Porody rodzinne szkodzą?

Porody rodzinne szkodzą? [fot: nmaxfield/iStockphoto]

Porody rodzinne są dłuższe i bardziej bolesne niż te, w których nie uczestniczy ojciec dziecka. Co więcej, częściej kończą się cesarskim cięciem, grożą rozpadem związku, a nawet chorobą psychiczną, twierdzi Michael Odent, ginekolog-położnik z Londynu.

Kontrowersyjny lekarz uważa, że wydawanie dziecka na świat byłoby dużo prostsze, gdyby nie mieszali się do tego mężczyźni. Jego zdaniem idealny poród to taki, w którym nie uczestniczą żadni panowie, a za pomoc służy jedynie sprawna i cicha akuszerka.

Powołując się na swoje ponad 50-letnie doświadczenie, doktor Odent mówi, że takie rozwiązania przebiegają najszybciej i są dla kobiety najmniej stresujące.

Tymczasem nerwowy nastrój uczestniczącego w porodzie małżonka udziela się rodzącej i podnosi jej poziom adrenaliny.

To spowalnia produkcję wywołującej skurcze mięśni macicy oksytocyny i hamuje cały proces. - Poród staje się dłuższy, bardziej bolesny i trudny, ponieważ kobieca równowaga hormonalna zostaje zaburzona - tłumaczy w Daily Mail pochodzący z Francji lekarz.

Porody rodzinne mają także zły wpływ na późniejsze pożycie seksualne małżonków, twierdzi Odent. Kobieta przestaje być dla męża atrakcyjna, co często prowadzi do rozwodu. Widok rodzącej małżonki może także skutkować urazem psychicznym u ojca, swoistym męskim odpowiednikiem depresji poporodowej, uważa lekarz.

Choć wielu specjalistów już teraz nie zgadza się z jego opinią, Michael Odent zamierza przedstawić swoje tezy na dorocznym kongresie położnych, który odbędzie się w Manchesterze.

Anna Anagnostopulu

2009-11-05 14:18

Komentarze

  • dandi38

    28.04.10, 10:12:31

    dandi38 napisał(a):
    to jest chyba sprawa dyskusyjna jednym niestety szkodzą a innym pomagają ..niektóre związki bardziej się cementują i mężczyzna bardziej doceniac kobietę , ale nieraz bywa niestety odwrotnie - nie kazdemu mężczyznie takie widoki służą ....
  • 28.04.10, 11:42:53

    ~Konto usunięte napisał(a):
    Nie można generalizować, każdy robi jak uważa. jednym pomaga poród rodzinny innym nie.
  • karoligrz

    28.04.10, 12:03:52

    karoligrz napisał(a):
    ewcia03bar napisał(a):
    karoligrz napisał(a):
    ewcia03bar napisał(a):
    Silloe napisał(a):
    Mężczyzna powinien wspierać kobietę, która rodzi jego dziecko. To chyba nie jest zbyt wiele.[/cyta
    no niby tak ... ale powinna to byc wola i mamy i taty ze oboje tego chcą bo na siłe to nie ma sensu

    no wlasnie, tu rzeba sie dogadac, ja sie ciesze ze moj nie chce bo ja tez woalabym byc sama

    a u nas decyzja całkiem odwrotna mój chciał i ja również - jestem zadowolona że był ze mną on również

    moj chyba jest za wrazliwy i mysle ze by go wynosili z sali:) wiec wole mu to oszczedzic
  • malinka24

    28.04.10, 15:54:13

    malinka24 napisał(a):
    zazwyczaj zależy to od ojca dziecka, czy chce być przy rodzinnym porodzie czy nie. Jeżeli jest na to nie gotowy, nie powinno się go namawiać.
  • Malgos2304

    28.04.10, 17:03:08

    Malgos2304 napisał(a):
    był przy mnie jak rodziłam mój mąż i nie wyobrażam sobie, aby go tam nie było. pomógł mi psychicznie
  • malinka24

    28.04.10, 18:03:30

    malinka24 napisał(a):
    Malgos2304 napisał(a):
    był przy mnie jak rodziłam mój mąż i nie wyobrażam sobie, aby go tam nie było. pomógł mi psychicznie

    właśnie zawsze jest jakieś wsparcie, jeżeli jest silny psychicznie i da radę to czemu nie. Ja też bym chciała rodzić z meżem.
  • 28.04.10, 18:42:39

    ~Konto usunięte napisał(a):
    Kobiety, które rodziły z mężem mogą coć powiedzieć, jak to wpłynęło na ich póżniejsze relacje z mężem..Inne wiedzieć tego nie mogą..niczego nie da się przewidzieć..odradzać lub zalecać, chociaż twierdzi się, że wspólny poród nie jest wskazany dla związków bez więzi i miłości..bo poród jeszcze pogarsza te relacje..Miałam cesarkę, ale mąż był na sali operacyjnej..myślę, że to dobrze, chociaż doznał szoku..dobrze, bo bardziej docenił moje póżniejsze emocje..wiedział, że cesarka to doprawdy poważna operacja i na sali wygląda to strasznie..było przy mnie trzech anastezjologów i dwoje lekarzy..póżniej mi wszystko relacjonował..wcale sie nie zniechęcił..
  • asiwis

    7.05.10, 11:28:23

    asiwis napisał(a):
    Mój mąż był obecny przy porodzie naszej córki i wcale nie wspomina tego źle. Poród nie trwał długo, urodziłam naturalnie, bez dodtakowych wspomagaczy - chociaż nie potępiam jeżeli sa konieczne. Myślę,że taka decyzja o wspólnym porodzie powinna być również wspólna. W naszym przypadku było wszystko ok, również po. Ponadto dobrze było mieć kogoś bliskiego przy sobie w tak odmiennej sytuacji. Myślę również, że więź która łączy mojego męża z córeczką też jest przez to wyjątkowa.
  • rybka2446

    19.06.10, 08:42:54

    rybka2446 napisał(a):
    Jak rodzilam syna to nie wyobrazalam sobie mojego meza przy mnie powiedzialam ze nie chcem go tam widziec i siostra ze mna poszla na porodowke a on spokojnie czekal w izbie przyjecc na dziedziusia
  • 3.07.12, 21:08:31

    ~Ernia napisał(a):
    W tej gazecie D. M. pracują dziwni dziennikarze. Ta sama gazeta w której dziennikarz podejrzewa nasze wiejskie dziewczyny śpiewające "ko ko ko ko euro spoko", że zachęcają do spożywania kokainy. :-) U nich już nie wiedzą skąd biorą cię jajka. Ha ha ha...
    Przecież lekarz ma prawo wyprosić zdenerwowanego tatusia z sali. Pod warunkiem, że lekarz jest cały czas przy porodzie. Wątpliwe prawda! :-) Niedługo każą rodzić samemu bez jakiejkolwiek opieki medycznej. I wymyślą jakieś głupio - śmieszne argumenty.