[fot: Leonid Anisimov/Dreamstime]
Wstrzykiwanie botoksu, kwasu hialuronowego i dysportu pozostaje w modzie podobnie jak odsysanie tłuszczu. Zupełną nowością jest krwawy zabieg przeciwzmarszczkowy. Co ciekawe, na silikonowe piersi panie decydują się coraz rzadziej.
W opublikowanym właśnie rankingu krajów, w których dokonuje się największej liczby zabiegów zmieniających wygląd, nie znajdziemy Polski, a to z uwagi na małą liczbę lekarzy specjalizujących się w chirurgii plastycznej.
- Rynek tych usług w Polsce jednak nie jest mały. Jeśli chodzi o operacje plastyczne w ciągu ostatnich dwóch lat wzrósł o około 100 proc., natomiast w przypadku nieinwazyjnych zabiegów - nawet o 700 - mówi w rozmowie z iWoman.pl specjalista chirurgii plastycznej, dr nauk medycznych Lubomir Lembas.
Z raportu wynika, że częściej od skomplikowanych operacji plastycznych wykonywane są zabiegi, które zmieniają wygląd szybko i często, po których wykonaniu niemal natychmiast można wrócić do codziennych obowiązków. Ten światowy trend odpowiada również temu, co dzieje się na polskim rynku chirurgicznego upiększania.
Okazuje się, że wybieramy szybkie zabiegi wykonywane bez znieczulenia ogólnego, mimo że są one relatywnie droższe i z reguły ich efekty mają przejściowy charakter. To, że nie pozostawiają one blizn i nie powodują wyłączenia z codziennych obowiązków przedkładamy nad wysoką cenę i mniejszą efektywność.
Na takie zabiegi coraz częściej decydują się panowie. Jak zapewnia Jolanta Hoffman z NoaClinic, najczęściej są oni zainteresowani modelowaniem sylwetki i zastrzykami z botoksu. - Jest też wyraźna sezonowość w branży chirurgii plastycznej. Największe zainteresowanie odnotowujemy późną jesienią - tuż przed sylwestrem oraz wiosną - jeszcze przed sezonem "bikini" - mówi Hoffman.
Powiększenie punktu G i wampirzy lifting
- Najpopularniejsze wśród nieinwazyjnych zabiegów są te, które opóźniają efekty starzenia (anti-aging), jak zabieg wstrzykiwania pod skórę kwasu polimlekowego lub te, które modelują sylwetkę, jak np. sculptra - mówi Jolanta Hoffman, właścicielka NoaClinic we Wrocławiu.
Ale w ofercie wielu klinik chirurgii estetycznej znajdziemy też takie zabiegi, jak choćby powiększenia punktu G, który ma poprawić jakość życia seksualnego na 2 lata. Zastrzyki wykonuje się w znieczuleniu miejscowym i całość trwa ok. 20 minut. Już w 4 godziny po zabiegu kobieta może prowadzić normalną aktywność seksualną.
- Popularny jest też zabieg zmniejszania pochwy, odmładzania kobiecych narządów płciowych oraz korekcji defektów poporodowych - mówi w rozmowie z iWoman.pl dr Adam Gutowski, właściciel AGKlinik.
Z kolei zabieg przywracania jędrności i wypełniania zmarszczek twarzy przy użyciu krwi pacjenta został w niezwykle skuteczny sposób rozreklamowany w amerykańskich mediach jako vampire facelift. W rzeczywistości daleko mu jeszcze do zdobycia takiej popularności, jaką cieszy się botoks, kwas hialuronowy czy dysport.
- Wampirzy facelifting wykonuje się pobierając krew pacjenta i opracowując z niej zawiesinę płytek krwi, która wstrzykiwana tuż pod skórę powoduje proliferację, czyli namnażanie komórek i przyspieszoną produkcję kolagenu - mówi dr Lembas z kliniki chirurgii plastycznej dra Sankowskiego.
Podobnie wykonuje się zabieg z użyciem komórek tłuszczowych pacjenta. Można je nawet łączyć. Wstrzyknięcie krwi i tkanki tłuszczowej jednocześnie spowoduje szybsze wygojenie wygładzanego miejsca.
Zabiegi "cud" to cud marketingu
Moda na niektóre niechirurgiczne zabiegi została wykreowana przez producentów sprzętu, którzy w tej branży najlepiej zarabiają. Wciąż pojawiają się nowe, o egzotycznie brzmiących nazwach i z gwarancją długotrwałych efektów.
- Urządzenia do mezoterapii i laseroterapii bardzo dużo kosztują, ale jak lekarz nie ma innego sposobu, żeby siebie wypromować, musi chwytać się takich modnych "usług", nad których rozreklamowaniem czuwają producenci sprzętu - mówi Lubomir Lembas.
Dlatego zawsze najważniejszym powodem podjęcia decyzji o zabiegu chirurgicznym powinno być rzeczywiste zapotrzebowanie, a nie sezonowa moda - być może sterowana przez potężne koncerny. Jak zapewnia sam dr Lubomir Lembas, nie powinno się też słuchać rad lekarza.
- Chirurg nie jest handlowcem, nie powinien doradzać, a jedynie rzetelnie informować i dopiero wtedy dostosować oczekiwania pacjenta do swoich możliwości - mówi i dodaje - Chirurgia plastyczna jest dość lukratywną branżą, do której mają dostęp nie tylko lekarze wyspecjalizowani w tego rodzaju zabiegach, ale wszyscy, którzy mają uprawnienia choćby do wykonywania zastrzyków. Dlatego tak ważne jest, by w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek.
| Międzynarodowe Towarzystwo Chirurgii Plastycznej i Estetycznej (ISAPS) zbadało liczbę zabiegów chirurgii plastycznej w 25 krajach, które są liderami w tej branży - stanowiących 75 proc. wszystkich takich zabiegów przeprowadzonych w 2009 roku. Wciąż Stany Zjednoczone są liderem w rankingu państw, tuż za nimi plasują się: Chiny, Brazylia, Indie i Meksyk. Ze światowych statystyk wynika, że powiększenie piersi już nie jest najpopularniejszą operacją plastyczną. Jej miejsce zajęła liposukcja, która stanowi 19 proc. wszystkich zabiegów chirurgicznych - w porównaniu do 17-procentowej popularności silikonowych implantów. Dalej plasują się: korekta powiek (14 proc.), plastyka nosa - 9 proc. oraz plastyka powłok brzusznych - nieco ponad 7 procent. Do głównych pięciu zabiegów niechirurgicznych należy: - wstrzykiwanie toksyn i neuromodulatorów (Botox, Dysport) (33 proc.) - wstrzykiwanie kwasu hialuronowego (20 proc.) - depilacja laserowa (13 proc.) - wstrzykiwanie autologicznej tkanki tłuszczowej (pobieranie tkanki tłuszczowej pacjenta z jednego miejsca i przeniesienie jej w inne położenie u tego samego pacjenta) (6 proc.), - laseroterapia (4 proc.). |
11.08.10, 17:12:34
12.08.10, 07:58:20