[fot: PresleyJesus/CC/Flickr]
Zbliżający się ślub lub bon upominkowy - to najczęściej motywuje panów do udania się do salonu piękności. Jak już się zdecydują, zaczynają od pytania o ból. Czasem uciekają.
Skóra mężczyzny jest zbudowana dokładnie tak samo, jak skóra kobiety. Ma jednak więcej gruczołów łojowych, przez co bardziej się tłuści, i jest grubsza.
Z tego powodu panowie są bardziej odporni na działanie czynników zewnętrznych i środowiska, ale negatywny wpływ papierosów, alkoholu czy niezdrowej diety widać na ich twarzach bardzo szybko.
Mimo częstych problemów z cerą Polacy ciągle jeszcze odwiedzają kosmetyczki głównie pod przymusem.
Pierwsza wizyta zawsze z kobietą
- Mało który pan przychodzi do kosmetyczki z własnej woli. Pierwszą wizytę zazwyczaj inicjuje partnerka, która chce, żeby jej mąż czy chłopak wyglądał dobrze przed weselem albo inną rodzinną imprezą - mówi w rozmowie z iWoman.pl pani Katarzyna z warszawskiego gabinetu 15-115.
Sami z siebie przychodzą mężczyźni, którzy mają poważne problemy z cerą, a pracują na eksponowanych stanowiskach. Impulsem do odwiedzenia kosmetyczki są także kupony upominkowe na darmowe zabiegi, jakie znajdują np. pod choinką. - Regularnie ZOBACZ TAKŻE

Ile jest chemii w kosmetykach? wraca około 40 procent klientów - ocenia pani Katarzyna. Najczęściej pytają o solarium, pedicure, manicure i depilację, coraz większą popularnością cieszą się także zabiegi pielęgnacyjne na twarz i ciało.
- Panowie najczęściej depilują plecy i klatkę piersiową - mówi pani Wiola z centrum urody Wiola Beauty. - Na manicure przychodzą przed ślubem, zazwyczaj swoim własnym - śmieje się kosmetyczka. - Często proszą o zabiegi na twarz, ale nie mają sprecyzowanych oczekiwań i zdają się na mój wybór. Zależnie od rodzaju i stanu cery proponuję mikrodermabrazję, peeling kawitacyjny, czy inny sposób oczyszczania skóry - wyjaśnia.
Specjalne sale dla nieśmiałych
Pierwsza wizyta u kosmetyczki jest dla większości mężczyzn bardzo krępująca. - Panowie, by czuć się swobodnie, muszą mieć własny pokój, najlepiej zamknięty na klucz - mówi w rozmowie z iWoman.pl pani Marzena z salonu Perfect Glamour we Wrocławiu. Nie do pomyślenia jest dla nich sytuacja, kiedy w jednym gabinecie stoją dwa stoły zabiegowe. Jednak miła, kobieca obsługa, potrafi zdziałać cuda.
- Zdarza się, że klienci próbują podrywać personel - śmieje się założycielka Perfect ZOBACZ TAKŻE

Kremy nie likwidują zmarszczek? Glamour. - Nie są jednak nachalni i zazwyczaj poprzestają na komplementach - zastrzega.
Dla panów o szczególnie delikatnym ego niektóre salony przygotowały specjalne sale zabiegowe. Wizyty odbywają się w pomieszczeniach o bardziej surowym, "męskim" wystroju, a kosmetyczki używają preparatów z przeznaczonej dla panów, korzennej linii zapachowej. Rezygnują także z pewnych elementów tradycyjnych zabiegów.
- Podczas manicure'u nie malujemy mężczyznom paznokci i praktycznie żaden klient nie decyduje się nawet na nałożenie odżywki - mówi pani Katarzyna.
Ucieczki z fotela jeszcze się zdarzają
Mężczyźni nie przepadają także za bolesnymi zabiegami i są w stanie znieść dla urody dużo mniej, niż kobiety. Okazuje się bowiem, że stereotyp faceta krzyczącego podczas depilacji pleców nie odbiega tak bardzo od prawdy.
- Zdarzali mi się klienci, którzy przychodzili na regulację brwi i po wyrwaniu dwóch, trzech włosków, rezygnowali i uciekali z fotela - opowiada pani Wiola.Innego zdania jest pani Marzena, która chwali wytrwałość swoich klientów. - Niektórzy pytają przed zabiegiem, czy będzie bolesny - mówi. - Jednak wszyscy zaciskają zęby i znoszą kuracje z godnością.
Obie panie są zgodne co do jednego: do pierwszej wizyty mężczyzna potrzebuje impulsu. Nastolatków z problemami z cerą przyprowadzają matki, studentów - dziewczyny. Dopiero widząc pozytywne efekty zabiegów, panowie wracają już z własnej woli.
Do kosmetyczki jak do lekarza
Mężczyźni stanowią mniej niż 3 procent wszystkich klientów pani Marzeny i około 10 procent gości salonu pani Wioli. Kosmetyczka uważa jednak, że będzie ich coraz więcej. Polacy zaczynają przywiązywać wagę do urody i przestają bać się łatki metroseksualisty. Dużą rolę w procesie kosmetycznej emancypacji mężczyzn odgrywają lifestyle'owe czasopisma, twierdzi pani Katarzyna.
- Skończyły się już czasy, kiedy wizyta u kosmetyczki była powodem do wstydu, a panowie wymykali się dyskretnie tylnymi drzwiami - mówi. Ale fakt, że rośnie liczba klientów salonów urody nie oznacza jeszcze, że panowie czerpią z takich wizyt przyjemność.
- Mężczyźni są bardziej zdyscyplinowani od kobiet i stosują się ściśle do zaleceń kosmetyczki - mówi pani Marzena. - Są tak zdeterminowani, że kiedy już zdecydują się przyjść, nie pytają nawet o cenę zabiegu. Traktują go po prostu tak, jak wizytę u lekarza.
27.08.10, 12:35:29
27.08.10, 14:33:23
28.08.10, 06:28:47
28.08.10, 07:11:33
28.08.10, 08:30:43
Urody i inteligencji nikt nie oszuka robiąc sobie tatuaż, kupując lepszy ciuch czy samochód droższy albo perfumując się! Głupi czyścioszek ogolony i tak będzie gorszy od jaskiniowca z odwal się na byle jak fryzurą i nieogoleniem oraz bebzunem pijackim i tresowanym na melanżach nocnych! Kobieta wybierze zawsze najmądrzejszego!
30.08.10, 01:59:49
30.08.10, 21:06:31
31.08.10, 15:52:53
31.08.10, 16:01:17
1.09.10, 12:45:26