[fot: kzenon/iStockphoto]
- To więcej niż bieganie - przekonuje właściciel firmy Barefoot Running zajmującej się szkoleniem wszystkich, którzy chcą spróbować tej metody. I mimo, że nadal wzbudza kontrowersje, w Wielkiej Brytanii cieszy się coraz większym zainteresowaniem.
Jakie są zalety? Przede wszystkim większa kontrola ruchu, bo stopa naturalnie odbija się od podłoża miękką częścią, a nie piętą, co jest najczęstszym błędem biegaczy. Poza tym, jak informuje Kate Kelland na łamach serwisu agencji Reuters, nasi przodkowie biegali właśnie boso, więc to naturalny i najzdrowszy sposób poruszania się.
Teoria poddawana jest cały czas licznym doświadczeniom. W najnowszych badaniach naukowych opublikowanych w czasopiśmie Nature Daniel Lieberman, profesor biologii na Uniwersytecie Harvarda udowodnił, że nawet na twardych powierzchniach, biegacze biegający boso generują mniejsze wstrząsy i z mniejszą siłą uderzają o podłoże niż ci biegający w butach sportowych. Poza tym efektywniej wykorzystują mięśnie stóp i łydki oraz lepiej balansują ciałem w czasie biegania, by utrzymać równowagę. A dzięki temu zaangażowane jest więcej mięśni.
Zwolennikiem i entuzjastą techniki jest również Daniel Howell, profesor biologii Uniwersytetu Liberty w USA, który na własnym przykładzie testował bieganie boso w różnych warunkach pogodowych, przez sześć lat. Udowodnił, że można nauczyć się biegać w taki sposób, aby nie ranić stóp i bez względu na porę roku czuć się dobrze. Jednak jak podkreślają obaj naukowcy, żeby mieć pewność w stu procentach, co do zalet takiej formy biegania, potrzebne jest więcej badań.
ZOBACZ MATERIAŁ THE NEW YORK TIMES O BIEGANIU BOSO:
15.12.11, 22:51:06
20.05, 17:11:07
chyba musiałabyś go robić po każdym bieganiu... bez przesady, ciekawe gdzie można biegać boso... Chyba w żadnym mieście, poza tym, ta hipoteza służy promocji specjalnych butów do biegania
Przynajmniej nie trzeba kupować co pół roku nowych butów do biegania ;) Pieniądze na pedicure zostają : D