Zdrowie Partnerstwo i seks Testerka wierności zagra każdą rolę: opiekunki do dziecka, kobiety-wampa, nieporadnej urzędniczki. W...

Testerka wierności zagra każdą rolę: opiekunki do dziecka, kobiety-wampa, nieporadnej urzędniczki. Wodzi na pokuszenie i rzadko przegrywa, bo zdrada to tylko kwestia czasu

Testerka wierności ma za zadanie poderwać figuranta i sprawdzić, czy jest gotowy zdradzić swojego partnera. [fot: Georgijevic/iStockphoto]

Rano Marcin, w południe Robert, wieczorem Adam

Zlecenie zaczyna się, gdy klient podpisze umowę. Przekazuje agencji wszystkie potrzebne informacje, a następnie pomaga wybrać testera, takiego, który jest w typie partnera. Najlepiej dwóch lub trzech. W razie gdyby temu pierwszemu nie udało się nawiązać kontaktu. Potem powstaje plan działania. Są utarte scenariusze, które dobrze się sprawdzają, ale często figuranci wymagają indywidualnego podejścia. Zwłaszcza, gdy chodzi o celebrytów i znanych polityków. Oni na domorosłą socjotechnikę i tanie triki są wyczuleni. W końcu każdego dnia są ściagni przez dziennikarzy i fotoreporterów. Banały w stylu zgubiony notes, czy zacięte w samochodzie drzwi nie przejdą. Trzeba poznać tajniki nietypowego hobby figuranta, nauczyć się podstaw szermierki, dokształcić w dziedzinie sztuki współczesnej, poczytać o najnowszych odkryciach naukowych. Dlatego nie tak łatwo zostać testerem.

ZOBACZ TAKŻE


Zdrada kobiety to emocjonalna bomba i traumatyczne przeżycie, przed którym broni nas organizm. Psycholog Maria Rotkiel mówi stanowczo o niewierności obu płci
- Trzeba znać się po trosze na wszystkim. Wbrew pozorom tu nie chodzi tylko o atrakcyjny wygląd - mówi Jendrzejewski, choć przyznaje, że jego agentom trudno się oprzeć. - Najważniejsza jest rozmowa - przekonuje. - Dlatego werbujemy ludzi, którzy mają co najmniej średnie wykształcenie, dobrze jeśli znają języki obce. To się bardzo przydaje przy zleceniach w grupie klientów VIP. No i niezbędne są umiejętności aktorskie, trzeba umieć dobrze grać i umieć się wpasować w zmieniającą się rzeczywistość. Ludzi szukamy za pośrednictwem portali społecznościowych, czasami ogłaszamy się. Prawda jest jednak taka, że potencjalni agenci sami się zgłaszają, zainteresowanie taką pracą jest spore.

Choć żaden z właścicieli agencji nie chce mówić o tym głośno, wiadomo, że agentami są także profesjonalni aktorzy, którym wejście w zadaną rolę sprawia najmniej problemów. Nowi przechodzą krótkie przeszkolenie. O szczegółach takiego treningu testerom wierności nie wolno mówić. Wiadomo, że zajęcia odbywają się z psychologiem. Potem agenci zaczynają od teoretycznie prostszych zadań. Choć scenariusze działania rodzą się zwykle w wyniku burzy mózgów w większym zespole, praca agenta w dużej mierze opiera się na improwizacji, bo reakcji figuranta nie sposób przewidzieć.

Zdarza się, że jeden agent prowadzi jednocześnie kilka spraw. Rano jest Marcinem - przedstawicielem handlowym, w południe Robertem - pracownikiem banku, a wieczorem lekarzem Adamem. Wtedy trzeba prowadzić dokładne notatki, żeby się nie pogubić: terminy spotkań, raporty z randek, numery telefonów.

52 sprawy w rok. Są powody do świętowania

Techniki operacyjne są coraz bardziej wymyślne, bo o agencjach testerów mówi się coraz więcej, a i sprawa agenta Tomka, który zniszczył karierę polityczną posłanki Sawickiej, wyczuliła ludzi na manipulację i prowokację. Statystyki są jednak porażające. Na 10 zleceń , zwykle osiem kończy się sukcesem, czyli na korzyść klienta, który dostaje dowody niewierności partnera.

Agencja Honeytrapper zatrudnia 10 osób: 6 kobiet i 4 mężczyzn. Działa od roku a już ma powody do świętowania. Przeprowadziła 52 sprawy, większość pomyślnie, dlatego jeszcze przed świętami szef zabiera swoich agentów wraz z ich rodzinami do Hiszpanii.

- Chodzi o to, by partnerzy naszych pracowników poznali nas i zrozumieli, na czym polega ta praca - mówi Bartłomiej, właściciel wrocławskiej agencji testerów wierności. - To bardzo ważne. W zeszłym miesiącu musieliśmy pożegnać się z jednym z naszych agentów, bo, jak się okazało, jego partnerka nie wiedziała, czy się zajmuje. Wyniknęły z tego spore nieprzyjemności.

Wyrzuty sumienia? W tej branży nikt ich nie ma. Właściciele agencji mówią, że pomagają i przytaczają przykłady zleceń, w którym agentka czy agent mieli za zadanie uchronić figuranta przed zdradą.

- Dostajemy zlecenia od pań, które podejrzewają, że ich mężowie zauroczyli się jakąś kobietą - opowiada Adrian Jendrzejewski. - Facet nagle zaczyna o siebie bardziej dbać, coraz później wraca z pracy. Wiadomo, kryzys wieku średniego. Wtedy wkracza nasz agent i odciąga od figuranta kobietę, która się wokół niego kręci. Facet wraca na łono rodziny i kryzys zażegnany. Raz pomagaliśmy też kobiecie, która była bita i zdradzana przez swojego męża. On był wysoko postawiony, miał kontakty w policji nikt nie chciał się w to mieszać. Robił co chciał, był coraz bardziej agresywny. Zdobyliśmy dowody i kobieta uwolniła się od kata.

Każdy dureń potrafi mówić prawdę, kłamstwo to sztuka

Bywa też tak, że podejrzenia klienta nie potwierdzają się. Do agencji sprawdzwiernosc.pl, najstarszej polskiej agencji testerów wierności, zgłosiła raz kobieta, która była pewna, że mąż ją zdradza. Zrobił się bardzo tajemniczy, często znikał z domu, wymyślając coraz głupsze wymówki.

- Okazało się, że nie było go ciągle, bo szykował dla żony niespodziankę - mówi Adam Husarski, właściciel agencji. - Remontował samodzielnie zabytkowe auto, które dał jej na rocznicę ślubu.

ZOBACZ TAKŻE


Seks to sport, a ciało to towar. Zamiast pytać o antykoncepcję, chcą wiedzieć, jaka pozycja jest najlepsza na pierwszy raz. Kto dziś uświadamia dzieci? Gwiazdy porno
Motto jego firmy brzmi: Każdy dureń potrafi mówić prawdę, ale zręczne kłamstwo wymaga niejakiej wprawy. Pan Adam nie lubi słowa tester, podkreśla, że jego agencja nie bazuje na prymitywnym flircie. Opiera się na innowacyjnych metodach, które zdobył pracując w branży już osiem lat. Chodzi o takie poprowadzenie rozmowy, by wydobyć o figuranta informację, czy faktycznie kocha zleceniodawcę, czy związek z nim traktuje poważnie. Jego agenci nie prowokują, nie składają propozycji. Propozycja - jeśli w ogóle - ma wypłynąć z tej drugiej strony.

Anastazja (36 lat), która pracuje u niego jako agentka, lubi być testerką, bo to ciekawe zajęcie. Podoba jej się, że trzeba wnikać w różne środowiska zawodowe. Każde zlecenie jest inne, stawia nowe wyzwania. Jedno z nich zakończyło się dla niej bardzo niespodziewanie. Figurant, którego rozpracowywała w Pekinie, po dwóch tygodniach znajomości uklęknął przed nią i wyciągnął pierścionek. Anastazja nie chce zdradzić, jak sprawa się zakończyła i czy oświadczyny przyjęła.

- Zostawię to dla siebie - śmieje się. Kiedy pytam ją, jak to jest zarabiać na ludzkich dramatach, obrusza się i mówi, że w pracy testera wierności nie ma niczego niemoralnego. - Czerpię pełną satysfakcję z tego, co robię. Ludzie przychodzą i dziękują nam za wykonane zadanie. Są nam wdzięczni.

Ten, kto sprawdza, gorszy od tego, który zdradza

Na nową profesję na rynku z niedowierzaniem patrzą psychologowie. Andrzej Komorowski, doradca rodzinny i seksuolog, o testowaniu wierności mówi wprost: To obrzydliwe, niegodne i odstręczające. Natychmiast przytacza przykłady swoich klientek, które tuż przed ślubem zerwały zaręczyny, bo dowiedziały się, że były sprawdzane.


fot. z archiwum prywatnego
Andrzeja Komorowskiego
- Sprawdzanie, kontrolowanie i tego rodzaju inwigilacja w związku jest absolutną patologią - przyznaje. - Trzy razy gorszy od tego, który zdradza, jest ten który manipuluje i sprawdza. Do mojego gabinetu trafiają i jedni i drudzy. Tak samo emocjonalnie poranieni - uważa i opowiada pewną historię z małego miasteczka, gdzie na zlecenie męża w roli testera podrywacza, wystąpił pewien detektyw. Narzeczona dała się uwieść, ale poczuła się zmanipulowana i skrzywdzona i publicznie spoliczkowała go. Gdy tego dnia wrócił do domu, żona właśnie wystawiała mu za drzwi spakowane walizki. I to nie za ową "służbową inwigilację", ale jak to określiła za 'manipulację wobec innej kobiety".

- Dożyliśmy czasów, w których mamy ogromny kryzys zaufania. Jest brak wrażliwości na odczucia drugiego człowieka. Z czego on wynika? Po trosze to pozostałość po czasach minionych, po komunizmie. Brak zaufania był wpisany w tamten system. Mamy też dzisiaj sporo związków mieszanych, które kiedyś byłyby uznane po prostu za mezalians. On jest księciem, a ona zwykłą praczką i z tych kompleksów też rodzi patologiczna chęć kontrolowania. To jest aberracja. Podglądam i sprawdzam, bo czuję się gorszy i chcę zobaczyć, czy ktoś może nie jest gorszy ode mnie. Tyle, że to najgorsze bagno jest we mnie.

Wodzenie na pokuszenie w sądzie nie przejdzie

Mecenas Małgorzata Supera, specjalizująca się w sprawach rozwodowych:

- Dotychczas nie prowadziłam spraw, w których dowody na zdradę zdobyte tą drogą, byłyby przez sąd rozpatrywane. Myślę jednak, że w tym przypadku okoliczności, w jakich pozyskiwane są dowody, całkowicie je dyskwalifikują. Mamy tu bowiem do czynienia z manipulacją. Zleceniodawca, który jest stroną postępowania, wystawia swojego partnera na pokuszenie. Dlatego myślę, że gdyby wyszło na jaw, jakim sposobem udało się zdobyć dowody zdrady, sąd w ogóle nie wziąłby ich pod uwagę. Sąd Najwyższy dopuścił już jako dowód w sprawie rozwodowej nagranie, które zostało dokonane między małżonkami. Ale taki dowód, podobnie jak każdy inny podlega ocenie. W tym wypadku szczególnej, bo wiadomo, że małżonek, który nagrywa, prowokuje partnera, a sam kontroluje swoje reakcje.


Katarzyna Kalus

2013-12-10 06:10:00

Tagi:

zdrada,

związek,

para,

wierność,

tester wierności

Komentarze

  • 10.12.13, 08:50:42

    ~Trollstein napisał(a):
    wyjatkowo debilny artykuł.

    "i nie wódź nas na pokuszenie..."

    I do wszystkich chętnych do testowania - chcecie mieć gwarancję? Kupcie sobie żelazko.
  • 10.12.13, 10:05:08

    ~wiem już jak załatwić partnerkę -dzięki napisał(a):
    nie ma wagonika którego się nie da odczepić - ale obawiam się że pań też to dotyczy niezależnie od strony która decyduje się na "test" który powinien się raczej nazywać wkrętem w celu doprowadzenia do rozwodu i wyciągniecia kasy
  • Oświecona

    10.12.13, 14:07:20

    Oświecona napisał(a):
    Ciekawa jestem ile takie Panei liczą sobie za takie coś... ws umie dopiero z tego artykułú się dowiedziałam o czmś takim jak testerki wierności...
  • 14.12.13, 18:00:37

    ~nieTESTER napisał(a):
    No tak, potrzeba jest na rynku i oto są testerzy (manipulanci/tki). Nie wiem co gorsze Ci co testują wierność innych lub Ci co skorzystają z łatwej okazji. W sumie każdego można wkręcić w zdradę, nie ma problemu. Facetowi wystarczy pokazać szparkę, dziewczynie -kobiecie trochę prezentów, kasy i po kłopocie. Wszystkie schematy są znane. Na stanowiskach ludzie też zdradzają ale dyskretniej i nie afiszują się z tym innym. O ile sztab ludzi pracuje nad jednym klientem/ką to wynik z góry może być przesądzony. Sztuką nie jest wziąć, sztuką jest tak poprowadzić test aby sprawdzający sam przekonał się o swojej indolencji...Ja zawsze mówię podrywającym, niestety spóźniłaś się dzisiaj moja żona zrobiła to już kilka razy. A dlaczego? Faceta nie ma co puszczać w świat z pełnymi zbiorniczkam....Powodzenia
  • 15.12.13, 13:57:12

    ~Konto usunięte napisał(a):
    "... Przeprowadziła 52 sprawy, większość pomyślnie, ..." dla nich "pomyślne" to jest doprowadzenie człowieka do zdrady, wszelkimi sposobami. Przecież to nie jest pomyślne - to złe, paskudne działanie, nieetyczne i nie można takich działań w żaden sposób wytłumaczyć. Można zrozumieć, że ktoś podejrzewa kogoś o zdradę, ale nie prowokować zdradę. Obrzydliwe działania, a te panie i panowie tłumaczę swoje czarne dusze i jeszcze czarniejsze działania czymś wzniosłym, gdzie ta wzniosłość? - totalna bzdura. Można chyba znaleźć sobie lepszy sposób zarabiania na życie, bo to zwykłe kurewstwo.
  • passion_fashion

    24.12.13, 10:24:32

    passion_fa… napisał(a):
    nie wynajęłabym tej pani za Chiny
  • Olga2020

    11.01.14, 01:14:54

    Olga2020 napisał(a):
    Na ten tematu było już głośno rok temu pisali o tym na Wirtualna Polska o Agencja Testerów Wierności NieUfam.pl
  • 3.11.14, 19:16:56

    ~Mafles napisał(a):
    Głupota. Czułabym się kretyńsko angażując obcą osobę do mojego związku. wolałabym kupić taki program szpiegowski: http://keylogger-szpieg.pl/produkt/android-spyphone-1m/
  • 30.07.15, 07:23:43

    ~Julia551 napisał(a):
    Polecam agencje testerów wierności www.sprawdzwiernosc.pl
    Profesjonalni , Atrakcyjne ceny