[fot: CandyBoxImages/iStockphoto]
Nawet narty za kilka tysięcy złotych nie gwarantują komfortu jazdy i bezpieczeństwa. Bo sprzedawcy, szczególnie wobec kobiet stosują triki, które mają przekonać nas do przepłacania. Takim wymysłem są narty specjalnie dla kobiet. - Zupełnie nie warto zwracać na to uwagę. To po prostu chwyt marketingowy - ostrzega Joanna Wosińska z fundacji Pro-Test, która zbadała 12 popularnych modeli nart.
Na co więc zwracać uwagę w sklepie? - Dla początkujących narciarek mam jedną, najważniejszą radę. Niech kupują sprzęt tak, by schodziły ze stoków uśmiechnięte i zadowolone, jak szusujące księżniczki – mówi Jan Fąk, instruktor z 20-letnim stażem ze szkółki narciarskiej T&T. - Jeśli zależy im na tym, by narta była ładna, to niech ona będzie ładna. Ale dla bezpieczeństwa i wygody muszą pamiętać też o paru innych sprawach – dodaje.
Narty na testach, czyli czarno na białym
W międzynarodowym teście z udziałem Fundacji Pro-Test przebadanych zostało 12 modeli nart zjazdowych z tego sezonu. Konkretnie 11 nart damskich ze średniej półki cenowej – kosztujących od 1380 do 2100 zł i dodatkowo znacznie droższe narty marki Stöckli za 3900 zł (przeznaczone zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn). Test składał się z dwóch części: technicznej – przeprowadzonej w laboratorium – i praktycznej, w której narty oceniały użytkowniczki.
ZOBACZ TAKŻE

Zimowe wyprzedaże: Przeczytaj, a nie dasz się oszukać Okazało się, że wysoka cena wcale nie oznacza najwyższej jakości, bo ranking zamykają dwa modele stosunkowo drogich nart. Tymczasem bardzo dobre narty można mieć już za 1600 zł.
Najwyższą ocenę w teście – bardzo dobrą – dostały narty Salomon Origins Lava oraz Blizzard Viva 7.6 IQ. Najniżej spośród testowanych modeli eksperci ocenili narty Rossignol Temptation 78.
- Niestety cena nart nie zawsze przekłada się na jakość. Wystarczy przykład nart znanej firmy Rossignol. U nas wypadły bardzo słabo i to nie jest pierwszy test, w którym dostały niskie noty. Z drugiej strony badaliśmy konkretny model, więc ciężko powiedzieć, że wszystkie ich narty są kiepskie - tłumaczy Joanna Wosińska z Fundacji Pro-Test.

J. Wosińska/ arch. pryw. Jednocześnie ekspertka podkreśla, że największą pułapką marketingowa, jaką producenci nart zastawiają na kobiety, jest tworzenie dla nich specjalnego sprzętu.
- Tak naprawdę typ nart warto rozpatrywać tylko pod kątem naszych umiejętności oraz rodzaju jazdy i warunków w jakich będziemy szusować. Zwracajmy więc uwagę na jakie trasy przeznaczone są narty, a nie czy są dla mężczyzn czy kobiet - apeluje ekspert Pro-Test.
- Producenci oczywiście wmawiają nam, że chcemy nart kolorowych, czy w kwiatki, ale prawda jest taka, że jeśli męskie deski bardziej nam pasują i są w lepszej cenie, można je spokojnie wybrać. Sama jeździłam długo na nartach dla panów i byłam bardzo zadowolona - dodaje Joanna Wosińska.
O tym musisz pamiętać
Jakie więc są kryteria doboru dobrej narty dla początkującej amatorki białego szaleństwa? Po pierwsze długość. Jan Fąk mierzy je tak, że od wysokości, na której kobieta ma brodę, odejmuje albo 10, albo 20 centymetrów.
- 20 odejmujemy, gdy kobieta ma strach w oczach. Gdy narta, którą założy na nogę jest tak krótka, to mamy gwarancję, że nawet najbardziej przestraszona dziewczyna zejdzie ze stoku cała i szczęśliwa – tłumaczy. – Im odważniejsza adeptka, tym mniej centymetrów odejmujemy i narta się wydłuża. Początkujące nie powinny jednak przekraczać wysokości: broda minus 10 centymetrów.
Na drugiej stronie przeczytasz na co warto zwracać uwagę sprzedawcom.
19.01, 09:42:06
19.01, 10:40:00
wszystko fajnie, ale jeszcze żeby śnieg spadł jakiś konkretny...
19.01, 15:19:44
20.01, 21:25:30