[fot: Andrey Kiselev/Dreamstime]
Mocznik w paście do zębów, albo pochodne ropy w żelach pod prysznic i szamponach, to codzienność. To na takie składniki w kosmetykach trzeba zwracać uwagę bardziej niż np. na śluz ślimaka, który działa przeciwtrądzikowo, albo wymiocin waleni. Bo te obrzydliwe, w odróżnieniu od tych ze skomplikowanymi nazwami, nie sprawią np. że mężczyznom zaczną rosnąć piersi.
Lista składników kosmetyków, od których może przewracać się w żołądku, jest imponująca. Serum ze śluzu ślimaka może być w kremach doskonałym środkiem przeciwtrądzikowym. Podobno bardzo dobrze wpływa też na połysk włosów. Łożysko pomaga stymulować wzrost i odbudowę komórek, redukuje zmarszczki i wpływa na poprawę kondycji włosów. Hitem chińskiej marki Sofface był podkład do twarzy zawierający owcze łożyska.
Słowik, krowa, waleń, wszystko się nada
Odchody słowika wykorzystywane są do drogiego zabiegu, opartego podobno na japońskiej tradycji, który nazywa się Geisha Facial. Tajemnicą jego powodzenia jest kwas moczowy, a cena takiej przyjemności to wg chemistscorner.com 180 dolarów (około 540 zł).
Na gruby portfel i desperację liczy też ekskluzywny londyński zakład kosmetyczny Hair's, który oferuje swoim klientom zabieg regeneracyjny na włosy z użyciem zwierzęcej spermy. Kuracja kosztuje nawet do 85 funtów (ponad 420 zł) i trwa około 45 minut.
Zwierzęcych hitów jest więcej. - Jakiś czas temu mieliśmy do czynienia z aferą z użyciem w kremie hiszpańskiej firmy końskich kopyt. Ale to tylko też raczej zjawisko medialne. Bo tak naprawdę potwierdzone naukowo działanie, spośród nowych, interesujących substancji wykorzystywanych w kosmetykach dają głównie komórki macierzyste, witamina U, czy olej rokitnikowy – mówił w rozmowie z iWoman.pl kosmetolog Jarosław Rodzeń.
Twórcy perfum wykorzystują też np. wymiociny wielorybów, zawierające substancję po angielsku zwaną Ambergris, która stosowana jest jako utrwalacz zapachu. Podobno ma słodki, lekko ziemisty zapach. A do tworzenia zapachu waniliowego świetne jest... krowie łajno - podaje chemistcorner.com.
Atak nie z tej strony
ZOBACZ TAKŻE

Test: Nawet drogie kremy nie usuną zmarszczek Tymczasem to wcale nie te, na pierwszy rzut oka najbardziej obrzydliwe składniki, powinny być dla nas ostrzeżeniem. Znacznie groźniejszy jest zwyczajny szampon, czy żel pod prysznic. A źle dobrane mydło sprawi, że nie tylko nie pozbędziemy się bakterii, ale pomożemy im w mnożeniu się. Dlatego, jak wyjaśnił w rozmowie z iWoman.pl dr Grzegorz Rusek, jak najbardziej prawdziwe jest powiedzenie że częste mycie skraca życie.
- Choć wszystko zależy oczywiście od tego, czym się myjemy. Jeśli myjemy się mydłem, które ma odczyn zasadowy, to pozbywamy się naturalnej bariery ochronnej na skórze, która ma odczyn kwaśny. Większość bakterii ginie właśnie w kwaśnym środowisku. Myjąc się mydłem, pozwalamy więc, by bakterie kolonizowały naszą skórę i nam szkodziły - tłumaczy ekspert.
Jeśli używamy detergentów opartych na naturalnych kwasach to one są dla nas nieszkodliwe. - Ale jeśli kupujemy detergenty czysto syntetyczne, to tak, jakbyśmy smarowali się ropą naftową. Może to nie być obojętne dla zdrowia - dodaje Grzegorz Rusek.
Tymczasem wiele kosmetyków bazuje na olejach pochodzących, jako produkt wtórny, z ropy naftowej. Oleje te są bardzo ciężkim dla skóry substancjami, niepotrzebnie ją obciążają - ostrzegają w portalu MenStrem.pl eksperci kliniki Handsome Men. Substancje te osadzając się na skórze, blokują procesy wymiany gazowej, które mają za zadanie nie tylko utrzymać skórę jędrną, ale również pozbyć się nadmiaru toksyn.