jest warta wyprawki.

Ostatnio w Wielkiej Brytanii głośna była sprawa dziewczyny poparzonej farbą do włosów. Czy to możliwe?

Wszystko zależy od składu farby. Tego typu produkty zazwyczaj zawierają składnik czynny i bierny. Każdy oddzielnie nie barwi, ale zmieszane ze sobą tworzą kolor i razem wnikają we włosy.

By barwa była trwała, musi wniknąć w głąb włosów. Włos ma strukturę jak dachówka, jest złożony z zachodzących na siebie łusek. Jeśli chcemy dobrze nałożyć farbę, te łuski powinny się rozchylić, za co odpowiada jeden ze składników. Powinien on wniknąć w strukturę włosa, zareagować z drugim czynnikiem, a potem spowodować, by dachówki się przymknęły.

ZOBACZ TAKŻE

Jak rozpoznać kosmetyki naturalne?
Jeśli przedobrzymy z którymkolwiek ze składników, np. tym rozchylającym, to będzie on działał nie tylko na włosy, ale i na skórę, bo komórki skóry głowy i włosów są do siebie podobne. Pytanie brzmi, czy skóra wytrzyma wprowadzenie barwnika, a potem raptowne zamykanie łusek. Może się okazać, że nie. Dlatego na większości kosmetyków napisane jest, żeby przed użyciem wypróbować je na niewielkim fragmencie skóry.

A jak możemy wypróbować, najlepiej przed kupnem, takie kosmetyki jak perfumy?

Mało kto umie dziś kupować perfumy. Przeważnie wybieramy je w pośpiechu, oceniając zapach na podstawie spryskanej przez sprzedawcę nakrętki. Tymczasem w perfumach są tzw. nuty: górna, średnia i dolna. Górna, którą czujemy natychmiast po spryskaniu, ulatnia się błyskawicznie. Nuta średnia utrzymuje się przez prawie cały dzień, a dolna to ta ujawniająca się na samym końcu i odpowiadająca za to, byśmy pachnieli wracając do domu po przetańczonej nocy. Nie wyczujemy ich, wsadzając nos w kawałek plastiku.

Typ perfum zależy od typu urody. Ponadto zupełnie inaczej odbieramy zapach w zależności od pory dnia i od naszego samopoczucia. Jeśli chcemy kupić trafione perfumy, powinnyśmy być w odpowiednim nastroju - rozluźnieni i wypoczęci, powinniśmy mieć także przygotowane miejsce, w którym będziemy je wypróbowywać. Nanosimy odrobinę zapachu, najlepiej na ciepły, dobrze ukrwiony fragment ciała, np. na nadgarstek lub zgięcie łokciowe. Powinniśmy odczekać 10, 15 minut, potem sprawdzić zapach, a następnie pójść na kawę, znów odczekać i zobaczyć, jak się czujemy.

Perfumy zawierają rozpuszczalniki, które będą wraz z zapachem wnikać w naszą skórę. Może się więc okazać, że zapach, owszem, nam się podoba, ale po jego nałożeniu bardzo źle się czujemy. Warto to sprawdzić, nim zdecydujemy się na kupno.

A czy perfumy, lub inne kosmetyki, mogą wejść ze sobą w reakcję?

Może tak się zdarzyć. Ale kosmetyki zawierają tylko niewielkie ilości związków, które mogłyby ze sobą reagować, w dodatku dostępne na rynku specyfiki zostały już kiedyś przebadane. Trzeba by mieć wyjątkowego pecha, żeby użyć czegoś, co ze sobą przereaguje.

Powszechnie wiadomo, że połączenie kwasów z zasadami wywołuje reakcję. Ponadto kremy zawierają substancje typu ochronnego, które mają zadbać o to, by kosmetyk nie jełczał. Może się jednak zdarzyć, że zapobiegające zepsuciu dodatki wejdą w reakcję z tlenem. Efekt ich spotkania będzie gorszy, niż rezultat zjełczenia produktu.

A kiedy substancje ochronne wyczerpią się, krem zacznie raptownie się starzeć.

Czyli nie używamy kosmetyków po upływie terminu ważności.

Nie należy używać kosmetyków po terminie ważności, nawet, jeśli minął tylko tydzień albo kilka dni od daty na opakowaniu. Tym bardziej, jeśli do produkcji danego kremu ZOBACZ TAKŻE

Kosmetyki zupełnie wolne od toksyn? To możliwe!
została użyta substancja, która ma tendencję do rozpadania, utleniania się. Kosmetyki należy trzymać z dala od źródła światła, bo ono przyspiesza ten proces. Najlepiej w lodówce.

A co z długotrwałym używaniem jednych i tych samych kosmetyków? Czy odkładanie się w organizmie zawartych w nich składników może być niebezpieczne dla zdrowia?

Teraz już nie ma w kosmetykach substancji, które byłyby niebezpieczne dla zdrowia. Zakładam, że produkt jest sprawdzony i ma certyfikat wiarygodnej firmy.

Śmiał się Pan z produktów ekologicznych i organicznych, a przecież i one posiadają specjalne certyfikaty, które nie tak łatwo zdobyć.

Ależ wszystkie produkty są organiczne!

Co mają na myśli producenci kosmetyków, kiedy określają je np. mianem mineralnych? Minęły już przecież czasy, gdy panie jako pudru używały zmielonej glinki kaolinowej. A jeśli mowa o mineralnych barwnikach, to rodzi się pytanie, jakich. Chyba nie wracamy do czasów, kiedy jako czerwieni używało się cynobru, czyli siarczku rtęci?

Producenci bardzo często stosują proste wybiegi. Na przykład w składzie pasty do zębów możemy znaleźć dwuamid kwasu węglowego. A co to jest? Mocznik. Dwuamid kwasu węglowego, czyli mocznik, jest też w składzie większości kremów. Ale nazwa mocznik u większości z nas budzi negatywne skojarzenia.

Mocznik owszem, występuje w moczu, bo to produkt rozkładu białka w naszym organizmie. Stosuje się go jednak w kosmetyce, bo nadaje kremom gładkość, znakomicie wchłania się przez skórę i doskonale przenosi wodę. Mocznik jest też świetnym rozpuszczalnikiem, roztwór wodny mocznika rozpuszcza wiele substancji i dlatego dobrze sprawdza się on jako składnik pasty do zębów.

Ludzi wykształconych nazwa mocznik nie odstrasza, a dla zwykłego zjadacza chleba pisze się dwuamid kwasu węglowego. Brzmi mądrze i nie przywodzi na myśl negatywnych skojarzeń.

A co oznaczają inne skróty, które możemy znaleźć w opisie składu kosmetyków?

Na pewno nie są to żadne substancje szkodliwe, bo takie oznacza się symbolem R i symbolem S. Symbole R wzięły nazwę od ryzyka, jakie stwarzają, a symbole S mówią o środkach ostrożności, jakie należy przedsięwziąć, by składniki nie szkodziły. Ich w składzie kosmetyków nie ma.

Jest natomiast symbol E, który oznacza wszystkie substancje dodane, normalnie w danym preparacie nie występujące. I tak np. symbol E 102 to tartrazyna - cytrynowożółty barwnik syntetyczny, E 220 - dwutlenek siarki, który służy jako konserwant, a E 300 to po prostu witamina C. Kiedyś pisało się witamina C, potem kwas askorbinowy, teraz, gdy w Unii Europejskiej jest wiele języków i różnych alfabetów, wszyscy posługujemy się międzynarodowym symbolem E 300.

A od czego pochodzi skrót Cl 74260?

Oznacza rodzaj użytego barwnika, kolor.

Powiedział Pan, że obecnie nie używa się do produkcji kosmetyków szkodliwych substancji. Ostatnio głośno jest jednak o negatywnym wpływie ftalanów na zdrowie. Podobno odpowiadają za metro-seksualność współczesnych mężczyzn.

Jak na razie nie udowodniono naukowo, że ftalany mają negatywny wpływ na nasze zdrowie. O prawdziwych skutkach ich stosowania przekonamy się dopiero za kilka lat. Ftalany są popularnymi plastyfikatorami - używa się ich do nadawania elastyczności i trwałości tworzywom. Znajdziemy je nie tylko w kosmetykach, ale także w żywności. Ponieważ ftalany są nieprzyswajalne, często wracają w stanie niezmienionym do środowiska i możemy je znaleźć choćby w mleku krowy, bo mają tendencję do rozpuszczania się w tłuszczach. A że oskarża się je o takie rzeczy - to zwykła chemiofobia.

Czyli wniosek jest taki, że kosmetyki nie mogą szkodzić zdrowiu, o ile nie będziemy ich niewłaściwie używać?

To wynika z definicji kosmetyku. Chyba, że mówimy o kosmetykach specjalnego przeznaczenia, ale wtedy nazwałbym je lekami. Np. kosmetyki korygujące, dla osób ze schorzeniami, powinno się nazywać lekami. Tymczasem u nas nastąpiło pomieszanie leków z kosmetykami, są para-leki i para-kosmetyki. Kiedy kosmetyk zaczyna działać korygująco, to już nie jest kosmetykiem.

Ale przecież kremy przeciwzmarszczkowe korygują zmarszczki. To są lekiem, czy kosmetykiem?

Według mnie to zależy, jak głęboko działają i na jakiej zasadzie. Jeśli krem wnika w skórę, modyfikuje warstwę podskórną, to jest już lekiem, nie kosmetykiem. Zadaniem kosmetyku jest zamaskowanie zmarszczek.

ZOBACZ TAKŻE


Rusin: Nie będę Ireną Eris
A jak odniesie się Pan do teorii, że środki chemiczne używane do produkcji czy konserwacji kosmetyków mogą szkodzić?

Wszystko zależy od rzetelności producenta. Zarówno tego od produkcji surowców do produkcji kosmetyków, jak i producenta kosmetyków. Jeżeli są rzetelni, jeśli rzetelnie zostały przeprowadzone badania dopuszczające kosmetyk do użycia, to jest on bezpieczny.

Jak konsument może to sprawdzić?

W zasadzie nie może.

Może wziąć opakowanie do ręki, ale wtedy musi wiedzieć, jak ono powinno wyglądać. Jeżeli producent dba o dobre imię i kosmetyk jest odpowiedniej jakości, to jego opakowanie będzie specjalnie oznakowane i zabezpieczone. Najprostsze, a zarazem najłatwiejsze do podrobienia zabezpieczenie to takie, na którym widać próby otwarcia.

Zdarza się też, przeważnie w przypadku leków, albo wysokiej jakości kremów, że na opakowaniu umieszczono specjalne znaki - hologramy lub nadruki. Konsument, jeśli decyduje się na zakup danego produktu, powinien wiedzieć, jak taki hologram ma wyglądać. Ale z drugiej strony, jeśli producent nie zadba o to, by jego znak był powszechnie rozpoznawalny, to na nic się on nie zda.

Czyli wchodzę do sklepu, biorę kosmetyk do ręki i...

Pierwsze, co robię to patrzę, jakiej firmy jest kosmetyk i czy jest odpowiednio do tej firmy oznaczony. Jaka jest jego data ważności. Jeżeli jakiś kosmetyk, taki jak krem, ma dziesięcioletnią datę ważności, to jest mocno podejrzany.

Jaka jest więc prawidłowa data ważności kosmetyku? Kilka miesięcy?

Kilka miesięcy do roku góra. Większość kosmetyków wyprodukowanych na aktywnych związkach nie będzie miała długiej daty ważności, bo one się rozkładają. Moglibyśmy przedłużyć datę ważności, gdybyśmy krem trzymali w lodówce, w ciemności.

Czyli w kosmetykach nie ma prawa być szkodliwych substancji? A nawet, jeśli się znajdą, nie należy liczyć, że zostaną wykazane w składzie produktu?

To bardzo mało prawdopodobne, żeby były wykazane. Producentom nie wolno używać substancji niebezpiecznych. Jeśli coś zostało zakwalifikowane jako substancja szkodliwa czy niebezpieczna dla zdrowia, nie może się trafić w produktach ogólnodostępnych, które każdy może wziąć z półki. To nie do pomyślenia.

Podobno coraz więcej młodych kobiet używa kremów przeciwzmarszczkowych przeznaczonych dla pań po 40, myśląc, że to pomoże im zatrzymać proces starzenia się skóry. Mogą sobie w ten sposób zaszkodzić?

Stopień szkodliwości tego typu praktyk zależy od tego, jaka jest zasada działania użytego kremu. Jeśli działa on na zasadzie blokowania kurczliwości włókien, to młoda skóra przedwcześnie się zestarzeje, stanie się taka sztywno - wygładzona.

Generalnie kremy przeciwzmarszczkowe mogą działać na dwojakiej zasadzie. Albo rozpuszczają niektóre włókna kolagenowe, albo, co wydaje się prostszym rozwiązaniem, zachodzi proces podobny do garbowania skóry. Skóra garbowana też się nie zestarzeje. Nie radzę jednak młodym osobom garbować sobie skóry.

Anna Anagnostopulu

2010-02-03 08:20

Tagi:

kosmetyki

,

chemia

,

uroda

,

twarz

,

make-up

,

ciało

,

pielęgnacja

Komentarze

  • asiabiel1

    21.04.10, 14:33:25

    asiabiel1 napisał(a):
    w kosmetykach chemii jest naprawdę sporo więc wszystkiego należy używać z umiarem
  • esotiq

    24.04.10, 16:12:49

    esotiq napisał(a):
    Ja staram się stosować kosmetyki naturalne, ale nikt chyba nie może mieć pewności, ile naturalności a ile chemii jest w tych kosmetykach
  • 25.04.10, 12:53:03

    ~Konto usunięte napisał(a):
    swiruska napisał(a):
    i wlasnie najlepiej używać kosmetyki dla dzieci! np. oliwki, szampony, ponieważ są lepsze, bardziej zdrowe i wiele fryzjerów je poleca ;]

    Zgadzam się z Tobą w 100%.Teraz wszędzie można natknąć się na chemię nawet w tych niby naturalnych kosmetykach.
  • 27.04.10, 16:03:03

    ~Konto usunięte napisał(a):
    uuuuuuu na pewno duzo niby produkują teraz te kosmetyki w 100 procnetach naturalnie itp. ale moim zdaniem to i tak w jakims stopniu jest tam troche ściemy
  • huanita

    25.05.10, 18:04:02

    huanita napisał(a):
    Domyslam się,że sporo i dlatego uzywam tylko kosmetyków z renomowanych firm
  • Ryksa

    4.06.10, 21:04:02

    Ryksa napisał(a):
    kasia_brzeg napisał(a):
    Kosmetyki z reguły składają się z samej chemii, niewielka w nich ilość czegoś naturalnego


    pewnie że tak... a tzw kosmetyki ekologiczne są potwornie drogie...
  • akjam89

    5.08.10, 14:26:19

    akjam89 napisał(a):
    no niestety zwykle kosmetyki to sama chemia. Ja używam tych z Nantes - z tego co wiem, oparte są na naturalnych składnikach: ekstrakcie z zielonej herbaty i jeżówki. I działają, jestem z nich bardzo zadowolona:)
  • balbinka89

    6.08.10, 16:34:13

    balbinka89 napisał(a):
    Dokładnie tak- takie czasy. Prawda jest taka,ze chemia jest wszędzie nawet w jedzeniu. Warto jednak jaka najczęściej sięgać po kosmetyki naturalne. Przede wszystkim wyróżniają się delikatnym i subtelnym zapachem . Nie wyobrażam sobie jednak całkowitego zrezygnowania ze stosowania kosmetyków , nawet tych szkodliwych( ile chemii musi być w perfumach)
  • barmanka17

    21.02.11, 23:35:14

    barmanka17 napisał(a):
    Z pewnością jest jej bardzo dużo. Ale przecież chemia jest teraz we wszystkim, także w jedzeniu, więc czemu miałabym przestać z korzystania z kosmetyków produkowanych na szeroką skalę? To chyba byłaby jakaś psychoza, żeby tak postąpić.
  • 4.03.11, 19:34:10

    ~Gość napisał(a):
    W tym sklepie nie ma chemii w kosmetykach
    www.drogerianaturalna.pl