Zdrowie Żyj zdrowo Magdalena Sikoń od ponad 10 lat nie je mięsa i córkę wychowuje na wegetariankę. Czy taka dieta jest ...

Magdalena Sikoń od ponad 10 lat nie je mięsa i córkę wychowuje na wegetariankę. Czy taka dieta jest dobra dla dziecka? I jak przekonać do niej panie w przedszkolu?

Magdalena Sikoń jest wegetarianką od ponad 10 lat. Jej córka Kaja nigdy nie jadła mięsa, ale kiedy dorośnie, będzie mogła sama zdecydować [fot: JJ Yaro Gawłowski]

Kaja ma 3 lata i nigdy nawet nie spróbowała mięsa. Od kiedy poszła do przedszkola, jej mama z tygodniowym wyprzedzeniem studiuje jadłospis córki. Pilnuje, by podawane jej zupy nie były gotowane na kości, a jeśli jest taka potrzeba, to sama jedzie do sklepu i kupuje soczewicę, z której panie kucharki przygotowują drugie danie. - Zdaję sobie sprawę, że jestem bardzo wymagająca - przyznaje Magdalena Sikoń. Swoim uporem nie tylko wyegzekwowała żywienie córki zgodnie z własnymi przekonaniami, ale także wywalczyła w Ministerstwie Zdrowia oficjalne stanowisko, zgodnie z którym odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska jest dobra dla dzieci. Jednak niektórzy lekarze nadal mają wątpliwości.

- W sobotę zrobiłam gołąbki z kaszą gryczaną i soczewicą. Została mi kapusta włoska, więc w niedzielę przygotowałam z niej kotlety z pieczarkami. Wymyślenie tego obiadu zajęło mi nie więcej, niż 10 minut - Magda, mama Kai i założycielka portalu Wegemaluch, wydaje się zaskoczona pytaniem o to, ile czasu spędza na opracowywaniu i przygotowywaniu obiadków dla córki. Sama mięsa nie je od ponad 10 lat, jej mąż - od 20. Kiedy Magda zaszła w ciążę, zdecydowali, że ich dziecko też będzie wegetarianinem.

- Trafiłam na lekarza, który uszanował mój wybór, choć nie obyło się bez podszeptów rodziny i znajomych - przyznaje. Przez całą ciążę czuła się świetnie, uprawiała sport, brała witaminy przepisywane ciężarnym. Kaja urodziła się zdrowa, a kiedy dziadkowie przekonali się, że jest żywym, aktywnym dzieckiem i rozwija się prawidłowo, przestali namawiać Magdę na plasterek szynki albo paróweczkę dla córki.

Wszyscy z jednego kotła

Śniadania u Magdy Sikoń to często szwedzki stół. Córka sama wybiera, na co ma ochotę. Oczywiście, jak każda trzylatka, Kaja czasem grymasi. Ostatnio odmówiła zjedzenia brukselki, stwierdziła, że jej nie smakuje, ale już po kilkunastu minutach zmieniła zdanie. - Jeszcze pół roku temu nie chciała jeść czerwonej papryki, teraz ją uwielbia - śmieje się mama dziewczynki. I z dumą opowiada, że córka lubi eksperymenty w kuchni, chętnie łączy smaki, niczego z góry nie odrzuca.


Kaja z tatą - wegetarianinem od 20 lat - w kuchni
Fot. Madzia Sikoń
Magdalena Sikoń dietę córki konsultuje z lekarzami, robi jej regularne badania. Już przywykła do tłumaczenia przed obcymi osobami, że jej córka jest zdrowa. Niedawno dostała do ręki kolejny argument - oficjalne stanowisko Ministerstwa Zdrowia. To odpowiedź na jej prośbę o umożliwienie rodzicom wyboru diety wegetariańskiej w placówkach publicznych. Prośbę, bo - jak zaznacza Magda - ona o nic nie walczy, ani niczego nie żąda, a jedynie prosi o uszanowanie jej praw.

Wegetarianizm praktykowany w prawidłowy sposób jest zdrowy na wszystkich etapach życia - napisał podsekretarz stanu Aleksander Sopliński. W połączeniu z aktywnym trybem życia dieta wegetariańska może być stosowana u dzieci, pod warunkiem prawidłowego jej zbilansowania, suplementacji witaminą B12 oraz dokonywania okresowej oceny rozwoju i wzrastania - można przeczytać w odpowiedzi na petycję Magdaleny Sikoń. Stanowisko Ministerstwa Zdrowia powstało po zasięgnięciu opinii specjalistów z Instytutu Żywności i Żywienia, Konsultanta Krajowego w dziedzinie pediatrii, Instytutu Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka oraz Rady ds. Diety, Aktywności Fizycznej i Zdrowia.

- To efekt mojej i męża ciężkiej pracy. Setek telefonów i maili, którymi tygodniami bombardowaliśmy urzędników - śmieje się Magda. Teraz ruszają rozmowy w Ministerstwie Edukacji, na które również dostała zaproszenie. Liczy na wprowadzenie rozwiązań systemowych, dzięki którym każde przedszkole będzie miało obowiązek umożliwienia rodzicom wyboru diety wegetariańskiej dla dziecka. Przyznaje jednak, że sama posyła córkę do placówki niepublicznej. Wyegzekwowanie diety wegetariańskiej w państwowym przedszkolu to na razie utopia.

- Próbujemy się dostosować, ale nie mamy osobnego kotła. Jeśli dziecko nie je nabiału, to go nie dostaje. Zupa jest robiona zawsze na mięsie. Nie opłaca się jednemu dziecku gotować osobno - usłyszeliśmy w przedszkolu nr 109 w Łodzi. W kolejnych placówkach niestety nie było lepiej, a dzwoniliśmy do kilkunastu na terenie całego kraju.

- Karmimy dzieci zgodnie z wytycznymi sanepidu, nie możemy żywić bez mięsa - to odpowiedź z wrocławskiego przedszkola nr 35. Jeszcze gorzej jest w małych miejscowościach. - U nas nie ma takich dzieci. Ewentualnie dziecko może nie dostawać mięsa i jeść same ziemniaki z surówką. U nas, jak dziecko nie lubi mięsa, to zdejmuje plasterek z bułeczki - odpowiedziały panie z przedszkola nr 1 w Końsku. I oświadczyły, że nie ma możliwości przynoszenia własnego jedzenia w pojemniku. Placówka boi się masowego zatrucia.

Jajko kontra kura

Mięso jest źródłem pełnowartościowego białka, które, obok wody, stanowi podstawowy budulec ludzkiego organizmu. Jego brak w diecie dziecka skutkuje zahamowaniem wzrostu, rozwoju fizycznego i intelektualnego. - Wydęte brzuszki malców w krajach trzeciego świata to właśnie efekt niedoboru białka - tłumaczy dietetyk Małgorzata Krukowska, która w iWoman.pl prowadzi bloga o zdrowym odżywianiu. Zaznacza jednak, że jeśli dieta wegetariańska nie jest restrykcyjna i dopuszcza produkty odzwierzęce, takie jak mleko czy jajka, to zawarte w nich białko z powodzeniem zastąpi to występujące w mięsie.


Małgorzata Krukowska
fot. magda.wenda.eu
Innego zdania jest Agnieszka Arendarczyk, lekarz dietetyk, zajmująca się regulacjami hormonalnymi w dietetyce. - W okresie, kiedy rozwija się układ hormonalny, należy dostarczać do organizmu białka egzogenne, których najlepszym źródłem są mięso i ryby. Jeśli dziecko nie je również tych drugich, może cierpieć na zaburzenia hormonalne - ostrzega. - Mleko krowie zawiera gorzej przyswajalne białka, w dodatku często powodujące alergie pokarmowe - na przykład kazeinę. Podobnie jest z jajkami - tłumaczy.

Uczulenia na mleko krowie i jajka to już prawdziwa plaga wśród dzieci. Agnieszka Arendarczyk przyjmuje mnóstwo małych pacjentów z problemami wynikającym ze spożywania nadmiernych ilości nabiałów. - A nie miałam ani jednego, którego choroby byłyby efektem nadmiernego spożycia mięsa - zaznacza lekarka. Ostrzega, że jeśli dziecko jest ciągle karmione mlekiem krowim, które ma zastąpić inne źródła białka, to grozi mu nadwrażliwość. Z czasem organizm przestanie po prostu takie mleko przyswajać.


prof. Małgorzata Kozłowska - Wojciechowska
fot. BARTOSZ KRUPA/EAST NEWS
Z tą opinia nie zgadza się profesor Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, czyli popularna doktor Zdrówko z programu Wiem, co jem. - Białko, którego źródłem są mleko i jajka, jest pełnowartościowe. Nie zgadzam się z teorią, że nie może zastąpić tego pochodzącego z mięsa - przekonuje. I podkreśla, że uczulenia na mleko, skazy białkowe, występują niezależnie od stosowanej przez dziecko diety. Jeśli jednak nie możemy podawać malcowi nabiału, nie powinniśmy rezygnować z mięsa.

- Soja, najbogatsze źródło białka pochodzenia roślinnego, nie może być podawana zbyt wcześnie. Małe dziecko jej nie strawi - tłumaczy Kozłowska-Wojciechowska. - Mniej więcej do 4. roku życia nie ma wszystkich możliwości trawiennych, które posiada dorosły. Z tego samego powodu nie od razu sadzamy dziecko przed kotletem. Poszczególne składniki należy wprowadzać do diety stopniowo.

Agnieszka Arendarczyk uważa, że do 3, 4 roku życia mięso nie jest potrzebne dla prawidłowego rozwoju małego człowieka. Zaleca podawanie drobiu i ryb od 5, 6 roku życia. Obie specjalistki zgadzają się, że z czerwonego mięsa rodzice mogą zupełnie zrezygnować.

Mamo, co to jest?

Mięso to także bogate źródło żelaza koniecznego do transportu krwi w organizmie. Jego niedobór powoduje niedokrwistość, dekoncentrację, osłabienie odporności. Wegetarianie żelazo znajdują na przykład w roślinach strączkowych, orzechach, produktach mlecznych.


Kaja je sery, pije mleko, suplementuje tylko witaminę B12
Fot. JJ Yaro Gawłowski
- Żelazo jest w roślinach strączkowych, brukselce, suszonych morelach, produktach zbożowych gruboziarnistych, natce pietruszki -
wylicza Magdalena Sikoń. - Jednym ze źródeł wapnia są amarantus, komosa, ale także nabiał, na przykład sery żółte. Kaja je sery, z tym nie ma problemu, ale wybieramy te, do produkcji których użyto podpuszczki mikrobiologicznej - zaznacza. - Tylko witaminę B12 suplementujemy.

Witamina B12 uczestniczy w wytwarzaniu czerwonych krwinek, wpływa na układ nerwowy i jest niezbędna do wzrostu wszystkich komórek ludzkiego ciała. Występuje jedynie w mięsie, dlatego wegetarianie muszą ją przyjmować w innej formie. - Oczywiście witaminy podawane w pożywieniu zawsze będą lepsze dla organizmu niż ich sztuczne zamienniki - podkreśla Małgorzata Krukowska. A Agnieszka Arendarczyk zwraca uwagę na jeszcze jeden, istotny czynnik - klimat. Jej zdaniem ludzie żyjący w ciepłych krajach są dużo lepiej przystosowani genetycznie do diety bezmięsnej, niż żyjący w chłodnym klimacie.

Mimo tych zastrzeżeń, Małgorzata Krukowska jest zdania, że jeśli tylko posiłki są regularne i zbilansowane, wegetarianizm może być dobry dla rozwoju dziecka. - Wegetarianie zazwyczaj uczą swoje dzieci jeść mądrze, podają im żywność nieprzetworzoną, ograniczają słodycze - podkreśla specjalistka. - Wegetarianizm to nie tylko filozofia żywienia, ale cały styl życia.

- Kiedy mijamy sklep z wędlinami i Kaja pyta, co to jest, odpowiadam, że mięso. Tłumaczę, że robi się je ze zwierząt i dlatego my go nie jemy. Nie udaję, że temat nie istnieje - mówi Magdalena Sikoń. Kiedy dziewczynka podrośnie i zechce spróbować mięsa, da jej możliwość wyboru. Z doświadczeń jej znajomych wynika jednak, że dzieci wychowywane na diecie wegetariańskiej nie mają wcale takiej potrzeby.

Tagi:

wegetarianizm

,

dieta dziecka

,

wegetarianizm u dzieci

Komentarze

  • 21.11.13, 11:52:39

    ~ewka_au napisał(a):
    a wiesz jak się zabija przemysłowe kurczaki? i iloma hormonami są karmione?
    moje dziecko jada mięso ale jak dostaniemy od prababci ze wsi a z kupnych to raczej okazjonalnie i wybieramy tzw. szczęśliwe zwierzęta za zycia...
    a mimo to moje dziecko trzęsie się do kaszy gryczanej, pierogów ze szpinakiem i fetą,
    córa ma też dostęp do słodyczy a jak ma wybierac to trzesie się i piszczy z radości na widok dziadka do orzechów i pilnuje każdego orzecha a nawet sprawdza skorupki czy nic tam nie zostało... co ciekawe orzechy z paczki już jej tak nie interesują...
    a tak naprawde chodzi o kontakt, kaszy doglądamy, pierogi lepimy razem, łuskanie orzechów to też okazja do rozmowy - polecam dac dziecku wybór i być znim bo to najważniejsze

    ~SWDWDWDWD napisał(a): napisał(a):
    BIEDNE DZIECKO - SKRZYWDZONE NA CALE ZYCIE... JAK MOJA CORKA TRZYMA W RECE PALKE Z KURZEJ NOGI TO AZ SIE TRZESIE Z RADOSCI I SMIEJE... TEGO DZIECKO TEJ KOBIETY NIGDY NIE DOSWIADCZYC ZMUSZAJAC SIE DO JEDZENIA KASZY... ZA TAKIE ZNECANIE SIE NAD DZIECKIEM POWINIENNO SIE ODEBRAC PRAWA RODZICIELSKIE...

  • 21.11.13, 12:12:59

    ~ssoowwaa napisał(a):
    Ludzie! Każdy niech wychowuje dziecko jak chce. Mówienie że za wegetarianizm powinno się odbierać prawa rodzicielskie jest jakąś intelektualną pomyłką. Ja swojemu dziecku nigdy nie zabroniłbym jedzenia mięsa, uważam że niesie to za sobą wiele zagrożeń dla zdrowia dziecka. Natomiast są rodzice, którzy z sobie tylko znanych powodów nie dają dzieciom mięsa. MAJĄ DO TEGO ŚWIĘTE PRAWO.
  • 21.11.13, 14:17:43

    ~zxc12 napisał(a):

    ~ssoowwaa napisał(a): napisał(a):



    Ludzie! Każdy niech wychowuje dziecko jak chce. Mówienie że za wegetarianizm powinno się odbierać prawa rodzicielskie jest jakąś intelektualną pomyłką. Ja swojemu dziecku nigdy nie zabroniłbym jedzenia mięsa, uważam że niesie to za sobą wiele zagrożeń dla zdrowia dziecka. Natomiast są rodzice, którzy z sobie tylko znanych powodów nie dają dzieciom mięsa. MAJĄ DO TEGO ŚWIĘTE PRAWO.

    czy to święte prawo rodzica daje możliwość dawania dziecku klapsa
  • 21.11.13, 19:32:05

    ~menda2 napisał(a):
    Tylko człowiek jest tak zdegenerowanym gatunkiem, że stawia bzdurną ideologię ponad biologię. Bez rolnictwa i suplementów wegetarianie długo by nie pociągnęli. Rolnictwo ma kilka tysięcy lat, sztuczne suplementy jeszcze mniej. Przed nastaniem rolnictwa (zaledwie kilkaset pokoleń wstecz!) nie było wegetarian, bo szybko by się przekręcili w imię swojej bzdurnej ideologii. Wege to fanatycy jak niektóre mohery czy muslimy, to tylko inny rodzaj fanatyzmu, ale równie durny. Szkoda, że w imię debilizmu dorosłych dzieciak musi znosić te eksperymenty.
    ps
    Warzywa strączkowe są niezdrowe, w tym także orzeszki ziemne, które nie są żadnymi orzechami, tylko właśnie rośliną strączkową. Zboża to również badziewie i nie jest to naturalny pokarm człowieka (w szczególności te z glutenem), a i mleko to żaden rarytas. Zboża i mleko pojawiły się w diecie człowieka niedawno (w skali istnienia gatunku), bo dopiero wraz z rolnictwem. Najlepsza jest dieta paleo, bo najbardziej zbliżona do tego co jedli nasi przodkowie przez tysiące pokoleń.
  • 21.11.13, 20:22:48

    ~Marek - inżynier napisał(a):
    aż ciężko mi czytać takie bzdury chyba ograniczonych (za przeproszeniem) najwyraźniej dietetyków
    "białko kurze niepełnowartościowe" - właśnie albumina jest białkiem wzorcowym, o takim aminogramie jaki potrzebuje, zwłaszcza rozwijający się, ludzki organizm.
    "dziecko do 4 roku życia nie potrzebuje mięsa" - jasne - lepiej łykać sztuczną witaminę B12 (cyjanokobalaminę) w dużych dawkach zamiast dostarczać naturalną kobalaminę - w naturze witamina B12 nie występuje w pokarmie pochodzenia roślinnego i bez niej organizm się nie rozwinie prawidłowo... - ale co tam - dietetyk jest mądrzejszy od natury...
    ponadto - panie chyba zapomniały o kwasach tłuszczowych z których zbudowany jest w wielkiej części mózg - kwas DHA, który nie występuje w pokarmie pochodzenia roślinnego. ALA (np. w siemieniu lnianym) jest przekształcany raptem w ~10% a nie sądzę, aby dziecko żywiło się wyłącznie olejem lnianym. Taki stan rzeczy powoduje ciągły stan zapalny, który może prowadzić do niedorozwoju, chorób i nowotworów...

    Myślałem, że dla matki najważniejsze jest zdrowie dziecka a nie własne, na siłę wszystkim wciskane oszołomstwo. najbardziej bulwersujące jest to zbieranie tylko pozytywnych opinii, od podobnych sobie... ze szkodą dla dziecka.

    Podsumowując - dziecko musi jeść mięso - zobaczymy za parę lat (szkoda) jak dziecko będzie miało IQ poniżej przeciętnej, wzrost poniżej przeciętnej, masę mięśniową poniżej przeciętnej i jeszcze parę stanów chorobowych w organizmie...

    ŻAL
  • 21.11.13, 21:33:07

    ~qrft napisał(a):
    Z historycznego punktu widzenia wygląda to tak, że człowiek zaczął jeść mięso dopiero w epoce lodowcowej, gdy pokarm roślinny stał się trudno dostępny (lub wręcz nie było go wcale). Potem zostało już tylko przyzwyczajenie i uzależnienie od mięsa. Wcześniej człowiek odżywiał się roślinami i ptasimi jajami, które dostarczały odpowiednią ilość białka zwierzęcego. Dzieci człowieka pierwotnego były karmione mlekiem matki dłużej niż obecnie, nawet 2-3 lata, jeżeli pozwalały na to warunki. Zupełnie inaczej niż obecnie, gdzie dziecko od piersi odstawia się po pół roku, a potem karmi sztucznym mlekiem. Aż dziwne, że tak bronicie mięsa i jego wpływu na rozwój dzieci, a zupełnie nie potępiacie karmienia małych dzieci taką chemią w proszku.

    A jeżeli ktoś nadal chce używać argumentu, że "człowiek od zawsze jadł mięso", to niech zrezygnuje również np. z samochodu. Biologicznie bowiem człowiek nie jest przyzwyczajony do pozycji siedzącej, jego organizm został przystosowany do ruchu. Jeżeli w naturze człowieka jest jeść mięso, to w naturze człowieka jest również poruszać się wszędzie na własnych nogach, a nie z wykorzystaniem środków transportu.
  • 21.11.13, 22:32:04

    ~m-53 napisał(a):
    cyt: "dzieci wychowywane na diecie wegetariańskiej nie mają wcale takiej potrzeby"

    dzieci wychowane na kapuście i schabowym też nie będą chciały nawet próbować innych potraw.

    "byt kształtuje świadomość" Karol Marks

    Jak łatwo innemu zrobić krzywdę
  • 22.11.13, 11:17:31

    ~enqu napisał(a):

    ~bramini kazali Mahatmie kozie mleko pić napisał(a):

    Brak aminokwasów powoduje osłabienie ośrodka krytycyzmu.Stąd często używany komplement: ty krowo.

    a może ty kur...
  • 26.11.13, 10:33:45

    ~Wiola2013 napisał(a):
    Problem w tym, że w Polsce, żeby zjeść w restauracji bez mięsa, trzeba mieć dużo szczęścia. Trochę więcej takich dań można znaleźć i zamówić w internecie, np. z Foodpandy
  • 15.04, 23:12:08

    ~Taki sobie napisał(a):
    Różnorodnie przejawia się fanatyzm, ciekawe czy córka jej kiedyś podziękuje.